Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie kontrowersje i tajemnice kryje akademia dronowa budowana przez biznesmena z politycznymi koneksjami.
  • W jaki sposób przedsiębiorca spoza sektora zbrojeniowego zyskał zaufanie elitarnych, ukraińskich specjalistów.
  • Czym są „operacje ofensywne przeciwko Rosji”, które miały zapewnić mu wiarygodność w Kijowie i Waszyngtonie.
  • Z jakimi wyzwaniami prawnymi i logistycznymi wiąże się stworzenie w Polsce ośrodka szkoleniowego z udziałem obcej armii.

Strona internetowa flyingpartisan.com to krótki, sugestywny filmik. Pokazuje pięć dronów UJ-26 Beaver (ang. bóbr) lecących wprost w środek charakterystycznego budynku – Wielkiego Pałacu Kremlowskiego w Moskwie. To dawna rezydencja rosyjskich carów, obecnie główna siedziba Władimira Putina.

„Bobry” to ukraińskie drony uderzeniowe dalekiego zasięgu typu „kamikadze”, opracowane przez firmę Ukrjet. Wykorzystują je siły obronne Ukrainy, w tym Główny Zarząd Wywiadu (HUR). Filmik zamyka rysunek chłopca z kontrolerem drona w dłoniach. Postać przypomina polskiego Małego Powstańca – chłopca w za dużym hełmie, który stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli walki w 1944 roku. Symbole nie są przypadkowe.

Czytaj więcej

Dowódca polskich wojsk dronowych: Polska armia potrzebuje ukraińskich dronów

– Ten film ma charakter prowokacyjny, w branży nikt by sobie na coś takiego nie pozwolił – mówi nam znany przedsiębiorca sektora zbrojeniowego. Film pokazujemy gen. Romanowi Polko, byłemu szefowi GROM i BBN. – To jest straszne. Konfrontacyjne i prowokacyjne. Ktoś ewidentnie nie pomyślał. Mam nadzieję, że służby się tym zajmą – ocenia gen. Polko.

Flying Partisan. Nieoficjalnie: Radosław Tadajewski stawia „akademię dronową”

Za Flying Partisan (z ang. latający partyzant) stoi Radosław Tadajewski, biznesmen z Wrocławia, bohater wielu medialnych publikacji i beneficjent lukratywnych zleceń za czasów rządów PiS. Flying Partisan to nazwa jego fundacji, założonej w styczniu tego roku. 

Według naszych nieoficjalnych informacji, Tadajewski na Dolnym Śląsku stawia „akademię dronową”, w tym okazałą siedzibę uczelni. Widzieliśmy filmik z tej budowy. Z Ukrainy ściąga czynnych wojskowych, specjalistów od dronów, którzy mają szkolić w Polsce. Inwestycja jest bardzo zaawansowana, miała ruszyć w październiku, ma miesiąc opóźnienia. 

Ukraińskie drony

Ukraińskie drony

Foto: PAP

Tadajewski potwierdza nam to kilkoma wpisami na szyfrowanym komunikatorze. Stwierdza, że robi to, co „powinno robić polskie wojsko”, że to jego prywatna inicjatywa. O szczegółach nie chce rozmawiać. Zapewnia, że kiedy wszystko będzie gotowe, zaprosi do siedziby i wszystko wyjaśni. Kogo „akademia” miałaby szkolić – nie wiadomo. Na te pytania nie odpowiada.

Po co Tadajewski miałby prywatnie budować w Polsce szkołę dronową, ściągając ukraińskich wojskowych, doświadczonych na polu walki z Rosją? – To są ogromne pieniądze i będą jeszcze większe. Wojna to wielki biznes, także dla Ukraińców. Na ostatnich targach zbrojeniowych w Polsce liczba wystawców z Ukrainy była olbrzymia, trzeba przyznać że mają fantastyczne pomysły i sprzęt – podkreśla nasz rozmówca z sektora zbrojeniowego. Dlatego nie wierzy w charytatywność inicjatywy Radosława Tadajewskiego.

Same drony produkuje dziś na Ukrainie ponad 500 ukraińskich prywatnych producentów. To biznes liczony w miliardach euro.

