Tekst powstał we współpracy z Wydawnictwami Szkolnymi i Pedagogicznymi SA
Malejąca liczba dzieci, puste klasy i samorządy stające przed wyborem: ciąć koszty albo zamykać szkoły. Ten scenariusz od lat powraca w gminach – szczególnie wiejskich. W piątek Sejm zdecydował się zaproponować inne wyjście. Przyjął nowelizację prawa oświatowego, która ma dać „małym szkołom” drugie życie i jednocześnie włączyć lokalne społeczności w decyzje o ich przyszłości.
Czytaj więcej
Jeśli gmina będzie planować zamknięcie szkoły, nowe przepisy nałożą na nią obowiązek przeprowadzenia konsultacji społecznych oraz rzetelnego poinfo...
Szkoła bliżej ludzi
Sedno zmian jest proste: zamiast automatycznej likwidacji – elastyczność. Nowe przepisy pozwalają tworzyć filie szkół podstawowych oraz wykorzystywać niewykorzystane sale lekcyjne na potrzeby mieszkańców. Biblioteka, klub seniora, świetlica środowiskowa czy miejsce spotkań organizacji pozarządowych – to wszystko ma się zmieścić pod jednym dachem.
Resort edukacji przekonuje, że chodzi o ochronę szkół położonych „blisko domu rodzinnego”. Nawet jeśli uczniów jest mniej, placówka nie musi znikać z mapy – może zmienić swoją funkcję i sposób działania. Ustawa jest więc odpowiedzią na zmiany demograficzne, które już dziś odciskają piętno na systemie oświaty.
Koniec decyzji zza biurka
Drugim filarem noweli jest „uspołecznienie” procedury likwidacji szkół. Gminy będą musiały przeprowadzać konsultacje społeczne i jasno informować mieszkańców o planowanych krokach. To wyraźny sygnał: decyzje o zamknięciu szkoły nie mogą zapadać wyłącznie w gabinetach urzędników.
W piątkowym głosowaniu projekt poparło 236 posłów, przeciw było 180, a 18 wstrzymało się od głosu. Teraz ustawą zajmie się Senat.
Spór o klasy łączone
Parlamentarna debata nie obyła się bez sporów. Posłowie odrzucili wniosek o odrzucenie projektu w całości, ale część poprawek trafiła do dalszych prac.
Jedną z kluczowych zmian była rezygnacja z możliwości łączenia wszystkich obowiązkowych zajęć w klasach I–III w szkołach działających w szczególnie trudnych warunkach, jeśli łącznie uczy się w nich do 12 dzieci. Obecne rozwiązania wystarczają i nie ma potrzeby dalszego „zagęszczania” nauczania najmłodszych.
Czytaj więcej
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło start nowego programu inwestycyjnego skierowanego do najmniejszych publicznych szkół podstawowych. Od 6 ma...
Z kolei inna przyjęta poprawka dotyczyła rozwoju edukacji dwujęzycznej. Umożliwia ona tworzenie dwujęzycznych szkół podstawowych połączonych w zespoły z liceami lub technikami posiadającymi oddziały międzynarodowe. W praktyce ma to zwiększyć dostęp do nauki języków obcych – zwłaszcza na terenach wiejskich, gdzie takie oddziały są dziś rzadkością.
Demografia nie zostawia złudzeń
Uzasadnienie projektu opiera się na twardych danych. Według prognoz Główny Urząd Statystyczny, do 2029 r. liczba dzieci w wieku 7–14 lat spadnie o około 5 proc., do 2034 r. – niemal o 20 proc., a do 2060 r. nawet o 30 proc. W najbardziej pesymistycznym scenariuszu – o blisko połowę.
Już dziś widać skutki tych trendów. Ministerstwo Edukacji Narodowej podaje, że liczba publicznych szkół podstawowych zmniejszyła się z ponad 12 tys. w roku szkolnym 2019/2020 do niespełna 11,7 tys. w bieżącym roku szkolnym. A to – jak przyznaje resort – dopiero początek.
Tak, czy inaczej - w czasach kurczącej się liczby uczniów - likwidacja nie musi być jedyną odpowiedzią.