Reklama

Jak zrobić z człowieka zakupoholika

Kongres Globalnego Marketingu Mody prześwietlał zachowania konsumentów i obnażał triki speców od marketingu

Publikacja: 18.11.2009 23:50

Salvatore Ferragamo buty dla Marilyn Monroe ręcznie modelowane i szyte

Salvatore Ferragamo buty dla Marilyn Monroe ręcznie modelowane i szyte

Foto: AFP

Pasmanteria Quercioli & Lucherini leży w centrum Florencji, przy via Porta Rossa. W tym założonym w 1895 przez rodzinę Marchionni sklepiku można kupić koszulki z jedwabiu i wełny, jakie są już tylko we Włoszech, kolorowe rajstopy z wełny merynosów, koronkowe staniki. I stringi, trzeba iść z duchem czasu...

To jeden z tych włoskich starych sklepów, których nie dotknęła jeszcze zaraza globalnego handlu, które istnieją od zawsze, o czym świadczą nazwy ulic: calle delle Pelliceria, via dell’arte della Lana – ulica futer, ulica wełny. Sklepy z adamaszkową pościelą ręcznie haftowaną, torbami i rękawiczkami, sklepy z ręcznie robionymi kalendarzykami i papeterią. Na Ponte Vecchio złotnicy sprzedają robioną przez siebie biżuterię. Jak długo sztuka rąk oprze się napierającym korporacyjnym Pradom, Guccim, Benettonom?

To sprawka marketingu, współczesnej królowej nauk. Ona prześwietla naszą świadomość i podświadomość, wytycza najkrótszą drogę do naszej karty kredytowej. Dziś wyprodukować to nie problem. Jak sprzedać – oto pytanie. W modzie marketing stanowi czasem aż 80 procent ceny produktu.

Tym zajmował się kongres Global Fashion Marketing zorganizowany przez Uniwersytet we Florencji. Przyjechali akademicy z USA, Kanady, Hiszpanii, Urugwaju, Filipin. Z Polski byłam tylko ja. Miejsce wybrano nieprzypadkowo – Florencja to ojczyzna sztuki i jeden z ostatnich przyczółków rzemiosła artystycznego w świecie. Wśród referatów oraz rozmów kuluarowych przewijał się jeden temat. Konfrontacja starej Europy i jej wyrafinowanej sztuki z globalnym kapitalizmem. Omawiano także rolę mediów w tym procesie – etykę dziennikarstwa mody, wizerunek kobiety w reklamie.

Luksus staje się masowy. Napierają miliony nowych konsumentów z Indii, Chin, Brazylii, Rosji. Chińczycy są w Europie wszędzie – i w sklepach, i w muzeach. Zalewają nas tandetą, ale też wchodzą na rynek jako gigantyczna siła nabywcza. Poza tym stają się producentem dóbr luksusowych: tekstyliów, galanterii i designu.

Reklama
Reklama

I tego obawia się Europa, gdzie powstaje 85 proc. tych dóbr. Zagrożone czuje się włoskie rzemiosło, stare, solidne i niestety – drogie. – Boimy się Chińczyków, ich innowacyjności, wysokiej jakości i niskiej ceny, mówiła na kongresie Thes Tziveli, Włoszka, właścicielka firmy produkującej i eksportującej wyroby skórzane.

[srodtytul]Perfumy to banał[/srodtytul]

Zmieniło się jednak pojęcie luksusu. Mówił o tym dr Ian Taplin z Uniwersytetu Wake Forest w Północnej Karolinie. Przez 70 lat luksusem były perfumy. Dziś perfumy to banał dostępny w supermarkecie. Mamy natomiast „logofixation” – logofiksację. „You are, who you wear” – „Jesteś tym, kogo nosisz” – Diorem, Chanel, Valentino. Korporacje sztucznie wywindowały wartość swoich wyrobów, a co za tym idzie, wzrosła wartość domów mody. A gdy rynek luksusu się załamał, balon pękł. Valentino, którego w 2007 roku sprzedano za 5,3 miliarda euro, teraz wart jest zaledwie 900 milionów. W długach są Yamamoto i Lacroix. Prada restrukturyzowała długi i na razie jakoś przetrwała.

Ale kto kupuje te potwornie udziwnione i drogie torby, jakie widziałam tu u Salvatore Ferragamo (9 tysięcy euro)? Włochów to nie bierze. – Luksus stał się trywialny, powiedział Berrnard Arnauldt, prezes LVMH. Te słowa często cytowano na kongresie.

– Kupują dzisiaj Rosjanie, Brazylijczycy i oczywiście Chińczycy – odpowiada profesor Simone Guercini z Uniwersytetu we Florencji. Najnowsza kolekcja Diora, którą widziałam w Paryżu, robiona była pod gust Rosjanek.

