Naukowcy z amerykańskiego instytutu badawczego Lawrence Livermore National Laboratory (LLNL) sprawdzili, czy detonacja ładunku jądrowego może być skutecznym sposobem obrony przed ewentualną planetoidą zagrażającą Ziemi. Właśnie poinformowali o wynikach trójwymiarowej symulacji.
Odpowiedź na kosmiczne zagrożenie. Naukowcy testują warianty obrony
Kratery na powierzchni naszej planety świadczą o tym, że w Ziemię na przestrzeni wieków uderzały już obiekty o rozmiarach setek metrów, a nawet większe. Naukowcy nieustannie śledzą niebo, badając orbity ciał kosmicznych. Analizują także sposoby na obronę naszej planety przed niebezpiecznymi planetoidami. Działania te mieszczą się w zakresie koncepcji obrony planetarnej.
Dwa podstawowe przypadki obrony obejmują niewielką zmianę trajektorii obiektu. Jeden z nich zmierza ku temu, by taki obiekt minął Ziemię, drugi zakłada rozbicie go na mniejsze fragmenty.
Pierwszy z wariantów przetestowano w ramach amerykańskiej misji sondy DART, gdy celowo uderzyła ona w księżyc jednej z planetoid. Następnie obserwowano, jak wpłynęło to na jego ruch. Dodatkowo europejska sonda Hera ma zbadać efekty tego działania z bliska.
Jednak w przypadku większych obiektów kinetyczne uderzenie może nie być wystarczające. Naukowcy zakładają, że broń jądrowa jest w stanie dostarczyć znacznie więcej energii niż obrona w postaci niewielkiej sondy.
Czytaj więcej
Lodowiec Thwaitesa w Antarktydzie Zachodniej, zwany Lodowcem Zagłady, topnieje w bardziej agresywnym tempie, niż sądzono. Najnowsze ustalenia nauko...
Eksplozja przy powierzchni. Jak ładunek jądrowy zadziała na planetoidę?
Kwestię tę przeanalizowano w publikacji, która ukazała się w czasopiśmie „The Planetary Science Journal”. Pierwszym autorem jest Isaiah Santistevan z Lawrence Livermore National Laboratory w USA. W ramach symulacji sprawdzono, w jaki sposób planetoida zareaguje w przypadku zdetonowania ładunku jądrowego w pobliżu powierzchni, gdy promieniowanie X spowoduje gwałtowne ogrzanie i wyparowanie powierzchni obiektu.
Przy użyciu symulacji trójwymiarowych sprawdzono trzy scenariusze dla planetoidy o nieregularnym kształcie i rozmiarach blisko 160 metrów, zmieniając odległość detonacji ładunku jądrowego i założenia dotyczące tego, na ile materiał planetoidy jest podatny na pęknięcia.
W najdłużej trwającej symulacji aż 98 proc. materiału planetoidy uległo pełnemu uszkodzeniu. Z tego 97 proc. poruszało się szybciej niż prędkość ucieczki z planetoidy, z materią poruszającą się w przeciwnych kierunkach, co jest dodatkową sugestią, że ciało się rozpadło.
Czytaj więcej
Skamieniałości odkryte w południowo-wschodniej Francji ujawniły nieznany dotychczas gatunek mozazaura. Mierzył on około 2,5 metra długości i według...
59 dni pracy procesorów dla ułamka sekundy efektu
Wyniki wykazały, że w przypadku detonacji dalej od powierzchni planetoida otrzymała łącznie mniej energii, ale uszkodzenia były rozleglejsze, ponieważ rozłożyła się ona na większym obszarze. Nie oznacza to jednak, że w każdym przypadku odleglejsza detonacja będzie skuteczniejsza. Zależy to od własności planetoidy, w tym jej kształtu, a także od tego, czy celem detonacji jest zniszczenie obiektu czy zmiana jego trajektorii.
Przeprowadzenie obliczeń było niezwykle wymagające. Najdłuższa symulacja potrzebowała 1680 procesorów przez 59 dni, a objęty nią czas wynosił zaledwie 145 milisekund od wybuchu. Chcąc poznać rozmiary i trajektorie powstałych odłamków, trzeba sprawdzić znacznie dłuższy okres. Zdaniem naukowców należy jeszcze upewnić się, czy odłamki nie będą większe niż 10 metrów, oraz czy rozproszą się, a nie ulegną ponownej akumulacji.
Czytaj więcej
Jak wynika z najnowszych badań, pingwiny mają swój udział w topnieniu Antarktydy. Zdaniem naukowców ich odchody działają jak nawóz dla glonów. Napę...