Reklama

Bogusław Chrabota: Maja Chwalińska pokazała ekspertom, że się mylili

Maja Chwalińska wygrywając turniej w Wuhan pokazała, że stać ją na wielkie sukcesy. Jest bez wątpienia wzorem i inspiracją dla całego pokolenia. Pokazała, że można wejść do światowej elity z głębokiego cienia w wieku 25 lat i się w niej się zadomowić, choć tyle razy spisywano ją na straty.
Maja Chwalińska

Maja Chwalińska

Foto: REUTERS

Reklama

Najbardziej poruszający moment z udziałem Mai Chwalińskiej w Wuhan to nie były te chwile, kiedy celebrowała, z pucharem w dłoniach zwycięstwo, ale sytuacja, do której doszło w piątek, po meczu z Igą Świątek.

Wcześniej były łzy naszej wielkiej gwiazdy, która leżąc na korcie poddawała się zabiegom fizjoterapeuty. Musiała odczuwać naprawdę wielki ból mięśni uda, ale jednak podniosła się i z obandażowaną nogą dokończyła mecz ze swoją przyjaciółką, Mają. Znawcy tenisa świetnie wiedzą, że w takiej sytuacji zazwyczaj się kreczuje, czyli poddaje spotkanie. Ból oznacza kontuzję, a gra z kontuzją u każdego zawodowego sportowca oznacza ryzyko uszczerbku na zdrowiu, który może wyeliminować z rywalizacji na wiele miesięcy, a nawet i na zawsze.

Pozostało jeszcze 88% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama