Jak pan wspomina 4 czerwca 1989 roku?
Jako Obywatelski Klub Parlamentarny weszliśmy do Sejmu, żeby być w opozycji, żeby ówczesnej władzy patrzeć na ręce i w miarę możliwości bronić interesów społeczeństwa przed władzą, która mandatu demokratycznego nie miała. Gospodarka była wtedy w totalnym kryzysie, państwo praktycznie zbankrutowało. Inflacja dobijała do 700 proc. w skali roku, deficyt budżetowy sięgał 12 proc. PKB, a zadłużenie zagraniczne wynosiło 42 mld dol., co stanowiło prawie 70 proc. PKB. „Solidarność" była wielkim ruchem społecznym, który w trudnej sytuacji postanowił wziąć na siebie odpowiedzialność za państwo. Powstał koalicyjny rząd Tadeusza Mazowieckiego, który natychmiast przystąpił do głębokiej przebudowy kraju. Te reformy były kontynuowane przez kolejne rządy.