Człowiek migrował od zawsze! Według badaczy tzw. wstępne wędrówki Homo Erectus z Afryki do Azji zaczęły się już 1 mln lat temu, natomiast 70-100 tys. lat temu nasi przodkowie – Homo Sapiens – zaczęli masowe wędrówki z Afryki na inne kontynenty. Już 60 tys. lat temu dotarli do Australii, a ok. 15 tys. lat temu – do Ameryki – najpewniej przez dzisiejszą Cieśninę Beringa, po przewędrowaniu przez całą środkową i dalekowschodnią Azję. Ostatni historyczny okres migracji to wieki IV-VII naszej ery. A więc, migracja i imigranci to zjawisko tak stare jak ludzkość. Oczywiście od zawsze miało swoje dobre, jak i gorsze strony.

Migruje 3,5 proc. światowej populacji

Dzisiaj brak jest aż tak masowych migracji, niemniej ocenia się, że migracja na świecie obejmuje ok. 300 mln osób na ponad 8,2 mld populacji ludzkości, czyli 3,5 proc.

Współczesne kierunki migracji to przede wszystkim Europa – ok. 90 mln przybyszy, USA i Kanada – 60 mln. Jeśli chodzi o Polskę, to ocenia się, że mamy 2-2,5 mln imigrantów, w tym 1,4-1,7 mln z Ukrainy (głównie uchodźców wojennych). To 5-6 proc. populacji, w tym 3,5-4 proc. stanowią Ukraińcy.

Przyczyną obecnej migracji są w dużej mierze zmiany klimatu i wojny (np. na Bliskim Wschodzie czy w Ukrainie), plus oczywiście stałe powody ekonomiczne (głównie w Ameryce, ale i w Afryce).

Imigranci stali się kluczowi dla wielu branż w Polsce

Sytuacja w Polsce i napływ migrantów związane są z jednej strony z szybkim wzrostem gospodarczym i bogaceniem się naszego społeczeństwa. Z drugiej – z tempem jego starzenia się i stopniowym spadkiem liczby rdzennej ludności czynnej zawodowo, co jest charakterystyczne dla dużej części Europy.

Spadek liczby pracujących Polaków przedstawia się następująco: w 2023 r. o 79 tys., w 2024 r. o 58 tys., a w ciągu trzech kwartałów 2025 r. już o 90 tys. Luki wypełniane są przez imigrantów, których, wedle analiz, jest 6,3-9,7 proc. całości pracujących.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Praca migrantów to złoto. Dbajmy o nie

Badania i analizy migracji potwierdzają taką ocenę. Tak więc, w ostatniej dekadzie w Polsce imigranci stali się kluczowi dla wielu branż, takich jak gastronomia, hotele, transport, budownictwo, ICT, przetwórstwo przemysłowe czy handel.

Udział imigrantów w różnych branżach na koniec 2024 r. przedstawiał się następująco: w usługach administracyjnych i wsparcia 25 proc., w gastronomii i hotelarstwie 16 proc., w transporcie 14 proc., w budownictwie 11 proc., w informatyce i komunikacji, 10 proc., w rolnictwie, leśnictwie i rybołówstwie 9 proc., w innych usługach 7 proc., w przetwórstwie przemysłowym 7 proc., w hurcie i detalu 4 proc., w kulturze i rozrywce 3 proc., w ochronie zdrowia 2 proc. i finansach oraz ubezpieczeniach 2 proc.

Wpływ migrantów na PKB

W rezultacie udział imigrantów w wytwarzaniu naszego PKB jest szacowany na 5,4 do aż 10,7 proc. W 2025 r. wkład samych Ukraińców do naszego PKB oceniano na ponad 100 mld zł. Był więc pokaźny i nie można mówić, że państwo lub społeczeństwo do nich „dopłaca”.

Czytaj więcej

Krzysztof Adam Kowalczyk: Będzie nas w Polsce mniej. Czas się z tym pogodzić

W innych krajach Europy skumulowany wpływ obcokrajowców  na PKB wyniósł w Hiszpanii ok. 10 proc., w Niemczech 1,2 proc., w Czechach 4-5 proc., a w Luksemburgu ponad 15 proc.

Liczba imigrantów w poszczególnych krajach Europy jest różna. Najwięcej jest ich w Niemczech (16,8-18,0 mln), w Wielkiej Brytanii (12 mln), Hiszpanii (9,5 mln), Francji (9,2 mln). To po części rezultat kolonialnych zaszłości, po części zaś – jak w Niemczech – świadomej decyzji administracji z lat 1961-1973 r.

Wskaźnik aktywności zawodowej wśród Ukraińców w Polsce przed wybuchem pełnoskalowej wojny w 2022 r. wynosił 96-98 proc., potem w wyniku napływu uchodźców zmalał do 70-80 proc. (dla porównania, w przypadku Polaków to 58,6 proc.). Do 2022 r. główną przyczyną imigracji z Ukrainy były względy ekonomiczne, potem ucieczka przed wojną, zwłaszcza kobiet z dziećmi.

Imigranci zastępują Polaków idących na emerytury

Imigranci zapewniają wzrost gospodarczy naszemu krajowi, zastępując Polaków odchodzących na emerytury i wykonując proste, gorzej płatne prace, których nie chcą realizować nasi obywatele. Statystyki wskazują, że w miarę upływu czasu zależność polskiej gospodarki od obecności imigrantów będzie rosła. Prognozy wskazują, że o ile w 2025 r. osoby w wieku 25-44 lat stanowiły w Polsce 10,2 proc. ludności, to w 2040 r. – już tylko 8,2 proc., podczas gdy osób w wieku 80+ przybędzie – z 1,6 do 3 proc. populacji.

Podsumowując sytuację w kraju, imigranci stanowią już istotną część społeczeństwa, ale przede wszystkim gospodarki, zapewniając, że poziom rozwoju, jaki osiągnęliśmy po 1989 r. nie ulegnie pogorszeniu, mimo kurczącej się liczby czynnych zawodowo Polaków.

W miarę upływu czasu stopień integracji imigrantów z naszym społeczeństwem będzie rósł, a nieuzasadnione lęki i ataki nienawiści powinny stopniowo zanikać. Dlatego istotne jest działanie aparatu państwowego nastawione na wsparcie i integrację imigrantów, w tym odpowiednie zmiany w edukacji oraz stworzenie warunków dla napływu imigrantów do istotnych dla naszego dalszego rozwoju sektorów. Niekończące się rozpatrywanie historycznych krzywd nie służy ani nam, ani imigrantom. Model „zamkniętej twierdzy” nie przetrwa, bo nie sprosta wyzwaniom, jakie mamy przed sobą.

O autorze

Dr Hubert A. Janiszewski

Autor jest ekonomistą, członkiem Polskiej Rady Biznesu, członkiem rad nadzorczych spółek notowanych na GPW. W przeszłości był szefem bankowości inwestycyjnej w HSBC Investment Banking w Polsce, w Bankers Trust oraz w Deutsche Bank Polska. Był też członkiem Rady Gospodarczej przy Prezydencie RP Lechu Wałęsie. Wszystkie dane przytoczone w tekście pochodzą z raportu Ipsos „Migracja w Polsce: fakty, wpływ, kierunki działania” z 2026 r. oraz z raportu More in Common Polska „Porozmawiajmy poważnie o migracjach” z 2025 r.