„NATO oraz jego sojusznicy mogą się wiele nauczyć od swoich ukraińskich partnerów”

Poszliśmy tropem ukraińskich dronów firmy UkrJet z Kijowa, które reklamują fundację wrocławskiego biznesmena. Jej założycielem w 2021 r. i dyrektorem jest Ołeksandr Woronetskij. Łączy działalność w branży nowoczesnych technologii wojskowych z rynkiem surowców naturalnych (inna jego firma wydobywa kamień, m.in. granit, w regionie żytomierskim na Ukrainie). Wcześniej pracował w lotnictwie cywilnym, m.in. jako szef działu międzynarodowego transportu lotniczego w Państwowej Administracji Lotnictwa Ukrainy. Dziś Woronetskij projektuje i sprzedaje drony ukraińskim Siłom Zbrojnym.

Czytaj więcej

Ukraina testuje nowe drony przechwytujące. SBU po raz drugi zaatakowała rosyjski Gerań-5

„Czasy się zmieniły i obecnie NATO oraz jego sojusznicy mogą się wiele nauczyć od swoich ukraińskich partnerów, zwłaszcza jeśli chodzi o działania z użyciem dronów. (...) Najważniejszą lekcją, jaką można wyciągnąć z doświadczeń Ukrainy, jest znaczenie szybkiego dostosowywania się” – pisze UkrJet. „Nie chodzi o to, by pogrążyć się w biurokracji, ale o restrukturyzację programów rządowych i instytucji w sposób umożliwiający szybkie inwestowanie w prywatne firmy zdolne do dostarczania szybkich i skutecznych rozwiązań na terenie kraju, zamiast poszukiwania za granicą gotowych rozwiązań, które mogą nie w pełni odpowiadać potrzebom krajowym” – dodaje.

Radosław Tadajewski nie jest i nigdy nie był związany z branżą zbrojeniową. Jego firmy i fundacje zajmowały się marketingiem, nowymi technologiami, jest też inwestorem venture capital działającym w branży startup. Rejestr beneficjentów rzeczywistych wskazuje, że posiada 17 firm, m.in. we Wrocławiu, Poznaniu, Krakowie, Ślęży, Łodzi. Pracowały dla Orlenu, PZPN, NBP. Media od lat śledziły jego powiązania i biznesy. Onet ujawnił, że przez lata tylko do fundacji związanego ze wspierającym PiS biznesmena trafiło ponad 100 mln zł. „Rz” opisywała działalność jednej z jego spółek, która stała za operacją internetowego mikrotargetowania w kampanii wyborczej Andrzeja Dudy w 2020 r. co mogło wpłynąć na przegraną Rafała Trzaskowskiego. Jedna ze spółek Tadajewskiego trzy lata temu otrzymała zlecenie wykonania na zlecenie rządu Mateusza Morawieckiego antyrosyjskiej kampanii #StopRussiaNow.

Akademia dronowa? „Bez wiedzy i zgody ukraińskich służb nie byłoby to możliwe”

Szczegóły inicjatywy Tadajewskiego zna wąskie grono jego najbliższych znajomych i przyjaciół. Oni jednak, nawet nieoficjalnie, nie chcą rozmawiać z „Rzeczpospolitą”. Wszyscy lojalnie odsyłają z pytaniami do Radosława Tadajewskiego. Tu kontakt się urywa. 

Czytaj więcej

Gazowa układanka sprzyjała Rosji. Nikt nie spodziewał się wielkiego wybuchu

Potwierdziliśmy, że w inicjatywie biznesmena biorą udział wysocy rangą ukraińscy żołnierze, z doświadczeniem z frontu, o unikalnej wiedzy z zakresu budowy, działania i neutralizacji dronów. – Bez wiedzy i zgody ukraińskich służb nie byłoby to możliwe. Ta inicjatywa powinna być z pełnym monitoringiem naszych służb. To nie jest zabawa w jakąś szkołę – mówi nam osoba związana z wojskiem.

Co takiego zrobił Tadajewski, że ukraińscy żołnierze z frontu zgodzili się wziąć udział w jego projekcie? Jeden z przyjaciół Tadajewskiego odmawia odpowiedzi na nasze pytania, ale wyjaśnia, że biznesmen nie wziął się w tej inicjatywie przypadkiem. Zdradza, że „ma wejścia”, bo brał udział w operacjach przeciwko Rosji. – Nie można tak z ulicy, po prostu, na zasadach czysto biznesowych, zostać osobą, której zaufają ludzie, którzy narażali życie walcząc z Rosjanami. Przepustką do tego kręgu jest udział w operacjach. Nie mówię, że kinetycznych, ale ofensywnych, wymierzonych właśnie w rosyjską inwazję na Ukrainę – podkreśla nasz rozmówca.

