Śledzi pani posiedzenia Krajowej Rady Sądownictwa nowej kadencji?

Posiedzeń nowego składu nie śledzę na bieżąco w sposób systematyczny. Z tego, co widać publicznie, KRS zajmuje się głównie deklaracjami, wycofywaniem wcześniejszych wniosków i odwołań oraz opiniowaniem odwołań prezesów, a nie przedstawianiem kandydatów na stanowiska sędziowskie i asesorskie. W lipcu 2026 r. oceniłam to publicznie jako „gadanie za publiczne pieniądze”. Nie stanę się Bartłomiejem Starostą, który śledził każde posiedzenie KRS, wycinał smaczne – według niego – kąski, manipulował nimi, a następnie zgłosił swoją kandydaturę do KRS. Notabene uważam posiedzenia za nudne.

Dagmara Pawełczyk-Woicka: Termin „neo-KRS” uważam za hejterski

Pada wiele zarzutów pod adresem poprzedniej KRS, nazywa się ją neo-KRS. Co pani na to?

Termin „neo-KRS” uważam za hejterski i nie zamierzam go komentować w kategoriach, które narzuca strona przeciwna. W tej samej terminologii, którą posługują się krytycy, Sejm w 2026 r. wybrał taki skład już po raz trzeci – tym samym trybem, który wcześniej podważano. Zarzuty muszą być konkretne. Nie ma instytucji idealnych, nie ma ludzi idealnych. Po czasie okaże się, że byliśmy najlepiej działającą KRS.

Czytaj więcej

Sędziowie są coraz starsi. Średni wiek w sądach to już 51 lat

Sędziowie kiedyś dyskredytowani przez KRS dziś są bohaterami. Pogodziła się pani z tym?

Termin „dyskredytowani” i zwrot „pogodziła się pani” sugerują, że mam do tego stosunek emocjonalny, personalny. Tymczasem nie mam żadnego stosunku osobistego ani żadnej relacji. Te zachowania, które oceniałam negatywnie, w dalszym ciągu tak oceniam. Były i są szkodliwe dla funkcjonowania państwa. Zmiana narracji wobec części z nich – z „dyskredytowanych” na „bohaterów” – jest kwestią polityczną, nie prawną.

Rada w nowym składzie odcina się od uchwał i stanowisk swojej poprzedniczki. Ma powody?

Odcinanie się od uchwał i stanowisk poprzedniego składu ma charakter polityczny, nie merytoryczny. Nowa KRS wycofuje odwołania i wnioski złożone wcześniej oraz próbuje blokować awanse przygotowane przez poprzedników, a jednocześnie sama została wybrana w analogicznym trybie. To uzasadnia zarzut braku konsekwencji, a nie „naprawy”. Czyniąc tak, narusza także zasadę ciągłości państwa i ma to znaczenie symboliczne.

Czy uważa pani, że nowa KRS jest powołana zgodnie z prawem? Przy jej wyborze zastosowano wariant B, o którym wypowiadała się pani krytycznie jeszcze przed wyborem. A jednak do niego doszło i KRS działa w nowym składzie.

Wybór z maja 2026 r. nastąpił wbrew postanowieniu zabezpieczającemu Trybunału Konstytucyjnego. Złożyłam rezygnację z funkcji przewodniczącej z datą wyboru nowej części KRS i wskazałam na ten problem I Prezesowi SN. Skoro koalicja sama przez lata twierdziła, że wybór przez Sejm jest wadliwy, a następnie zastosowała ten sam mechanizm (określany wcześniej m.in. jako wariant krytykowany), to trudno uznać, że nowy skład jest „zgodny z prawem” w rozumieniu, które sama wcześniej głosiła. Przy okazji naruszono zabezpieczenie TK, o którym wspomniałam. Nazwałam to publicznie żenadą: podpisywać apele o rozliczenia z powodu ukształtowania KRS, a potem popierać kandydatów do tego samego organu, którego sposób wyboru ukształtowany ustawą w ogóle się nie zmienił. Należy podkreślić, że ja nie uważam tego sposobu za niezgodny z Konstytucją i jestem w tym konsekwentna.

Czytaj więcej

Ślimacze prace Sejmu nad ustawą praworządnościową. Reforma jeszcze poczeka

 

Dagmara Pawełczyk-Woicka o znajmości ze Zbigniewem Ziobrą 

Jak pani ocenia konkursy na wakaty w sądach, które odbywają się przed nią? Można je śledzić, są transparentne.

