W niedzielę na ulice Mediolanu ponownie wyszły setki młodych ludzi, którzy działali w mniejszych grupach w różnych częściach miasta. Policjanci patrolujący ulice byli obrzucani kamieniami i butelkami. W centrum doszło również do plądrowania kilku sklepów.
Według lokalnych mediów około 2 tys. osób zgromadziło się na Piazza Duomo. W sobotę plac przed słynną katedrą i elegancką galerią handlową był miejscem gwałtownych starć między uczestnikami protestów przeciwko wysokim kosztom życia a policją. Kilkuset manifestantów zaatakowało funkcjonariuszy i uszkodziło ich pojazdy. Wznieciło też pożar, podpalając stoliki restauracyjne. Siły policji odpowiedziały użyciem gazu łzawiącego.
W niedzielę teren Piazzy Duomo zabezpieczały wzmocnione siły policyjne, a ze względów bezpieczeństwa plac zamknięto dla turystów. Osoby uczestniczące w mszy w katedrze zostały wyprowadzone przez boczne wyjścia.
Zamieszki w Mediolanie. Większość zatrzymanych to nieletni
Agencja Ansa poinformowała, że po niedzielnych zajściach zatrzymano około 160 osób. Około 80 proc. z nich stanowili nieletni. W sobotę policja zatrzymała około 50 osób, również w większości niepełnoletnich.
Czytaj więcej
72,5 proc. ankietowanych popiera objęcie kobiet obowiązkowymi szkoleniami lub służbą wojskową. Najwięcej osób opowiada się jednak za szkoleniami uk...
Według doniesień medialnych w ciągu dwóch dni zamieszek rannych zostało ponad 100 policjantów oraz około 20 uczestników protestów.
W związku z burzliwą sytuacją premier Włoch Giorgia Meloni zwołała na poniedziałek nadzwyczajne posiedzenie komitetu do spraw porządku publicznego.
Włoskie media zauważyły, że sobotnia demonstracja w Mediolanie została zwołana równolegle z protestami we Francji, gdzie demonstrowało około 550 tys. osób, w tym 110 tys. w Paryżu.