Federalne Biuro Śledcze (FBI), we współpracy z amerykańską pocztą, bada serię podejrzanych przesyłek skierowanych do różnych miejsc w Stanach Zjednoczonych. Jak przekazała agencja w oświadczeniu dla dziennika „USA Today”, wśród adresatów znalazły się urzędy sekretarzy stanowych oraz powiązane z nimi biura wyborcze.
W części listów odkryto nieznaną substancję. Śledczy współpracują z innymi służbami, aby wyjaśnić okoliczności każdego zdarzenia i ustalić, kto odpowiada za wysyłanie przesyłek. FBI oraz Służba Inspekcji Pocztowej USA zapewniają, że ich działania mają służyć ochronie obywateli i bezpieczeństwa wyborów.
Zastępca głównego inspektora Służby Inspekcji Pocztowej Brendan Donahue nie ujawnił, ile listów przechwycono. Potwierdził jednak, że część przesyłek znajduje się obecnie w rękach organów ścigania.
Czytaj więcej
Za emisję „patriotycznych reklam” w amerykańskiej telewizji Donald Trump będzie płacił z własnych środków oraz z pieniędzy, które udało mu się zebr...
Podejrzane przesyłki w Oklahomie, Luizjanie i Ohio
Przypadki podejrzanej korespondencji zgłoszono w Oklahomie i Luizjanie. Władze Ohio poinformowały natomiast, że służby pocztowe przechwyciły paczkę przeznaczoną dla urzędu sekretarza stanowego.
Jak podał „Columbus Dispatch”, należący do sieci USA Today, 14 października przechwycono w Ohio podejrzaną przesyłkę zaadresowaną do biura sekretarza stanu Franka LaRose'a. W paczce znajdował się biały proszek. Sprawą zajęło się FBI.
Dzień wcześniej biuro sekretarz stanu Luizjany Nancy Landry w Baton Rouge zostało zamknięte z powodu podejrzanej substancji znalezionej w korespondencji. Landry poinformowała później, że przeprowadzone przez służby dochodzenie nie wykazało obecności niebezpiecznych substancji.
Również 13 października Stanowa Komisja Wyborcza Oklahomy przekazała, że otrzymała kopertę zawierającą podejrzany biały proszek. Budynek ewakuowano, a na miejscu interweniowali funkcjonariusze stanowej policji.
Sekretarz komisji wyborczej Oklahomy Paul Ziriax zapewnił, że żaden z pracowników nie ucierpiał. Podkreślił również, że incydent nie wpłynie na zdolność władz do przeprowadzenia wyborów.
Czytaj więcej
Już nie tylko demokraci, ale i republikanie tak w Izbie Reprezentantów jak i w Senacie odrzucają deal, jaki Donald Trump usiłuje zawrzeć z Władimir...
Urzędnicy apelują o reagowanie na potencjalne niebezpieczeństwo
Wspólne oświadczenie wydały Krajowe Stowarzyszenie Sekretarzy Stanowych oraz Krajowe Stowarzyszenie Dyrektorów Wyborczych Stanów. Organizacje poinformowały, że współpracują ze służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo i mają procedury pozwalające reagować na potencjalne zagrożenia oraz sytuacje kryzysowe bez przerywania podstawowych działań związanych z organizacją wyborów.
Podkreśliły również, że groźby wobec urzędników i pracowników wyborczych nie powinny mieć miejsca w demokratycznym państwie. Osoby odpowiedzialne za przeprowadzanie głosowań nie mogą obawiać się o własne bezpieczeństwo podczas wykonywania obowiązków.
Według informacji dostępnych 15 października nie zgłoszono żadnych obrażeń związanych z podejrzanymi przesyłkami. Śledczy nadal ustalają, kto je wysłał i czy poszczególne incydenty są ze sobą powiązane.