Sprawę opisuje w specjalnym komunikacie z 22 października Morski Oddział Straży Granicznej.

Czytaj więcej

Trzy miesiące po otwarciu S6 stało pod wodą. GDDKiA podała szczegóły

Żart o bombie. 61-latka na lotnisku w Gdańsku poniosła poważne konsekwencje

Do sytuacji doszło w środę 21 października na lotnisku w Gdańsku w czasie boardingu pasażerów na odlot samolotu do Stavanger w Norwegii. 61-letnia mieszkanka Elbląga stwierdziła wówczas, że na pokładzie samolotu może być bomba. Obsługa lotniska poważnie podeszła do tej informacji i powiadomiła o niej Straż Graniczną.

W czasie interwencji funkcjonariuszy kobieta tłumaczyła, że słowa „czy tu trzeba mieć bombę, aby czegokolwiek się dowiedzieć!” wypowiedziała w emocjach. Ponadto wiele razy przepraszała za sytuację, a także wyraziła skruchę. Nie uniknęła jednak konsekwencji swojego czynu.

Kapitan samolotu podjął decyzję o niewpuszczeniu 61-latki na pokład. Natomiast funkcjonariusze Straży Granicznej wystawili jej mandat w wysokości 500 zł.

Czytaj więcej

Wizz Air poszerzy ofertę lotów z Polski. Prezes przewoźnika ujawnia plany

„Prawie w każdym przypadku takich żartów los podróżnego jest przesądzony”

„Prawie w każdym przypadku takich żartów los podróżnego jest przesądzony – samolotem nie odleci, a do domu powróci z mandatem, który będzie musiał zapłacić. Warto wiedzieć: na lotnisku nawet »niewinny« żart o bombie uruchamia procedury bezpieczeństwa, traktowany jest jako zagrożenie” – przypomniał w swoim komunikacie Morski Oddział Straży Granicznej.

Interwencja związana z żartem 61-latki była w tym roku już 68. interwencją Straży Granicznej na gdańskim lotnisku wobec 72 osób naruszających warunki bezpieczeństwa.

W 44 przypadkach chodziło o bezpieczeństwo na terenie portu lotniczego, a w 24 o bezpieczeństwo lotu. Wobec winnych funkcjonariusze zastosowali 23 pouczenia oraz wystawili 32 mandaty karne na łączną kwotę niemal 16 tys. zł.