To miał być dla nas najpiękniejszy dzień na tych igrzyskach olimpijskich. Niewiele brakowało, by taki właśnie był.

Najpierw do rywalizacji przystąpił panczenista Damian Żurek, przed igrzyskami typowany jako nasz główny kandydat do olimpijskiego podium. Niestety znów był czwarty, tym razem zabrakło mu 0,09 sekundy, by zdobyć brąz na dystansie 500 m.

Kacper Tomasiak z drugim medalem olimpijskim. Złoto dla Domena Prevca

Niedługo później walkę o medale na dużej skoczni zaczęli skoczkowie. Kacper Tomasiak rozpalił wyobraźnię kibiców, lądując w serii próbnej najdalej (133 m) i uzyskując trzeci wynik punktowy, za Słoweńcem Domenem Prevcem (132 m) i Japończykiem Renem Nikaido (131 m).

Marzyliśmy o powtórce z normalnej skoczni, na której 19-letni Polak zdobył srebro. Scenariusz układał się podobnie jak wtedy. Znów był tym, który ma atakować, choć strata po pierwszej serii do podium była tym razem większa.

Uzyskał 133 m, co dało mu czwarte miejsce. Wyprzedzali go tylko Norweg Kristoffer Eriksen Sundal (136 m), Prevc (138,5 m) i Nikaido, który odleciał konkurencji na 140 m i prowadził z dużą przewagą.

Czytaj więcej

Kacper Tomasiak. Wicemistrz olimpijski w skokach to niesamowicie spokojny człowiek

Tomasiak wytrzymał presję i skoczył 138,5 m, Sundal – trzy metry bliżej. Było pewne, że mamy medal. Ale Prevc i Nikaido byli tego dnia nie do pokonania. Słoweniec lądował na 141,5 m, Nikaido – pięć metrów bliżej, ale wystarczająco daleko na srebro.

Jak Kamil Stoch pożegnał się z igrzyskami?

– Emocje opadły tym razem szybciej niż po konkursie na normalnej skoczni, choć radość jest podobna – opowiadał przed kamerami TVP Sport Tomasiak. W wieku 19 lat przeszedł do historii. Został trzecim polskim skoczkiem, po Adamie Małyszu (Salt Lake City 2002, Vancouver 2010) i Kamilu Stochu (Soczi 2014), który na jednych igrzyskach wywalczył dwa indywidualne medale. – Dla takich chwil warto ciężko pracować. Przyjechaliśmy dobrze przygotowani i niemożliwe stało się możliwe – dodał w TVP Sport trener Maciej Maciusiak.

Czytaj więcej

Kacper Tomasiak już wskoczył do historii. Ale te igrzyska mogą być dla niego jeszcze piękniejsze

Tylko trzech zawodników w historii obroniło tytuł na dużej skoczni. Marius Lindvik do tego grona nie dołączył. Norweg uzyskał ledwie 123 m i nie zakwalifikował się nawet do serii finałowej.

Mogliśmy w niej trzymać za to kciuki za pozostałych Polaków. Paweł Wąsek skoczył 129,5 i 130 m, co przełożyło się na 14. pozycję. Kamil Stoch osiągnął 126,5 i 131,5 m, żegnając się z olimpijskimi konkursami indywidualnymi 21. miejscem.

To były prawdopodobnie ostatnie skoki Stocha na igrzyskach. Wszystko wskazuje, że w poniedziałkowej rywalizacji duetów (19.00) wystąpią Tomasiak i Wąsek.