Z tego artykułu dowiesz się:

  • W jaki sposób rosyjscy i białoruscy sportowcy próbowali ominąć zakaz udziału w mistrzostwach świata.
  • Jaką rolę w zatrzymaniu zawodników odegrała współpraca organizatorów ze Strażą Graniczną.
  • W jaki sposób rosyjski sędzia, mimo zakazu, znalazł się na liście uczestników kursu.
  • Na czym polega niespójność przepisów wizowych UE, która umożliwiła ten incydent.

Piętnastu młodych zawodników karate z Rosji i Białorusi, mimo oficjalnych ostrzeżeń, że nie mogą wystąpić pod flagą swoich państw, chciało wziąć udział w 14. Mistrzostwach Świata Karate Juniorów, Kadetów i U21. Odbywały się w ubiegłym tygodniu w Bielsku-Białej. Zawodnicy z Rosji (miała być to początkowo grupa aż 21 osób) zamierzali wystąpić w mistrzostwach świata jako sportowcy neutralni, pod banderą World Karate Federation (WKF). Polska Unia Karate na Facebooku dementowała rosyjskie informacje, że zawodnicy, którzy startują pod flagą WKF, zostali zgłoszeni do udziału w zawodach. „Oficjalna rejestracja już się zakończyła. Pozostajemy w kontakcie ze Strażą Graniczną. Informowaliśmy także World Karate Federation o ograniczeniach wjazdu dla obywateli Rosji. W zawodach spodziewanych jest ponad 2000 zawodników ze 114 państw. Potwierdzamy, że nie ma wśród nich Rosjan” – podała Polska Unia Karate.

Czytaj więcej

Powrót rosyjskich siatkarzy a prawo. Czy wystąpią na mistrzostwach w Polsce?

Straż Graniczna w Bielsku-Białej. Decyzje o wyjeździe z Polski

Rosjanie, a także Białorusini (oni również nie zostali zgłoszeni), do Polski jednak przyjechali. O sprawie zrobiło się głośno, a organizatorzy zawodów wezwali na miejsce Straż Graniczną. Ta ustaliła, że do Polski przyjechali na fałszywych wizach, co zgodnie z Ustawą o Straży Granicznej jest przesłanką do deportacji. Wszyscy otrzymali decyzje zobowiązujące do powrotu w ciągu ośmiu dni. – Białorusini wyjechali od razu przez granicę w Bobrownikach, jeden Rosjanin wyleciał przez Austrię, kolejny z Węgier. Dwóch Rosjan nie opuściło Polski, mają jeszcze czas. Monitorujemy sprawę – mówi „Rz” por. Szymon Mościcki, rzecznik Śląskiego Oddziału Straży Granicznej. Według naszych informacji wizy turystyczne wydały dla sportowców trzy unijne kraje: Grecja, Włochy i Węgry.

ponad 477 tys. wiz turystycznych

tyle Rosjan w 2025 r. otrzymało wiz w krajach strefy Schengen

Jak to możliwe?

Rosjanie omijają zakaz wjazdu do Polski. I pojawiają się na zawodach

Polska od czterech lat nie wydaje Rosjanom wiz Schengen, także dla celów turystycznych. Ograniczenie nie obejmuje osób uprawnionych, m.in. studentów, osób posiadających zezwolenie na pracę w naszym kraju lub tych, którym wydano już wcześniej tytuły pobytowe. 

Po ataku Rosji na Ukrainę niektóre państwa, w tym Polska, ograniczyły możliwość wjazdu obywatelom rosyjskim. Wydawanie wiz turystycznych dla Rosjan zawiesiły Czechy, Łotwa, Litwa i Estonia, z kolei Dania i Holandia nie wydają wiz krótkoterminowych. Wiele krajów UE pozwala Rosjanom wjeżdżać do Europy wydając wizy pozwalające poruszać się po strefie Schengen. Przoduje w tym Francja, Włochy i Hiszpania. Według informacji Euractiv, w 2025 r. kraje strefy Schengen wydały Rosjanom ponad 477 tys. wiz turystycznych. To 77 proc. wszystkich wiz. 

