MATERIAŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z PGE
Wdrażanie idei local content to szansa na odbudowę polskiego przemysłu, w tym elektromaszynowego i stalowego, a także na powstanie tysięcy miejsc pracy dla polskich inżynierów, spawaczy czy monterów. Strategia Grupy zakłada, że z planowanych do 2035 r. wydatków na transformację energetyczną nawet 150 mld zł trafi do krajowych firm i podwykonawców.
Potencjał Bałtyku
– Local content nie jest formą protekcjonizmu, ale narzędziem budowania kompetencji krajowych przedsiębiorstw. W PGE wierzymy, że transformacja energetyczna budowana z pomocą komponentu krajowego będzie projektem wzmocnienia polskiej gospodarki – podkreśla Dariusz Lubera, prezes PGE Polskiej Grupy Energetycznej. Także w obszarze morskiej energetyki wiatrowej, która napędza technologie, produkcję i eksport.
Zaktualizowany Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK) zakłada, że do 2040 r. moc zainstalowana w morskiej energetyce wiatrowej (offshore) w Polsce osiągnie 18 GW w ambitnym scenariuszu. Będzie to jeden z największych programów rozwojowych w historii Polski stanowiący stabilne źródło wzrostu na kolejne dekady.
– Konsekwentnie realizujemy naszą misję budowania silnego local contentu w projektach offshore wind w Polsce. W PGE Baltica chcemy, aby polskie przedsiębiorstwa jak najszerzej uczestniczyły w budowie tego sektora, rozwijały swoje kompetencje i wzmacniały krajowy łańcuch dostaw – mówi Bartosz Fedurek, prezes PGE Baltica.
Spółka podpisała właśnie umowę z konsorcjum firm Projmors ASE Group, ABL Group Polska (wcześniej OWC) i Energoprojekt-Katowice na przygotowanie projektu infrastruktury przyłączeniowej dla projektu Baltica 9+, w ramach którego do 2032 r. powstanie farma o mocy 1,3 GW. Firmy mają opracować kompleksową koncepcję techniczną infrastruktury przyłączeniowej, wskazać dobór technologii, przygotować założenia projektowe i logistyczne, a także nakreślić harmonogram i budżet inwestycji. Wykonają też prace związane z badaniem gruntu. Ostatecznym celem jest przygotowanie projektów budowlanych i uzyskanie decyzji o pozwoleniu na budowę dla infrastruktury wyprowadzenia mocy. – Przed nami intensyfikacja działań zakupowych dla tego projektu i liczymy, że w kolejnych postępowaniach udział polskich firm będzie równie silny – podkreśla prezes PGE Baltica.
Czytaj więcej
Sześć rekomendacji dobrych praktyk zawiera podpisany przez premiera rządowy dokument o rozwoju „local content”, który teraz będą wdrażać spółki. Cz...
Polskie firmy z sukcesem konkurują z zagranicznymi dostawcami komponentów dla morskich farm wiatrowych, które w kolejnych latach będą budowane na Bałtyku. W kraju powstają duże zakłady produkcyjne jak Baltic Towers czy fabryki należące do Vestasa i Windara. Krajowe firmy zaczynają coraz skuteczniej konkurować o kontrakty Tier 1, walcząc o pozycję bezpośrednich dostawców produktów czy usług. Dzięki temu są w stanie osiągać wyższe marże i budują swoją pozycję w kontekście przyszłych zleceń, również poza granicami Polski. Wśród podmiotów, które aktywnie zabiegają o wejście do czołówki, są m.in. stocznia Crist, Grupa Przemysłowa Baltic i Tele-Fonika Kable, producent kabli i przewodów.
Również infrastruktura portowa, która jest fundamentem morskiej energetyki wiatrowej, budowana jest przez polskie przedsiębiorstwa: Doraco odpowiada za bazę operacyjno-serwisową w Ustce, a NDI za terminal T5 w Gdańsku. Coraz większy udział w dostawach mają również producenci konstrukcji stalowych.
Konieczna jest też zmiana nawyków w działach zakupów firm, które realizują duże projekty inwestycyjne
Czas działa na korzyść polskich firm. W kolejnych projektach wiatrowych udział krajowych podmiotów w łańcuchu dostaw będzie coraz większy. Przedsiębiorcy zyskują doświadczenie i realizują inwestycje, które pomagają im zyskiwać kolejne kontrakty. Nawet pół tysiąca polskich firm może być częścią łańcucha dostaw dla offshore, począwszy od producentów dużych komponentów, poprzez podzespoły, rozwiązania IT, logistykę aż po mniejszych podwykonawców dostarczających usługi większym podmiotom.
Local content na lądzie
PGE stawia na polski komponent również w energetyce gazowej, która w procesie przejściowym transformacji ma do odegrania istotną rolę. Grupa chce, by co najmniej połowa wartości zamówień trafiała do krajowych firm. – To nie są puste słowa, ale realnie obrany kierunek. Dobrym przykładem jest polska firma Polimex Mostostal, która od lat współbuduje z nami krajową energetykę i dziś pozostaje kluczowym wykonawcą naszych projektów gazowych. To właśnie Polimex został ponownie wybrany do budowy dwóch kolejnych elektrowni: w Rybniku i Gryfinie, każdej o mocy 600 MW. Niedawno podpisaliśmy umowy na realizację tych inwestycji, kontynuując współpracę, która pokazuje, że polski przemysł potrafi skutecznie konkurować i wygrywać w projektach najwyższej rangi – mówi Dariusz Lubera, prezes PGE.
