Ciągle w pamięci mamy czasy, gdy reprezentantki Polski potrafiły zdobywać medale mistrzostw świata i Europy. To jeszcze nie było tak dawno temu, ale ostatnie lata były wyraźnie słabsze.
Na szczęście trzy lata temu wrócił trener Tobias Torgersen i od tego czasu forma naszych zawodniczek powoli, ale systematycznie idzie w górę. Sam szkoleniowiec jeszcze w styczniu mówił, że dyspozycja Polek jest zagadką, zwłaszcza że trwa odmładzanie kadry i tylko Anna Mąka oraz Kamila Żuk miały już doświadczenie ze startu w igrzyskach. Nawet dla liderki polskiej kadry Natalii Sidorowicz był to debiut, ale taki, który będzie chyba wspominać udanie. Do Włoch nie pojechała Monika Hojnisz-Staręga, która startowała w Soczi, Pjongczangu i Pekinie, i kilka razy była blisko medalu.
Biatlon na igrzyskach. Ile Polek wystartuje w biegu masowym?
Na trasach w Anterselvie okazało się, że z formą naszych reprezentantek jest nawet lepiej, niż można by przypuszczać. Już ósme miejsce Żuk w sprincie pokazało, że 28-letnia zawodniczka dobrze przygotowała się do igrzysk. Potem nadzieje tylko wzrosły, kiedy okazało się, że i jej koleżanki potrafią szybko biegać i celnie strzelać.
Czytaj więcej
Kacper Tomasiak, podobnie jak Adam Małysz, jest raczej skromny i wycofany, ale ukierunkowany na cel – mówi „Rzeczpospolitej” były prezes Polskiego...
Dzięki świetnemu występowi w biegu na dochodzenie, do kończącego rywalizację sobotniego biegu masowego załapały się aż trzy biało-czerwone: Żuk, Joanna Jakieła i Sidorowicz, a ta ostatnia uzyskała trzeci wynik w całej stawce i z 41. pozycji przesunęła się na 13.
Nic dziwnego, że po cichu można było liczyć na medal, bo w końcu biatlon, jak mało która dyscyplina, lubi niespodzianki i czasami jeden błąd na strzelnicy może zniweczyć świetny bieg. W sztafetach teoretycznie jest jeszcze koło ratunkowe, bo można dobierać pociski i wyratować się z opresji, ale to nie zawsze wystarcza, kiedy nogi się trzęsą. Nie poradziła sobie biegnąca na drugiej zmianie Niemka Franziska Preuss, która na strzelnicę wbiegła jako pierwsza, a na trasę wróciła jako 12., zaliczając karną rundę.
Polskie biatlonistki z najlepszym wynikiem w historii
Polki, chociaż kilka razy musiały w stójce dobierać po trzy naboje, to nie biegały ani jednej karnej rundy i ostatecznie skończyły na świetnym, szóstym miejscu, tracąc tylko minutę do pozycji medalowej.
Czytaj więcej
W pełnym dramaturgii olimpijskim konkursie duetów Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek wywalczyli drugie miejsce. Trzech medali na igrzyskach nie mieliśmy...
– Nie czułam się od rana najlepiej. Wiedziałam jednak, że forma mi nie uciekła i pomimo zmęczenia jestem w stanie dobrze pobiec. Starałam się nie szarpać, nie trzymać się za wszelką cenę najmocniejszych rywalek. Niepotrzebnie pudłujemy, bo stać nas na to, żeby strzelać bezbłędnie, bądź tylko z jednym dobraniem, a przychodzi bieg i zaczynamy się denerwować. Na drugim strzelaniu poczułam stres, zaczęły mi się nogi trząść. Na początku nie mogłam nad tym zapanować, ale wiedziałam, co muszę zrobić – opowiadała przed kamerami TVP Sport Kamila Żuk.
Do medalu zabrakło Polkom około minuty, bo biegnące po trzecie miejsce Norweżki i drugie na mecie Szwedki, też się myliły. Bezkonkurencyjne były za to Francuzki, które biegły bardzo szybko i strzelały wręcz jak automaty. Z rywalkami, będącymi w takiej formie, nie sposób było dzisiaj rywalizować.
Polki pokazały jednak, że zmierzają w dobrą stronę i mogą dostarczyć kibicom jeszcze wiele radości.