Noah Musingku był jednym z najbardziej znanych oszustów finansowych w regionie południowego Pacyfiku. Pod koniec lat 90. uruchomił w Port Moresby, stolicy Papui-Nowej Gwinei, system inwestycyjny U-Vistract. Uczestnikom obiecywał miesięczne odsetki sięgające 100 proc., co przyciągnęło tysiące osób.

Początkowo część inwestorów rzeczywiście otrzymywała wypłaty. To zachęcało kolejne osoby do powierzania mu pieniędzy. W ten sposób Musingku zgromadził miliony dolarów od ludzi z Papui-Nowej Gwinei, Wysp Salomona, Fidżi, Australii i innych krajów.

Czytaj więcej

„Wyprali” ponad 337 mln zł z oszustw. Służby aresztowały ośmioro Ukraińców i Białorusinkę

Gdy władze podjęły działania zmierzające do zamknięcia procederu, mężczyzna uciekł najpierw na Wyspy Salomona, a następnie wrócił do rodzinnej miejscowości Tonu na wyspie Bougainville.

Tam ogłosił się królem Daviden Peii II i stworzył własne samozwańcze królestwo Papaala. Dysponował uzbrojoną milicją, która miała chronić go zarówno przed organami ścigania, jak i niezadowolonymi inwestorami. Prowadził również własny bank, a nawet emitował pieniądze z własnym wizerunkiem.

Informację o śmierci Musingku opublikowano na profilu Ruchu Niepodległości Bougainville w serwisie Facebook. Według komunikatu zmarł po chorobie, z którą zmagał się przez ponad trzy tygodnie. Jego śmierć potwierdził Timothy Masiu, reprezentujący południową część Bougainville w parlamencie Papui-Nowej Gwinei. Pogrzeb odbył się w sobotę.

Czytaj więcej

1,1 miliona reklam naciągaczy w internecie. Przez nich turyści mogą przepłacać za hotele

Inwestorzy nie odzyskają pieniędzy?

Śmierć Musingku zamyka kolejny rozdział jednej z najbardziej niezwykłych afer finansowych w regionie. Nie oznacza jednak, że poszkodowani odzyskają swoje oszczędności.

W komunikacie informującym o śmierci samozwańczego króla pojawiła się obietnica wypłaty pieniędzy wszystkim klientom, którzy zainwestowali w jego programy. Eksperci nie spodziewają się jednak, by zobowiązania zostały zrealizowane.

Anthony Regan, prawnik konstytucyjny z Australijskiego Uniwersytetu Narodowego i wieloletni doradca władz autonomicznych Bougainville cytowany przez ABC News, ocenił, że pieniędzy najprawdopodobniej już nie ma. Zwrócił uwagę, że w piramidzie finansowej wypłaty pochodzą z wpłat kolejnych uczestników, a nie z rzeczywistych zysków. Według niego Musingku nie był w stanie regularnie wypłacać należności już od końca lat 90.

Czytaj więcej

Oszuści znaleźli lukę w systemie kaucyjnym. Tak wyłudzają pieniądze

Wśród poszkodowanych jest też dziennikarka z Bougainville Gorethy Kenneth. W 1998 r. powierzyła U-Vistract pieniądze, które rodzice przeznaczyli na jej studia. Po informacji o śmierci Musingku uznała, że jej szanse na odzyskanie środków praktycznie zniknęły. Niedawno rozmawiała z nim jeszcze o możliwości przeprowadzenia wywiadu i odniosła wrażenie, że chciał zmienić swoje życie, ale nie wiedział, jak to zrobić.

Niepewna pozostaje także przyszłość jego zwolenników oraz uzbrojonej milicji działającej w Tonu. Według Regana nie wiadomo, kto przejmie kontrolę nad strukturami utworzonymi przez Musingku ani co stanie się z posiadaną przez nie bronią.