Czytaj więcej

Rosjanie zawracani z polskiej granicy. Straż Graniczna ujawnia powody

Dlaczego Rosjanie i Białorusini mimo braku rejestracji na zawody przyjechali do Bielska-Białej?

– Dzień przed rozpoczęciem rejestracji dostaliśmy nieoficjalną informację, że w Bielsku są zawodnicy z Rosji i będą chcieli zarejestrować się na mistrzostwa. Mieliśmy informację, że są to również trenerzy. Nie mamy danych o ich wieku, ale możemy się domyślać, że byli w przedziale od 14 do 20 lat, część z nich nieletnia – opowiada „Rz” Paweł Połtorzecki, prezes Polskiej Unii Karate.

Prezes podkreśla, że już w trakcie przygotowań do zawodów kontaktowali się z odpowiednimi służbami, żeby otrzymać informacje, czy i w jakich okolicznościach zawodnicy z Rosji i Białorusi mogą wziąć udział w zawodach.

Ich pobyt w Polsce w charakterze sędziego, trenera czy zawodnika jest nielegalny. Strona rosyjska była informowana przez WKF o braku możliwości udziału tego kraju nawet pod neutralną flagą i dlatego WKF nie dopuścił do rejestracji online na mistrzostw

Paweł Połtorzecki, prezes Polskiej Unii Karate

– Sytuacja dla Białorusinów jest dość prosta, mogli wystartować pod neutralną flagą. To wymóg Ministerstwa Sportu i Turystyki, mimo że WKF już dopuszcza rywalizację takich zawodników oficjalnie w barwach Białorusi – wyjaśnia prezes Połtorzecki. Dla obywateli Rosji sprawa wygląda inaczej. WKF dopuszcza ich udział w zawodach, ale tylko pod neutralną flagą. Natomiast w Polsce od 2022 r. obowiązują przepisy dotyczące ograniczeń w przebywaniu na terytorium RP obywateli Rosji. – Ich pobyt w Polsce w charakterze sędziego, trenera czy zawodnika jest nielegalny. Strona rosyjska była informowana przez WKF o braku możliwości udziału tego kraju, nawet pod neutralną flagą. Dlatego WKF nie dopuścił do rejestracji online na mistrzostwa – dodaje szef Unii.

Organizatorzy podejrzewali, że z Rosjanami może być kłopot.

Rosjanin sędzia na rezerwowej liście zawodów

Prezes Połtorzecki: – Podczas jednej z odpraw z funkcjonariuszami placówki Straży Granicznej w Bielsku-Białej ustaliliśmy, że nieumundurowani funkcjonariusze będą obecni podczas rejestracji, żeby weryfikować legalność pobytu na terytorium RP. Na kursie sędziowskim poprzedzającym mistrzostwa pojawił się obywatel Rosji. Nie był zgłoszony na oficjalnej liście dostępnej na stronie rejestracji, był natomiast na rezerwowej. Mimo że że nie miał potwierdzenia zakwalifikowania do kursu sędziowskiego i tak przyjechał.

Dlaczego?

– Ktoś podczas rejestracji w Bielsku-Białej zakwalifikował go z listy rezerwowej pod flagą WKF. Moim zdaniem nieświadomie. To wzbudziło nasze podejrzenia, że jest obywatelem Rosji i powiadomiliśmy Straż Graniczną w celu kontroli – dodaje prezes Unii.

Rosjanin, który chciał wziąć udział w mistrzostwach jako sędzia, również został zatrzymany przez funkcjonariuszy Straży Granicznej. – Z informacji uzyskanej od świadków zatrzymania wiem, że nic nie wskazywało na jego agresywne zachowanie. Wykonywał spokojnie wszystkie polecenia funkcjonariusza. Został zabrany z terenu kursu, być może do placówki Straży Granicznej, w celu dalszej kontroli – dodaje szef Unii.