Mało tego. Mogę tylko podzielić ocenę kolegium NSA odnośnie do konkursu do WSA w Gliwicach, która – delikatnie rzecz ujmując – nie była pozytywna wobec tego składu KRS. Ostatnio pojawiły się pomysły przyznawania ujemnych punktów za „nominacje na stanowisko sędziowskie w latach 2018–2026” i za „oblanie testu niezawisłości”, czyli uchylenie wyroku z uwagi na osobę sędziego, bez związku z rozstrzygnięciem. Delikatnie mówiąc, są to pomysły sprzeczne z prawem i dyskryminujące. Bardzo delikatnie.

Dostrzega pani różnicę między tym, co było, a tym, co jest? Osoby, które wygrały konkursy przed poprzednią KRS, budziły wątpliwości. Czy budzą je także teraz?

Konkursy za mojej kadencji były jawne, z publikacją dokumentacji i możliwością śledzenia przebiegu. Ocena, czy wyłoniono najlepszych spośród zgłoszonych, jest subiektywna – nie zawsze zgadzałam się z większością KRS, podobnie zresztą jak każdy z jej członków. Rzadko decyzje zapadały jednogłośnie. Nie zmienia to faktu, że zapadały w procedurze ustawowej. Różnica polega głównie na opakowaniu publicystycznym. Poprzednie konkursy budziły wątpliwości u tych, którzy dziś sami korzystają z analogicznego trybu wyboru członków KRS i jednocześnie podważają status sędziów powołanych wcześniej. Wątpliwości „teraz” są selektywne: dotyczą głównie osób kojarzonych z poprzednim okresem, a nie samej procedury, którą obecna większość zastosowała wobec siebie.

Z punktu widzenia zainteresowanego obserwatora z boku można powiedzieć, że kiedyś my, teraz wy? Ale przecież nie o to chodzi w awansach sędziowskich.

Awans sędziowski nie polega na podziale „my–wy”. Kryterium są kwalifikacje i przebieg służby, a nie przynależność środowiskowa. Gra o stołki, wpływy i apanaże była widoczna oczywiście po obu stronach; twierdzenie, że wcześniej chodziło wyłącznie o niezawisłość, a dziś o jej przywrócenie, nie znajduje pokrycia w faktach. KRS natomiast zgłaszała prezydentowi kandydatury z różnych środowisk – i takie są fakty. Sprzeciw środowiska przeciwnego budziły kandydatury, które nie były „ich”. KRS jednak konsekwentnie była przeciwna tym kandydatom, którzy w swojej służbie dopuścili się naruszenia porządku konstytucyjnego, m.in. przez kwestionowanie innych sędziów.

Czytaj więcej

Zbigniew Kapiński: Jestem gotowy na spotkanie i współpracę z ministrem Żurkiem

Wróciła pani do orzekania w SO w Krakowie. Jakie było przyjęcie koleżanek i kolegów z pracy?

Nie wróciłam. Cały czas tam pracowałam i pracuję. Relacje w środowisku sędziowskim od lat są spolaryzowane; część koleżanek i kolegów przyjmuje to spokojnie, część – zgodnie z wcześniejszymi podziałami – nie. Nie komentuję szczegółów wewnętrznych.

Liczy się pani z odpowiedzialnością dyscyplinarną za lata przewodniczenia w Krajowej Radzie Sądownictwa?

Nie, to jest całkowicie bezpodstawne. Nie liczę się z odpowiedzialnością dyscyplinarną za samo przewodniczenie Radzie, która działała na podstawie ustawy. Uważam, że sędzia, który wydałby przeciwne orzeczenie, skreśliłby siebie zawodowo na zawsze.

Ciąży pani znajomość sprzed lat ze Zbigniewem Ziobrą?

Ze Zbigniewem Ziobrą pochodzimy z jednej miejscowości i chodziliśmy do tej samej szkoły – to fakt, który wielokrotnie publicznie potwierdzałam. Nie uważam znajomości z lat szkolnych za okoliczność, która „ciąży” na wykonywaniu obowiązków sędziego albo członka KRS. Jeżeli ciąży, to tylko w oczach anonimowych, bezrozumnych hejterów albo służy atakom politycznym. Tym się kompletnie nie przejmuję. Świadczy to nie najlepiej o ludziach.