Partner rozmowy: PGE
Przed PGE ogromna skala inwestycji związanych z transformacją energetyczną. O jakich pieniądzach mówimy i jak grupa chce finansować ten proces?
W naszej strategii, obejmującej najbliższe dziesięć lat, łączny CAPEX wynosi 235 mld zł. To ogromne pieniądze i bardzo duże wyzwanie. Jeżeli chodzi o finansowanie tego programu, to – w zależności od typu projektu – wyróżniamy dwie możliwości. Pierwsza to standardowe finansowanie dłużne, czyli kredyt bankowy zaciągany na bilans spółki, z którego finansujemy inwestycje. Dotyczy to mniejszych projektów.
Natomiast największe projekty jednostkowe, które realizujemy, czyli morskie farmy wiatrowe na Bałtyku, będą finansowane w formule project finance. Tak finansowany jest już projekt Baltica 2, który jest obecnie w fazie budowy i ma zamknięte finansowanie. Tę samą formułę zamierzamy zastosować również przy kolejnych inwestycjach offshore. To rozwiązanie wygodniejsze i bezpieczniejsze przy projektach o takiej skali. Sam CAPEX Baltiki 2 to ok. 30 mld zł, więc udźwignięcie tego wyłącznie na bilansie byłoby trudne, zwłaszcza że kolejne projekty czekają w kolejce do realizacji. Dlatego offshore będziemy finansować właśnie w formule project finance.
Jak dziś rozmawia się z bankami o pozyskiwaniu tak dużych pieniędzy? Przy takich projektach pojawiają się już konsorcja bankowe.
Tak, oczywiście. Jeżeli chodzi o offshore, po stronie finansowania działa ponad 20 instytucji finansowych, a więc bardzo duże konsorcjum. Zasadniczo już przy projektach o skali kilku miliardów złotych najczęściej pojawiają się konsorcja bankowe, oczywiście mniejsze liczebnie, ale nadal niezbędne. To kwestia zarówno skali projektu, jak i rozłożenia ryzyka czy limitów zaangażowania poszczególnych banków wobec Grupy Kapitałowej PGE. To w zasadzie standardowa sytuacja.
Jeżeli natomiast chodzi o sam sentyment rynkowy, to w porównaniu z tym, co było jeszcze kilka lat temu, a nawet kilka kwartałów temu, sytuacja wyraźnie się poprawiła. Jako Grupa jesteśmy z przyczyn historycznych obciążeni dużym komponentem energetyki węglowej i on ciążył także w rozmowach z rynkiem finansowym.
Choć w trudnych czasach węgiel bywa postrzegany także jako pewnego rodzaju bezpiecznik.
Właśnie. Natomiast z perspektywy rynku finansowego jeszcze kilkanaście miesięcy temu było to istotne obciążenie. Bywało, że pojawiały się trudności już na etapie samych rozmów o finansowaniu, bo słyszeliśmy: „macie węgiel”.
Niektóre banki po prostu mówiły: nie finansujemy.
Zasadniczo tak. Nawet jeśli finansowanie miało dotyczyć projektów gazowych czy odnawialnych źródeł energii, pojawiał się komunikat: „jesteście skażeni węglem, więc ze względu na nasze wewnętrzne regulacje nie możemy”. To się jednak zmieniło. Myślę, że geopolityka bardzo tu pomogła. Dziś nie ma już tego problemu. Jest dużo większy apetyt na finansowanie. Oczywiście, nadal nie mówimy o finansowaniu węgla, ale sam węgiel przestał być przeszkodą w finansowaniu innych projektów, takich jak gaz czy OZE. Tu rzeczywiście nastąpiła poprawa.
W finansowaniu działalności takiej grupy jak PGE ważną rolę odgrywają też fundusze unijne.
Tak. Mówimy zarówno o grantach bezzwrotnych, jak i o bardzo dużym komponencie finansowania w ramach KPO. Chodzi tu przede wszystkim o dystrybucję. To kilkanaście miliardów złotych długoterminowej pożyczki, bardzo korzystnie oprocentowanej, na poziomie 0,5 proc. rocznie. To bardzo tani pieniądz, który wyraźnie poprawia ekonomikę realizowanych projektów. Długi termin finansowania zwiększa też możliwość prawidłowego planowania inwestycji.
Na kongresowej agendzie pojawił się dziś temat obligacji infrastrukturalnych. To jeden z postulatów sektora energetycznego wobec państwa. Jak PGE patrzy na ten instrument?
Jeżeli chodzi o obligacje w ogóle, to mamy doświadczenie w tym obszarze, ale mówimy przede wszystkim o euroobligacjach. Był moment, w którym PGE emitowało tego typu papiery. Na dziś jednak, ze względu na bardzo niskie wskaźniki zadłużenia i dużą przestrzeń do pozyskiwania standardowego długu, skupiamy się właśnie na tym źródle finansowania.
Obligacje na razie nie są potrzebne?
Na tę chwilę nie. Ale mówię o stanie obecnym i krótkim terminie. Skala CAPEX-u jest ogromna, a perspektywa inwestycyjna obejmuje dziesięć lat, więc nie można wykluczyć, że w połowie tego okresu zwrócimy się również w tym kierunku i zaczniemy rozważać inne metody finansowania.
Czy przy konkretnych projektach możliwe są także formy partnerstwa publiczno-prywatnego albo pozyskiwanie partnerów do wybranych inwestycji?
Generalnie partnerów pozyskujemy, choćby do offshore. To element naszej strategii. Ze względu na złożoność tych projektów, a także fakt, że mimo wszystko cały czas uczymy się tego rynku krok po kroku, zakładamy, że każdy z projektów offshore będzie realizowany z partnerem bardziej doświadczonym w tych procesach.
A czy z pozyskiwaniem finansowania na inwestycje offshore wiążą się dziś jakieś szczególne wyzwania albo ciekawe zjawiska rynkowe?
Największym wyzwaniem pozostaje przede wszystkim skala. Oczywiście, trwa też dyskusja związana z tym, że w Stanach Zjednoczonych zmieniła się nieco optyka wobec offshore. Ten medal ma jednak dwie strony. Z jednej strony rzeczywiście pojawia się więcej sceptycyzmu. Z drugiej – ograniczenie części projektów w Stanach Zjednoczonych nieco rozluźnia sytuację na rynku dostawców. A to wcześniej był problem, ponieważ na rynku globalnym zbyt wiele projektów realizowano jednocześnie. W efekcie dużym wyzwaniem było pozyskiwanie partnerów i kontrahentów, którzy dostarczą komponenty do projektu na korzystnych warunkach kosztowych. Dziś wydaje się, że pojawia się przestrzeń do poprawy i pewnego rozluźnienia sytuacji. To może oznaczać trochę lepsze warunki dla kolejnych inwestycji.
Partner rozmowy: PGE