W dokumencie, o którym mowa, Moskwa oskarżyła Sojusz o przyjęcie „lekkomyślnego i groźnego kursu”, który stwarza ryzyko „wybuchu bezpośredniego konfliktu zbrojnego” między Rosją a NATO. 

Czytaj więcej

Marek Kozubal: Młot NATO nad obwodem królewieckim. To nie były tylko ćwiczenia

Rosja ostrzega NATO: Jesteśmy gotowi użyć broni atomowej, by bronić swojego terytorium

Rosja ostrzega przed możliwością „rosyjskich uderzeń na ośrodki decyzyjne w państwach członkowskich Sojuszu” od samego początku takiego konfliktu. 

„Rosja będzie gotowa użyć całego arsenału sił i możliwości w jej dyspozycji, w tym broni atomowej, aby bronić swojego terytorium, gdyby państwa NATO podjęły próbę mającą na celu odizolowanie obwodu królewieckiego od reszty kraju” – czytamy w tekście, który został sklasyfikowany jako „non-paper”, co w dyplomacji oznacza nieformalny dokument. 

Broń atomowa na świecie

Broń atomowa na świecie

Foto: PAP

Oprócz tego ostrzeżenia rosyjskie ambasady w co najmniej trzech europejskich państwach (Belgii, Wielkiej Brytanii i Irlandii) wydały oświadczenia w ostatnich trzech dniach, oskarżając NATO o eskalację napięcia poprzez ćwiczenia wojskowe i przygotowywanie planów dotyczących Królewca, graniczącej z Polską rosyjskiej enklawy. 

W oświadczeniach tych czytamy, że Rosja nie zamierza atakować krajów NATO. Jednocześnie pojawiają się w nich ostrzeżenia, że wszelka agresja przeciw Królewcowi spotka się z „najsilniejszą możliwą odpowiedzią”. 

Ostrzeżenia Rosji pojawiają się w czasie, gdy Zachód sygnalizuje, iż Moskwa eskaluje działania hybrydowe wymierzone w państwa Sojuszu i Unii Europejskiej. Niemcy po raz pierwszy otwarcie oskarżyły Rosję o próbę zamachu na lotnisku w Lipsku, gdzie znaleziono drona z materiałami wybuchowymi. Premier Donald Tusk w ostatnich tygodniach zwraca uwagę na coraz częstsze ataki Rosji w pobliżu granicy Polski, które zmuszają nasz kraj do niemal codziennego podrywania myśliwców dyżurnych.

Obwód królewiecki, najbardziej zmilitaryzowany obszar Federacji Rosyjskiej

Obwód królewiecki, najbardziej zmilitaryzowany obszar Federacji Rosyjskiej

Foto: PAP

Rosja zaprzecza wszelkim oskarżeniom. Władimir Putin i inni przedstawiciele jego reżimu twierdzą, że ich kraj nie ma w planach ataku na NATO. 

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow komentując te ostrzeżenia stwierdził, że jest to sygnał dla „rozgrzanych głów” w Europie. - Wielokrotnie słyszeliśmy raczej oburzające oświadczenia z Polski i innych krajów europejskich, które dotyczyły także kwestii Kaliningradu (tak Rosjanie nazywają stolicę obwodu, w Polsce stosujemy historyczną nazwę Królewiec – red.). Dlatego jest całkowicie naturalne, że nasi dyplomaci próbują przypomnieć rozgrzanym głowom w Europie o naszej polityce zapisanej w dokumentach (doktrynie obronnej – red.) w tej sprawie – stwierdził Pieskow w rozmowie z dziennikarzami. 

NATO odpowiedziało Rosji. „Pierwszy raz od czasów zimnej wojny otrzymaliśmy takie ostrzeżenie”

Rzeczniczka NATO Alison Hart potwierdziła agencji Reutera, że Rosja wysłała Sojuszowi dokument o charakterze „non-paper”, ale nie chciała rozmawiać o jego treści. – Wysłaliśmy odpowiedź, wskazując, że NATO jest sojuszem obronnym i żadne z naszych działań czy ćwiczeń nie stanowią zagrożenia dla żadnej części Rosji. Zdecydowanie potępiamy groźbę użycia siły, w tym nieodpowiedzialną retorykę atomową. Wzywamy Rosję do zakończenia niesprowokowanej wojny na Ukrainie – dodała. 

Jednak wysokiej rangi przedstawiciel jednego z państw Europy odpowiedzialny za obronność zauważył, że „po raz pierwszy od zimnej wojny Rosja grozi w taki sposób”. – Więc to jest poważne. 

– Powiedziałbym, że list z Rosji jest kolejną rosyjską próbą zastraszenia Europejczyków, a odpowiedź NATO jest zdecydowana i odpowiedzialna. Potwierdza ona, że nie damy się odwieść od wspierania Ukrainy – powiedział z kolei dyplomata akredytowany przy NATO.