Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie kreatywne metody stosują młodzi Australijczycy, aby obchodzić systemy weryfikacji wieku?
- Jakie są społeczne koszty zakazu korzystania z mediów społecznościowych dla australijskiej młodzieży?
- Jakie stanowisko wobec nowych przepisów ma australijski rząd i jakie są dalsze kroki prawne?
Australia stała się w środę pierwszym państwem na świecie, które wprowadziło bezwzględny zakaz korzystania z mediów społecznościowych dla osób poniżej 16. roku życia. Rządowa blokada, mająca chronić zdrowie psychiczne młodzieży, błyskawicznie stałą się jednym z najczęściej dyskutowanych tematów w mediach na całym świecie. Bo i problem jest poważny. Tyle że również szybko okazało się, że pomysł na odcięcie młodzieży od social mediów nie do końca się sprawdza. Zaledwie kilka godzin po wejściu przepisów w życie, młodzi Australijczycy udowodnili, że kreatywność w sieci nie zna granic, masowo obchodząc systemy weryfikacji wieku.
Martwy zakaz social mediów
Jeszcze w ostatnich godzinach przed wejściem w życie nowych regulacji platformy takie jak TikTok czy Instagram zalała fala pożegnalnych wpisów opatrzonych tagiem #seeyouwhenim16 (z ang. do zobaczenia, gdy skończę 16 lat). Dla około miliona młodych ludzi, których objęły nowe regulacje, był to moment pełen emocji. „Koniec z kontaktem z resztą świata” – brzmiał jeden z dramatycznych wpisów nastolatka, którego konto zostało dezaktywowane chwilę później.
Jednak to, co miało być końcem ery cyfrowej dla młodzieży, szybko przerodziło się w grę w kotka i myszkę z gigantami technologicznymi. Już w środę rano stało się jasne, że wdrożone przez Metę, Snapchata i TikToka systemy weryfikacji wieku są dziurawe. Biometryczne zabezpieczenia, bazujące na zdjęciu użytkownika, łamane są raz po raz. Australijskie media donoszą, że rodzice z całego kraju zaczęli zgłaszać zaskakujące zjawisko: ich dzieci stosują techniki rodem z charakteryzacji teatralnej by zmylić algorytmy rozpoznawania twarzy. Nastolatkowie domalowują sobie zmarszczki, doklejają sztuczne wąsy i rzęsy lub nakładają wyrazisty makijaż, aby dodać sobie lat. Cassandra, matka z Nowej Południowej Walii, opisała w rozmowie z ABC, jak jej 14-letni syn zdołał zweryfikować się na Snapchacie jako 23-latek – wystarczyła zmiana daty urodzenia w ustawieniach i odpowiednio wykadrowane selfie. Kobieta publicznie pytała o sensowność zabezpieczeń, które tak łatwo kapitulują przed sprytem dziecka.
Bardziej zaawansowani technicznie użytkownicy sięgnęli po wirtualne sieci prywatne (VPN), aby cyfrowo „przenieść się” poza granice Australii. Choć minister komunikacji Anika Wells ostrzegła, że algorytmy szybko wyłapią nieścisłości – na przykład dziecko logujące się z Norwegii, ale regularnie publikujące zdjęcia z australijskich plaż – metoda ta pozostaje popularna. Najprostszą drogą okazało się jednak korzystanie z kont rodziców lub starszego rodzeństwa, co w praktyce czyni zakaz martwym.
Czytaj więcej
Można się zwierzyć, poradzić, a nawet zlecić napisanie wiadomości kończącej związek. „AI jest zawsze dostępna. Nigdy się tobą nie nudzi. Nigdy cię...
Lemon8 zyskuje kosztem TikToka
Skutkiem ubocznym restrykcji stała się również błyskawiczna migracja na platformy, które nie zostały jeszcze objęte blokadą. Listy najpopularniejszych aplikacji w Australii zostały w ciągu doby niemal wywrócone do góry nogami. Szczyty rankingów zdobywa Lemon8 – aplikacja należąca do właściciela TikToka, opisywana jako klon Instagrama, a także takie platformy jak Yope i Coverstar. Ten ostatni promuje się wręcz hasłem „najbezpieczniejszej alternatywy dla TikToka” dla grupy wiekowej 9–16 lat. Noah Lawes, nastolatek z Perth, relacjonował dziennikarzom, że po zablokowaniu Snapchata obudził się z telefonem pełnym zaproszeń do nowych, niszowych komunikatorów.
Podczas gdy premier Anthony Albanese broni nowych przepisów, nazywając środę „dniem, w którym australijskie rodziny odbierają władzę firmom technologicznym” i zachęca młodzież do uprawiania sportu czy czytania książek, krytycy wskazują na poważne koszty społeczne zakazu. Według badań organizacji Minus18, aż 96 proc. młodzieży LGBTQ+ uznaje media społecznościowe za kluczowe narzędzie wsparcia, a 82 proc. obawia się, że zakaz doprowadzi do ich izolacji. Problem dotyczy także mieszkańców terenów wiejskich. W australijskich mediach przytaczany jest przykład Breanny Easton z farmy oddalonej o 1600 kilometrów od Brisbane, dla której social media są jedynym oknem na świat i sposobem na kontakt z przyjaciółmi, których od jej domu dzielą setki kilometrów.
Podobne obawy wyrażają eksperci zajmujący się neuroróżnorodnością. Sharon Fraser z Reframing Autism zauważa, że dla osób w spektrum autyzmu platformy cyfrowe są często jedyną przestrzenią, w której mogą budować relacje bez konieczności maskowania swoich zachowań, co w świecie offline bywa dla nich wyczerpujące.
Sprawa ma już swój finał w wymiarze sprawiedliwości – dwoje piętnastolatków złożyło skargę do Sądu Najwyższego, argumentując, że zakaz narusza „konstytucyjne prawo do wolności komunikacji politycznej”. Rozprawę zaplanowano na luty. A jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia australijski rząd ma przedstawić raport z monitoringu wpływu „cyfrowej prohibicji” na zdrowie psychiczne, sen i aktywność fizyczną młodzieży.