W trakcie wizyty w Imperii włoski prezydent stanął po stronie funkcjonariuszy sił porządkowych, którzy przez cały weekend mierzyli się z atakami ze strony grup młodych demonstrantów w Mediolanie.
Protesty rozpoczęły się w związku z niezadowoleniem z wysokich kosztów życia, jednak z czasem przerodziły się w gwałtowne starcia z policją. W centrum miasta doszło do licznych zniszczeń, a część sklepów została splądrowana. Do protestów i zamieszek doszło też w innych włoskich miastach, w tym Turynie.
Czytaj więcej
Władze Francji – w związku z falą demonstracji, które w ostatnich dniach przerodziły się w gwałtowne zamieszki – zdecydowały się na wprowadzenie cz...
- Wszelka przemoc jest niedopuszczalna. Siłom porządkowym należy się pełna solidarność - podkreślił prezydent Włoch Sergio Mattarella. Jak zaznaczył, potrzebna jest także rzeczowa i konstruktywna analiza, która pomoże wyjaśnić przyczyny nieoczekiwanych wybuchów przemocy.
Potężne straty sklepów w Mediolanie przez zamieszki
Według mediolańskich mediów szczególnie trudna sytuacja panuje w tak zwanej dzielnicy mody, w okolicach ulicy Montenapoleone. Znajdują się tam ekskluzywne butiki znanych światowych marek, które stały się obiektem grabieży podczas weekendowych protestów. Wiele salonów handlowych, obawiając się powrotu zamieszek, zdecydowało się na wcześniejsze zamykanie lokali, aby ograniczyć ryzyko kolejnych strat.
Miejscowa Izba Handlu szacuje, że szkody wyrządzone w sklepach wynoszą co najmniej milion euro.
Włoskie media zwracają również uwagę na dużą liczbę nieletnich wśród zatrzymanych. Policja ujęła już ponad 270 osób, z których 80 proc. to nieletni. Przed komisariatami, do których przewieziono młodych uczestników zamieszek, pojawili się ich rodzice. Wielu z nich nie ukrywało zdziwienia, że ich nastoletnie dzieci mogły uczestniczyć w aktach agresji i niszczenia mienia.