Kilku Kubańczyków z amerykańskiej Major League Baseball (MLB) odwiedziło ojczyznę tuż przed świętami Bożego Narodzenia, które nie były obchodzone na wyspie przez ponad 30 lat, aż do 1997 roku, po tym gdy Fidel Castro, wychowanek jezuitów, pogniewał się na katolickich duchownych. Sportowcy byli witani owacyjnie, jak gwiazdy, którymi w istocie są, tyle że w Stanach Zjednoczonych. Na Kubie byli dotychczas traktowani jak zdrajcy. Wszystko dlatego, że opuścili ojczyznę i wybrali grę w MLB – przedkładając amerykańskie dolary ponad kubański patriotyzm.