Pierwszy sezon „Rodu smoka”, adaptacji stylizowanej na kronikę książki autorstwa George’a R.R. Martina, zachwycił fanów, choć Ryan Condal (showrunner i główny scenarzysta produkcji) wraz z ekipą nie miał łatwego zadania.

Reklama
Reklama

Trzeci sezon „Rodu Smoka”: Ktoś wsłuchał się w narzekania fanów

Niestety, druga seria wystawiła cierpliwość fanów na próbę, a dla wielu z nich okazała się wręcz bolesnym rozczarowaniem: rozwleczone wątki, postacie snujące się bez celu, modyfikacje zazwyczaj nieuzasadnione i nieciekawe.

Wygląda jednak na to, że ktoś wsłuchał się w narzekania fanów, bo trzeci sezon nareszcie spełnia złożoną lata temu obietnicę. Mieliśmy przecież obejrzeć potworną wojnę domową, Westeros skąpane we krwi i ogniu za sprawą rodzinnych przepychanek królewskiego rodu Targaryenów, legendarny Taniec Smoków. I wreszcie się doczekaliśmy.

Czytaj więcej

Nolan przebiegły jak Odyseusz. Film dla widzów wychowanych na „Grze o Tron”

Trzeci sezon „Rodu Smoka”. Pełnoskalowa wojna na ekranie 

Nowa odsłona wrzuca bohaterów w prawdziwą wojenną zawieruchę, już od pierwszego epizodu zrealizowaną z blockbusterowym rozmachem. Mozolne budowanie konfliktu przerodziło się w ponury portret jego konsekwencji. Śledzimy pełnoskalową wojnę; bitwy i intrygi mają realną stawkę, tempo jest wyraźnie żwawsze, ryzyko jest namacalne. Tytuł odzyskał energię i napięcie, jednocześnie czyniąc swych bohaterów bardziej złożonymi, zapewne dlatego jest też tak ciekawy aktorsko. Zwłaszcza Emma D’Arcy zachwyca wiarygodnym ujęciem mieszanki siły i kruchości. Pozostaje tylko czekać kolejne dwa lata na wielki finał.