Pewien znajomy tak zdefiniował pojęcie „magia świąt": pięć kilogramów w dwa dni. O tej porze roku to zapewne zmartwienie wielu, którzy przy suto zastawionych świątecznych stołach spędzili wiele wiele przyjemnych godzin.

Tymczasem nam w „Rzeczy o Prawie" tak rozumiana magia świąt przynosi zmianę na lepsze. Od tego wydania bowiem nasz dodatek stał się dwa razy obszerniejszy i mamy nadzieję, że także bogatszy w ciekawe treści.

Czytaj więcej

Jacek Dubois: O kompromisie prawa ze sprawiedliwością

Mamy więc zaszczyt i przyjemność powitać na naszych łamach nowych stałych felietonistów: pilnującej jawności życia publicznego Katarzyny Batko-Tołuć, a także adwokatów i sędziów Trybunału Stanu Jacka Dubois oraz Macieja Zaborowskiego, którzy – i to kolejny powód do zadowolenia – nikogo z łamów tych nie wyprą. Na prawo karne spojrzy swymi oczami dr hab. Mikołaj Małecki z UJ, szef Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego. Co więcej, za tydzień przywitamy w tym samym miejscu kolejnych publicystów: dr Anetę Wiewiórowską-Domagalską, wybitną ekspertkę prawa europejskiego i konsumenckiego oraz komornika sądowego Roberta Damskiego.

Wszyscy oni, a także inni eksperci i publicyści piszący w „Rzeczy o Prawie” przedstawiają nam swoje widzenie prawniczej rzeczywistości, które pozwala dać czytelnikom jej pełny obraz. Szczycimy się tym, że publicyści pochodzący z różnych środowisk właśnie u nas mogą wymieniać zapatrywania, z czego największy zysk mają odbiorcy, bo dysponując takimi danymi, łatwiej o własny pogląd. W nowy, 2024 rok, wkraczamy ze sporem wokół praworządności w wymiarze sprawiedliwości, gospodarce i mediach publicznych. Cała ta operacja potrwa zapewne więcej niż tygodnie i miesiące – bo proces niszczenia instytucji oraz życia publicznego trwał o wiele dłużej. Czasami to, co zepsute, nie jest już do odbudowania. To dlatego bywają stare rudery, których nowy właściciel nie chce już remontować, bo uznaje, że to zbyt kosztowne i ryzykowne. Więc je burzy i wznosi nowe. Ale czy to lepsze? Zapewne znajdą się zwolennicy każdej z tych wersji. Dopóki to nie ruiny ważnego zamku, tylko nic nieznaczący budynek, problemu nie ma. Bo w życiu – a i w prawie – liczą się emocje. A tych nam nie braknie.