Jedno z naszych źródeł sugeruje, że z uczelni Tadajewskiego miałaby korzystać także polska armia. MON temu zaprzecza. „Szkolenia programowe żołnierzy w tym zakresie w Wojsku Polskim realizowane są wyłącznie przez wyspecjalizowane jednostki wojskowe oraz certyfikowane ośrodki szkoleniowe Wojska Polskiego. Z posiadanych obecnie zweryfikowanych informacji wynika, że w MON nie podjęto współpracy z fundacją” – odpowiada departament komunikacji resortu obrony.

Foto: PAP

Instruktorzy z Ukrainy w Polsce? To nie takie proste

Jeden z najlepszych specjalistów w Polsce z branży dronowej przyznaje, że nie słyszał o powstającej akademii dronowej wrocławskiego biznesmena. 

Sama procedura dotycząca założenia ośrodka szkolenia pilotów dronów (niezałogowych statków powietrznych) nie jest skomplikowana. Wystarczy rejestracja działalności gospodarczej (lub spółki), zgłoszenie do Urzędu Lotnictwa Cywilnego i określenie profilu szkoleń – czyli tego, na jakie uprawnienia ośrodek będzie przygotowywał. – Może to być kategoria otwarta, poprawiająca umiejętności pilotażu (tzw. A1, A2, A3) lub szczególna – ST-1, ST-02, już na wyższe uprawnienia. Ten drugi typ jest postrzegany przez ośrodki jako działalność niezwykle intratna. Taki ośrodek realizuje szkolenia praktyczne, a kursant zdaje egzamin – mówi „Rz” szef jednej z wiodących spółek dronowych.

Instruktorzy-wykładowcy prowadzący szkolenia praktyczne w zakresie obsługi i pilotażu dronów muszą posiadać ważne uprawnienia pilota drona w danej kategorii oraz kompetencje instruktorskie zgodne z przepisami UE i krajowymi. Co ważne, ośródek musi posiadać drony odpowiednich do kategorii szkoleń, zarejestrowane w systemie ULC.

Czytaj więcej

Tomasz Kubś: „Usmażone” przez polskie urządzenie drony spadały jeden po drugim

Czy instruktorzy-wykładowcy z Ukrainy mogą prowadzić w Polsce praktyczne szkolenia? To nie takie proste. – Ośrodek musi również dysponować różnego rodzaju bezzałogowcami, posiadać urządzenia zakłócające, sprzęt do neutralizacji. Np. urządzenia zakłócające można kupić, ale nie zawsze w każdych warunkach można je wykorzystywać. A już przywiezienie z Ukrainy dronów czy sprzętu do ich neutralizacji w celach szkoleniowych albo prezentacji jest niezwykle trudne. Ukraina nie daje na to zgody, a jeśli daje, to po długiej „przeprawie” – wskazuje nam przedsiębiorca, który w tej branży działa od lat.

Inne trudności? Jeśli szkolenia mają być także praktyczne, z pokazami niszczenia dronów, to każdy lot musi być zgłoszony. Nie można go sobie ot tak, wypuścić. – Każdy dron podlega zgłoszeniu do PAŻP za pomocą specjalnej aplikacji. Ale są również takie miejsca, gdzie samo zgłoszenie lotu nie wystarczy ponieważ należy przedstawić tzw. plan misji, ze wskazaniem jakim dronem chcemy latać, gdzie, ile czasu. PAŻP to ocenia, weryfikuje i zgodę daje, lub nie – tłumaczy nasz rozmówca.

Zapytaliśmy ULC czy Fundacja Flying Partisan z Wrocławia takie zgłoszenie złożyła. „Podmiot ten nie figuruje w Krajowym Systemie Informacji Dronowej (KSID). Urząd Lotnictwa Cywilnego nie posiada w tym systemie informacji o rejestracji wskazanej Fundacji Flying Partisan Radosław Tadajewski jako operatora systemów bezzałogowych statków powietrznych ani o zgłoszonej przez nią działalności" - odpisała nam Agnieszka Sokół, rzeczniczka ULC.