Ślady po tkance mózgowej Australopithecus sediba — odkrytego niedawno w RPA praczłowieka — zapewne pomogą w ustaleniu stopnia jego pokrewieństwa z rodzajem Homo i innymi australopitekami. Odkrywca kości osobników tego gatunku — prof. Lee Berger, paleoantropolog z Uniwersytetu Witwatersrand jest przekonany, że stworzenie to mogło być „etapem przejściowym” na drodze ewolucji, która dała w rezultacie ludzi. O odnalezieniu kości kilku osobników Australopithecus sediba „Rz” informowała w ubiegłym tygodniu („Przodek z kolebki ludzkości”).
Najnowsze informacje o badanach czaszki młodego samca australopiteka (w chwili śmierci mógł mieć kilka — kilkanaście lat) przedstawili specjaliści z Europejskiego Ośrodka Synchrotronu Atomowego w Grenoble (ESRF). Kości jednej odnalezionej w Afryce istoty zostały przewiezione do Francji (rzecz sama w sobie jest niezwykła, bo zwykle tak ważne znaleziska nie opuszczają kraju, gdzie je odkopano), ponieważ RPA nie dysponuje podobną aparaturą. W ESRF wykonano precyzyjne, trójwymiarowe obrazy wnętrza skamieniałej czaszki. Ich podstawą były prześwietlenia (na wzór tomografii komputerowej) — cenne znalezisko nie zostało w żaden sposób uszkodzone.
Początkowo sądzono, że obrazy te umożliwią tylko określenie dokładnego wieku samca w chwili śmierci. — Na zębach małp każdego dnia odkładają się 3-4 mikrony szkliwa — tłumaczy Paul Tafforeau, który dokonywał pomiarów. — Wystarczy je policzyć, aby wiedzieć dokładnie ile dni to stworzenie żyło.
Porównując to z cechami szkieletu — odpowiadającego mniej więcej 13-letniemu dziecku człowieka — naukowcy mogliby dowiedzieć się więcej o tempie rozwoju australopiteków. — To tempo jest niezwykle istotne, gdy chodzi o ewolucję człowiekowatych — wyjaśnia Tafforeau. Na przykład u współczesnych ludzi jest bardzo powolne. Ta informacja pozwoliłaby zatem ustalić, jak odległy od Homo był żyjący 1,95-1,78 mln lat temu w Afryce australopitek.
Ale prawdziwa sensacja kryła się niewielkiej przestrzeni głęboko w czaszce stworzenia. Niewielka „banieczka”, którą odkryli specjaliści z ESRF może kryć szczątki mózgu, choć oczywiście nie zawierające już białek. — W części czołowej zobaczyliśmy dziwny kształt — opowiada naukowiec. — Być może, kiedy ten osobnik umarł, jego ciało zostało wysuszone, a mózg stracił wodę.
W czaszce zidentyfikowano także jaja owadów, które prawdopodobnie żerowały na ciele australopiteka już po jego śmierci.
Zbadano również pozostałe części szkieletu stworzenia. — Możemy wykorzystać te dane do opracowania biomechanicznych modeli ruchu tej istoty. Sprawdzimy, czy mogła się ona wspinać na drzewa, czy chodziła po płaskim podłożu — mówi Tafforeau.
Badania dały ok. 45 terabajtów danych. To tyle, ile pół zawartości Biblioteki Kongresu Stanów Zjednoczonych — największej biblioteki świata. Specjaliści przyznają, że analizowanie ich potrwa co najmniej rok.
W ESRF nie zbadano jeszcze kości drugiego odkopanego w RPA osobnika tego gatunku — ok. 30-letniej samicy. — Nie zrobiliśmy tego z powodu bezpieczeństwa znaleziska. Nie mogliśmy zgodzić się, aby szczątki obu osobników podróżowały razem — powiedział Tafforeau.