Czy polscy widzowie są gotowi na poważną dyskusję o przemocy domowej? Portal Well.pl przygląda się tematowi w kontekście sztuki (czy powinna podejmować tak trudny temat?), ale też twardych danych.

Przemoc domowa w kinie. Seans, który rozpoczął trudny dyskurs

Nowe dzieło Wojciecha Smarzowskiego docenili widzowie, masowo odwiedzając kina i dzieląc się opiniami w mediach społecznościowych. Pojawiły się jednak także słowa krytyki dotyczące m.in. dosłowności prezentowanej przemocy.

Opowieść o związku Gośki i Grześka wywołała nie tylko lawinę dyskusji. Portal Well.pl przytacza dane Feminoteki, która od premiery seansu miała zanotować 223-procentowy wzrost liczby połączeń na infolinię przeciwprzemocową. Jak podaje fundacja, pomocy szukały kobiety w wieku od 17 do 80 lat. Na infolinię dzwonią także mężczyźni doświadczający przemocy.

Czytaj więcej

„Albo będziesz żyła ze mną, albo w ogóle”. O mechanizmach przemocy w filmie „Dom dobry”

„(...) w rozmowach, które prowadzą nasze konsultantki, część dzwoniących kobiet mówi wprost, że obejrzała „Dom dobry”, widziała jego zapowiedzi albo programy poświęcone filmowi i że to właśnie ten impuls skłonił je do wykonania telefonu” – wyjaśnia Joanna Gzyra-Iskandar, rzeczniczka fundacji Feminoteka.

Za jedną z kluczowych zalet filmu uważa się m.in. podważenie mitu o tym, że przemoc domowa dotyczy tzw. marginesu społecznego. „(...) dlaczego dopiero teraz tak głośno o tym krzyczymy?” – pyta Well.pl.

Czytaj więcej: Przemoc dotyczy również najbardziej luksusowych domów. Dlaczego potrzebujemy tak brutalnych filmów jak „Dom Dobry” Smarzowskiego?