Lokalnymi siłami w dużej mierze ma być też budowany magazyn energii w Żarnowcu o mocy 262 MW i pojemności blisko 1 GWh. Zostanie on oddany do eksploatacji w drugim kwartale 2027 r. Baterie, serce całej instalacji, powstają w Polsce – w fabryce LG Energy Solution Wrocław, jednym z największych zakładów bateryjnych na kontynencie, zatrudniającym 7 tys.osób. Dzięki temu local content Żarnowca osiągnie 75 proc., a technologie rozwijane przy tej inwestycji będą mogły zasilać kolejne projekty zarówno w Polsce, jak i w Europie.
Dużą skuteczność we wdrażaniu idei local content ma segment dystrybucji. Tu komponent krajowy odpowiada za 85 proc. całości realizacji. Ambitne plany związane z inwestycjami w tym obszarze w kolejnych latach zapewnią polskim przedsiębiorcom stały dopływ nowych zleceń.
Cyfrowe wyzwania
Procesom związanym z transformacją towarzyszą zmiany technologiczne. PGE wdraża urządzenia inteligentne, jak choćby liczniki zdalnego odczytu, co również napędza rozwój innowacyjności. Coraz powszechniejsze rozwiązania cyfrowe oparte na najnowszych technologiach niosą jednak nowe zagrożenia, wzmożoną aktywnością wykazują się cyberprzestępcy, którzy są w stanie swoimi działaniami poważnie zdestabilizować system. Polska stale doświadcza cyberataków, których celem jest infrastruktura krytyczna. W 2025 r. CERT Polska, zespół działający w strukturach NASK, powołany do reagowania na incydenty bezpieczeństwa komputerowego, obsłużył ponad 273 tys. takich zdarzeń, co stanowi wzrost o 144,4 proc. rok do roku.
Pod koniec zeszłego roku doszło do skoordynowanego ataku na polską infrastrukturę energetyczną, którego celem były farmy wiatrowe, fotowoltaika i elektrociepłownia obsługująca pół miliona odbiorców. Zwiększanie wagi komponentów krajowych ma ograniczać tego typu ryzyka na przyszłość. Polskie firmy podlegają polskiemu prawu, a ich pracownicy działają w systemie krajowych certyfikatów bezpieczeństwa. PGE Dystrybucja zawarła już umowę z NASK na badania bezpieczeństwa liczników zdalnego odczytu, a strategia Grupy zakłada budowę bezpiecznego środowiska cyfrowego m.in. dzięki sieci LTE450. Zapewni ona skuteczną i bezpieczną komunikację cyfrową, co pozwoli lepiej i bezpieczniej zarządzać produkcją i dystrybucją energii. Bezpieczeństwo energetyczne i cybernetyczne są dziś ze sobą nierozerwalnie połączone. Im więcej komponentów krajowych, tym krótszy i bardziej sprawdzony łańcuch dostaw i mniejsza podatność na cyberataki.
Czytaj więcej
Dobre praktyki, mniej regulacji, a więcej kompetencji to klucz do osiągnięcia sukcesu we wdrażaniu krajowego łańcucha dostaw. Debata „Rzeczpospolit...
Warunek sukcesu
Jak skutecznie wdrażać w życie ideę local content? Cały proces trzeba z wyprzedzeniem skutecznie zaplanować. PGE przed rozpoczęciem przetargów organizuje spotkania branżowe i warsztaty dla polskich firm, pomaga im w procesie rejestracji w systemach zakupowych i współpracuje z instytucjami z otoczenia biznesu, takimi jak parki technologiczne, izby gospodarcze czy uczelnie. Wymaga też, by głównym wykonawcom przyświecał ten sam cel, local content nie może ograniczać się do pierwszego poziomu łańcucha dostaw.
Dostawcy z kolei potrzebują przewidywalności, by przygotować się do pozyskiwania zleceń. Wiąże się to nierzadko ze sporymi inwestycjami, takie wydatki będą uzasadnione tylko wówczas, gdy pojawi się realna szansa na zwrot. Rynek liczy na stały dopływ zamówień w dłuższej perspektywie. Konieczne jest zarysowanie przez inwestora harmonogramu prac. – Publikujemy plany zakupowe z odpowiednim wyprzedzeniem, np. plan zakupowy PGE Baltica na 2026 r. obejmuje 40 postępowań i jest publicznie dostępny właśnie po to, żeby polskie firmy miały czas się do nich przygotować – informuje Bartosz Fedurek, prezes PGE Baltica.
Ale konieczna jest też zmiana nawyków w działach zakupów firm, które realizują duże projekty inwestycyjne. Przez lata kierowano się kryterium najniższej ceny. Teraz trzeba uwzględniać również inne czynniki, jak ryzyka geopolityczne, bezpieczeństwo, bliskość dostawcy czy korzyści dla lokalnej gospodarki. W przełamaniu tych utrwalonych nawyków pomóc mają pełnomocnicy local content, których zadaniem będzie zwiększanie w procesach udziału krajowego komponentu. Choć największa bariera nie leży w przepisach, ale w nawykach, to jednak odczuwalna jest też potrzeba skrócenia ścieżek decyzyjnych po stronie administracji publicznej. Decyzje środowiskowe, pozwolenia lokalizacyjne, uzgodnienia sieciowe – każde opóźnienie po stronie urzędowej wydłuża harmonogram i podnosi koszty całości projektu. A to szkodzi obu stronom, inwestorowi i realizatorom prac.