Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie czynniki napędzają tzw. niebieską falę i osłabiają pozycję republikanów przed wyborami.
- Dlaczego prezydentura Donalda Trumpa staje się obciążeniem dla kandydatów jego własnej partii.
- W których, tradycyjnie republikańskich stanach, szanse obu partii na zwycięstwo stają się wyrównane.
- Jak wynik wyborów połówkowych wpłynie na zdolność prezydenta do realizacji planów legislacyjnych.
Korespondencja z USA
Początkowo obie partie spodziewały się, że najważniejsza rywalizacja o Senat rozegra się m.in. w Maine, Karolinie Północnej, Georgii i Michigan. Tymczasem letnie sondaże pokazały, że również w innych stanach szanse obu partii są wyrównane. Na miesiąc przed wyborami demokraci coraz lepiej radzą sobie w stanach i okręgach tradycyjnie głosujących na republikanów, w tym na Alasce, w Kansas, Nebrasce, a nawet Karolinie Południowej.
– Wszystko wskazuje na to, że w tych wyborach nadciąga niebieskie tsunami, a Partia Republikańska właściwie nie ma sposobu, by je powstrzymać – powiedział w wywiadzie dla „USA Today”, David Cohen, profesor politologii na Uniwersytecie w Akron. „Niebieska fala” oznacza serię zwycięstw demokratów, która może zapewnić im większość w Izbie Reprezentantów, a według optymistów – także w Senacie. Partia liczy również na zdobycie stanowisk gubernatorskich w kilku tradycyjnie republikańskich stanach.
Czytaj więcej
Słabsze notowania Donalda Trumpa, wysokie ceny i wojna z Iranem coraz mocniej ciążą Republikanom przed wyborami do Kongresu. Część partii bierze ju...
Zamiast naprawić, Trump popsuł gospodarkę
Polityczny wiatr bardzo mocno wieje w żagle demokratów. Sprzyja im historia, bo tradycyjnie rzecz biorąc partia rządzącego prezydenta zazwyczaj traci miejsca w Kongresie w wyborach środka kadencji. Po ich stronie jest też m.in. bardzo niska popularność republikańskiego prezydenta oraz utrzymujące się obawy o stan gospodarki. Większość Amerykanów sprzeciwia się wojnie USA z Iranem, a za wysokie ceny benzyny i stan gospodarki obwinia prezydenta. Wrześniowy sondaż „The Wall Street Journal” wykazał, że 68 proc. badanych wyborców uważa, iż kraj zmierza w złym kierunku, 65 proc. negatywnie ocenia stan amerykańskiej gospodarki, a 60 proc. twierdzi, że polityka Trumpa pogorszyła sytuację gospodarczą.
– To był człowiek, który miał naprawić gospodarkę, a w rzeczywistości jeszcze pogorszył jej stan. Jego największy atut stał się jego największą słabością, co odbiło się również na kandydatach jego partii, którzy podążali za nim – powiedział w wywiadzie dla „USA Today”, John Anzalone, ekspert demokratów od badań opinii publicznej. Komentatorzy uważają, że Trump jest „balastem dla republikańskich kandydatów” i dodatkowo pogarsza ich sytuację, uczestnicząc w ich kampaniach w rodzimych stanach. Przewidują, że przeprowadzane przez republikanów w połowie dekady zmiany granic okręgów wyborczych do Izby Reprezentantów, które zwiększyły liczbę mandatów sprzyjających ich partii, wcale nie wystarczą, by powstrzymać znaczące zyski demokratów.
Czytaj więcej
Nowe zasady Donalda Trumpa uniemożliwiają amerykańskim rolnikom dostęp do publicznych pieniędzy na projekty energetyczne zmniejszające szkodliwe em...
Dlatego w walce o Senat sytuacja zmusiła Trumpa i republikanów do skupienia środków na kampanie na Alasce, w Teksasie, Iowa i Ohio, a ostatnio także w Nebrasce, Karolinie Południowej i Kansas, gdzie demokrata nie wygrał wyborów do Senatu od 1932 r. W każdym z tych stanów Trump wygrał w 2024 r. przewagą co najmniej dziesięciu punktów procentowych. Sondaże pokazują, że demokraci mają w nich wyrównane szanse albo nawet nieznacznie prowadzą. Jednocześnie wyprzedzają republikanów w kluczowych stanach będących od początku w centrum wyborczej rywalizacji, takich jak Georgia, Karolina Północna i Michigan, a w Maine remisują.
Zapowiedź wyborów prezydenckich 2028 roku
W wyborach do Izby Reprezentantów, w których demokraci są obecnie zdecydowanymi faworytami do przejęcia większości, Demokratyczny Komitet Kampanii Kongresowych dodał do listy potencjalnych celów sześć okręgów sprzyjających republikanom od Arkansas po Kolorado, Florydę, Nowy Jork, Tennessee i Nevadę. W dwóch z nich Trump wygrał w 2024 r. przewagą ponad 20 punktów procentowych.
Jak wskazuje reportaż „The New York Times”, sukces demokratów może wynikać nie tylko z mobilizacji własnych zwolenników czy pozyskania wyborców przeciwnej partii. Znaczenie może mieć także pozostanie w domach republikanów rozczarowanych Trumpem. Analityk polityczny Charlie Cook nazwał to zjawisko „czerwonym prądem wstecznym”.
– Prezydent Trump mówi: Głosujcie tak, jakbym to ja kandydował, i właśnie tak zamierzam zrobić – nie zagłosuję – powiedział w wywiadzie dla „NYT” student z Teksasu, który w 2020 r. głosował na Trumpa. – Nie można prowadzić kampanii pod hasłem pokoju, a potem rozpoczynać wojny z wyboru, która bezpośrednio szkodzi Amerykanom w kraju i doprowadziła do śmierci Amerykanów za granicą – dodał.
Czytaj więcej
Nie pomogło ogłoszenie przez Donalda Trumpa dostaw oleju napędowego z Rosji i ich potwierdzenie przez Kreml. Amerykański rynek zignorował te wiadom...
Choć republikanie przyznają, że w kilku stanach tradycyjnie głosujących na ich partię rywalizacja stała się wyrównana, liczą, że ich znaczna przewaga finansowa pozwoli im zapobiec politycznemu trzęsieniu ziemi. Trump i republikanie starają się też wykorzystać fakt, że w tegorocznych prawyborach zwyciężyli kandydaci związani ze skrajnie lewicowym, socjalistycznym odłamem Partii Demokratycznej, przed którymi przestrzegają wyborców.
Wielu komentatorów studzi też entuzjazm demokratów, podkreślając, że sondażom nie zawsze można wierzyć, oraz to, że wizerunek Partii Demokratycznej pozostaje słaby. Tylko 38 proc. Amerykanów ma o niej pozytywną opinię – mniej więcej tyle samo co w styczniu 2025 r., kiedy Trump wrócił do Białego Domu, a 52 proc. z nieufnością podchodzi do Democratic Socialists of America. Tak wynika z wrześniowego sondażu „WSJ” przeprowadzonego przez firmę Anzalone’a Impact Research oraz związaną z republikanami National Research Inc.
Wynik listopadowych wyborów określi możliwości działania Trumpa przez pozostałe dwa lata prezydentury – zarówno szanse realizacji jego planów legislacyjnych, jak i zakres kongresowych dochodzeń dotyczących administracji. Będzie też pierwszym ważnym punktem odniesienia przed wyborami prezydenckimi w 2028 r. Potencjalni kandydaci obu partii będą szukać w rezultatach wskazówek dotyczących nastrojów wyborców.