Manuskrypt Wojnicza od ponad stu lat stanowi zagadkę dla językoznawców, historyków i specjalistów od łamania szyfrów. Dokument powstał na pergaminie datowanym na początek XV wieku. Liczy około 240 stron (120 dwustronnych kart), na których zapisano około 38 tys. słów nieznanym pismem. Towarzyszą im ilustracje roślin, postaci i symboli astrologicznych.

Jak opisuje serwis Live Science, Lisa Fagin Davis z Medieval Academy of America i Colin Layfield z Uniwersytetu Maltańskiego zaproponowali, że nietypowa struktura księgi może wynikać z błędnej złożenia stron i oprawienia. Zwrócili uwagę, że charakter pisma na kolejnych kartach zmienia się w sposób trudny do wyjaśnienia, a niektóre ilustracje wydają się zaczynać na jednej stronie, a kończyć na innej, choć pomiędzy nimi występują inne karty.

Czytaj więcej

Brytyjski geniusz rozszyfrował słynny Manuskrypt Wojnicza?

Badacze sugerują, że pierwotnie pergaminowe arkusze mogły funkcjonować jako osobne, złożone karty, a nie tradycyjne składki połączone w książkę. Dopiero później ktoś mógł oprawić je w niewłaściwej kolejności.

Analiza tekstu przybliża badaczy do rozwiązania zagadki

Aby sprawdzić tę hipotezę, naukowcy zastosowali analizę semantyczną, która pozwala wykrywać podobieństwa między fragmentami tekstu. Metoda ta jest przydatna w przypadku niewielkich zbiorów danych, takich jak manuskrypt Wojnicza, którego treść obejmuje około 35–38 tys. słów.

Analiza wykazała, że niektóre strony są do siebie mało podobne, podczas gdy inne tworzą bardziej spójne grupy. Może to wskazywać, że obecny układ nie odpowiada pierwotnemu porządkowi dokumentu.

Badacze rozważają również analizę plam wodnych widocznych na części kart. Jeśli arkusze były składane w określony sposób, ślady powinny układać się symetrycznie na odpowiadających sobie stronach. Ich porównanie może pomóc w odtworzeniu właściwej kolejności.

Odkrycie nie oznacza jeszcze, że udało się rozszyfrować manuskrypt. Jak podkreślają autorzy, uporządkowanie stron może jednak stanowić ważny krok w dalszych badaniach. Jeśli tekst został pomieszany, wcześniejsze próby jego odczytania mogły opierać się na błędnych założeniach.

Wyniki badań opublikowano 19 października w czasopiśmie „Digital Medievalist”.

Historia manuskryptu Wojnicza

Jak pisaliśmy na łamach rp.pl, księga pierwotnie składała się prawdopodobnie z 272 stron (zachowało się 240). Pierwsze wzmianki o niej pojawiają się w połowie XVII w. Wynika z nich, że tajemniczy manuskrypt kupił za 600 dukatów cesarz Rudolf II, słynny z ulegania wpływom astrologów, kabalistów i alchemików. Był przekonany, że autorem księgi jest Roger Bacon. Astrologiczne upodobania Rudolfa II wspierają tezę, że manuskrypt jest fałszerstwem obliczonym na łatwy zysk ze sprzedaży księgi. Być może fałszerzem był alchemik John Dee lub jego kolega i asystent Edward Kelley – obaj pozostawali przez pewien czas na dworze cesarza.

Później dokument miał trafić do rąk Georga Barescha, praskiego alchemika, który jest pierwszym udokumentowanym właścicielem manuskryptu. Ten zaś opisał zawartość księgi w 1639 roku w liście do jezuity Athanasiusa Kirchera z Collegio Romano w nadziei, że naukowiec pomoże mu w rozszyfrowaniu tekstu. Później ślad się urywa.

Czytaj więcej

Manuskrypt tajemnic

Manuskrypt pojawił się ponownie około 1912 roku, kiedy Collegio Romano zaczęło sprzedawać stare rękopisy. Odkupił je Wilfried Voynich – czyli Michał Habdank Wojnicz, niegdysiejszy rewolucjonista należący do organizacji Ludwika Waryńskiego, wówczas już kolekcjoner i antykwariusz. To on pokazał światu najbardziej tajemniczy rękopis, który od tej chwili opisywany był jego nazwiskiem.

Dziś manuskrypt przechowywany jest w Bibliotece Rzadkich Ksiąg Beinecke'a na Uniwersytecie Yale. Na stronie internetowej tej instytucji można też obejrzeć dokładne skany kolejnych kart.