[srodtytul]Ameryka się targuje[/srodtytul]

Reklama
Reklama

W Chinach jest 320 tysięcy milionerów. I ci bogacze są młodzi. 80 proc. ma nie więcej niż 44 lata (w USA tylko 30 proc.). I oni nie chcą być ubrani w dżinsy za 3 dolary, tylko w to, na co niedawno mogli sobie pozwolić tylko Japończycy. A ci ostatnio zbiednieli. W 2007 roku 40 proc. Japończyków posiadało torbę Louis Vuitton. W Paryżu te torby były tańsze niż w Tokio. Na Champs Elyses, niedaleko sklepu LV, Japonki zaczepiały ludzi, żeby za opłatą 100 euro kupili im kilka toreb, bo one już swój limit wyczerpały. Dziś to się skończyło. Jen jest tani, w Japonii zwolnienia. W 2009 roku sprzedaż tych przysłowiowych już Vuittonów spadła o 18 proc. W Nipponie nastała nowa moda. Już nie drogie logo się liczy, ale „cheap is chic”. Indywidualność jest w cenie.

Stany Zjednoczone stały się krajem nieustannych przecen. A tylnymi drzwiami wprowadzono nowość: negocjowanie cen – mówi Ian Taplin. I to nie na straganach dolnego Manhattanu, ale w drogich sklepach. Taplin opowiada, jak ze znajomą poszedł do domu towarowego Neiman Marcus. – Przyleciała do Nowego Jorku, zginął jej bagaż i potrzebowała eleganckiego kostiumu na służbowe spotkanie. I gdy zawahała się z powodu ceny – 1500 dolarów, sprzedawca niespodzianie zaproponował jej 50 proc. zniżki.

Jak przeniknąć i przekonać klineta, żeby kupił? Ten problem spędza sen z powiek marketingowcom. Globalne kampanie reklamowe przestają działać, bo każda nacja odbiera je inaczej. Wpływem kampanii Unilevera Dove na kobiety w Ameryce Łacińskiej i w Europie zajmowała się Adela Lo Celso z Uniwersytetu w Montevideo. Zaobserwowała, że w Urugwaju kobiety są odporniejsze na reklamę niż Włoszki czy Hiszpanki. Dla nich miłość, dom i wartości rodzinne liczą się bardziej niż uroda i ciało.

– Czy dlatego, że w Ameryce Łacińskiej kobiety mają mózgi mniej przeprane przez reklamę i mniej pieniędzy niż w bogatej Europie? – zapytałam ją. – Tak myślimy, ale w ankiecie nie było pytania o przyczyny – odpowiedziała dr Lo Celso.

– Wszyscy twierdzimy, że reklama działa na innych, na nas nie – mówiła Paloma Soloaga Diaz z Uniwersytetu Complutense w Madrycie. Codziennie atakuje nas średnio 29 różnych obrazów mody. Konsument mody identyfikuje się z reklamą jak żaden inny. Jeśli nawet nie pobudza go ona do kupowania, kształtuje wyobrażenie o pięknie. Soloaga Diaz zbadała 290 reklam luksusowych kosmetyków, ubrań i dodatków 97 marek w magazynach w latach 2002 – 2005. Młodość, uroda, zmysłowość oznaczają w nich sukces i szczęście. Ideałem piękna jest wysoka, chuda, niebieskooka blondynka rasy białej. Nie ma tu miejsca na rzeczywistą kobietę – brzydszą i grubszą. W reklamie jest albo obiektem seksualnym bez kontekstu zawodowego i rodzinnego, albo perwersyjną lolitą. – Ciało weszło w służbę marketingu – powiedziała piękna Paloma, która sama nieźle wypadłaby w reklamie.

[srodtytul]Puma z kontenera[/srodtytul]

Reklama
Reklama

– Reklama nie może krzyczeć, musi słuchać – przekonywał prelegent Giancarlo Polenghi. Poszukując sposobów zwiększenia sprzedaży, marketingowcy wywierają jeszcze silniejszą presję na klienta.

Nowym narzędziem są sklepy przejściowe – tzw. temporary stores. Należy stworzyć wrażenie, że mamy do czynienia z czymś nieuchwytnym. Dzieje się tak, kiedy adres sklepu jest utajniony, zmienny albo kiedy towar sprzedaje się w nieoczekiwanym miejscu, np. prosto z kontenera, jak zrobiła Puma w 2003 roku w Nowym Jorku. Guerilla Store – sklep partyzancki – otwarto w Berlinie. Mieliśmy go także w Warszawie z marką Comme des Garcons, w nietypowych miejscach – filarze mostu, zakładzie szklarskim. W 2008 roku Nike otworzyła stoisko na popularnej trasie joggerów.

Teraz szykują się nowe lokalizacje – autogrill, statek wycieczkowy. Może sklep w środku lasu, na plaży? Kupowanie musi stać się naszym nałogiem. W zaawansowanym kapitalizmie nie może być inaczej. Moda jest paliwem jego mechanizmu.

Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Kultura
Nie żyje Bożena Dykiel
Kultura
Sztuka i biznes. Artyści na jubileusz Totalizatora Sportowego
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama