– Zamierzamy po prostu rozegrać dobry turniej i bawić się futsalem – mówi w rozmowie z portalem PZPN selekcjoner Błażej Korczyński. Ale zabawa to już za mało w kontekście historii. Polacy zagrają na UEFA Futsal Euro po raz czwarty, a na pierwsze zwycięstwo wciąż czekają.
W gronie najlepszych drużyn Starego Kontynentu Biało-Czerwoni zadebiutowali w 2001 r. w Moskwie. Przegrali wszystkie trzy mecze. Na powrót trzeba było czekać aż 17 lat. Nadzieje rozbudzone przez niespodziewany remis z Rosją szybko zgasiła porażka z Kazachstanem. Cztery lata później przed Euro w Holandii oczekiwania były już większe, skończyło się na remisie ze Słowacją i dwóch porażkach.
Czytaj więcej
10 357 widzów zasiadło na trybunach PreZero Areny w Gliwicach, by obejrzeć spotkanie Piasta Gliwice z RSC Anderlechtem w ramach futsalowej Ligi Mis...
Wszystkie te występy łączy postać Korczyńskiego – w 2001 r. był zawodnikiem, od 2018 r. jest selekcjonerem reprezentacji. Przed kolejnym podejściem plan ma jasny. – Chcemy wygrać spotkanie z Węgrami, potem w kolejne wejdziemy łatwiej. Najważniejsze, by zwyciężyć w tym pierwszym meczu – mówi.
UEFA Futsal Euro 2026. Z kim zagra reprezentacja Polski
Teoretycznie najsłabsi w grupie Węgrzy na futsalowym Euro również grają po raz czwarty, ale na swoim koncie nie mają dotąd choćby remisu, mimo że w 2010 r. to oni byli gospodarzami imprezy. Sukces w starciu z nimi wydaje się niezbędny w kontekście pozostałych rywali Polski w grupie. W drugim meczu nasi reprezentanci zmierzą się z Włochami, dwukrotnymi mistrzami Europy, a w trzecim z aktualnym obrońcą tytułu, Portugalią.
Korczyński podkreśla jednak, że jego zawodnikom łatwiej przystępuje się do meczu, gdy nie są faworytami. – Presja nam nie służy. (…) Dlatego po losowaniu grup finałowych mistrzostw Europy nie rozpaczałem. Zespół lepiej nastawia się na potyczki z faworytami. W meczach ze słabszymi rywalami istnieje niebezpieczeństwo, że zabraknie dodatkowej motywacji. Taką już jesteśmy nacją – ocenia.
Najważniejsze, by zwyciężyć w pierwszym meczu z Węgrami
Do fazy pucharowej awansują dwa najlepsze zespoły z każdej grupy. Zakładając optymistycznie drugie miejsce Polaków, w ćwierćfinale trafiliby prawdopodobnie na Hiszpanię, która wygrała ponad połowę (7 razy) z dotychczasowych 13 edycji mistrzostw Europy.
Są jednak głosy o zmierzchu faworytów. Włochy, przez lata napędzane siłą naturalizowanych Brazylijczyków, już od ponad dekady czekają na awans do strefy medalowej. Hiszpania na Starym Kontynencie zawsze zdobywała medal, ale na mundialu ostatni raz na podium była w 2012 r. Portugalczycy na ostatnich mistrzostwach świata w Uzbekistanie sensacyjnie odpadli już w 1/8 finału.
– Przeczuwam, że w tym roku Euro wygra reprezentacja, która nie jest wymieniana w gronie faworytów. Jest wiele drużyn, które doskakują już do poziomu tych największych, co widać po niektórych wynikach – mówił niedawno w jednym z wywiadów Sebastian Grubalski, który znalazł się w kadrze Korczyńskiego, futsalista Constractu Lubawa. Ze wspomnianych mistrzostw w Uzbekistanie złoto wywiozła Brazylia, a srebro Argentyna, ale w meczu o brąz mierzyły się Ukraina z Francją.
Polska ekstraklasa jedną z najlepszych lig futsalowych w Europie
Górą była ta pierwsza. Na mistrzostwa Europy jedzie już jako jeden z faworytów, z trzema zawodnikami występującymi w polskiej lidze (byłby zapewne i czwarty, ale leczy kontuzję). Jej selekcjonerem jest Ołeksandr Kosenko, przez pewien czas łączący obowiązki prowadzącego drużynę narodową z trenowaniem futsalistów Legii Warszawa. Fogo Futsal Ekstraklasa ma swoich reprezentantów także w składach Chorwacji i Czech, a zawodnicy z polską przeszłością znaleźli się też w kadrach Francji, Gruzji, Łotwy, Słowenii i Węgier.
Polska liga się rozwija, już teraz uważana jest za jedną z lepszych w Europie, ale impulsem do wzrostu popularności w zasadzie zawsze jest nad Wisłą sukces reprezentacji. Tak było z siatkówką, piłką ręczną czy koszykówką. Dla porównania, francuska federacja ogłosiła właśnie trzyletnią strategię rozwoju futsalu (2025–2028), która zakłada podwojenie liczby aktywnych futsalistów do 100 tys., zbudowanie silnych lig i struktur szkoleniowych oraz przygotowanie się na ewentualne włączenie futsalu do igrzysk olimpijskich w 2032 r.. Na ten cel wydawać ma 10 mln euro rocznie.
Jednym zdaniem: Francja chce zrobić z futsalu pełnoprawny sport narodowy, a nie dodatek do piłki nożnej – z ligami, szkoleniem, mediami i celem olimpijskim. A Trójkolorowi są dopiero na początku drogi, w przeciwieństwie do państw z Półwyspu Iberyjskiego, w których – jak mówi Korczyński – futsal to już teraz najważniejsza dyscyplina halowa.
Mistrzostwa Europy w ramach promowania futsalu miały się odbyć w krajach, które nie mają szans na organizację wielkich turniejów piłkarskich – na Litwie i Łotwie. Ostatecznie rozegrane zostaną tam tylko mecze dwóch grup oraz dwa ćwierćfinały. Wszystko przez niespodziewany awans Białorusi. Reprezentacje tego kraju mają zakaz wjazdu na Łotwę. Wilno solidarnie zapowiedziało, że również nie chce gościć tej kadry, w czerwcu, na pół roku przed imprezą. UEFA zabrała więc lwią część turnieju i przeniosła ją do Lublany.
To w stolicy Słowenii swoje spotkania rozgrywać będą Polacy. Z Węgrami zmierzą się w sobotę o 17.30. Transmisja w TVP Sport.