Reklama

Roch Zygmunt: Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz przegrała z postpolityką i „dojutrkizmem”

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz nie pasowała do politycznej filozofii Donalda Tuska. Była już ministra chce pisać strategie, myśleć długofalowo i kreślić wizje, nie będąc jednocześnie odsyłana do lekarza. Premier odwrotnie – do perfekcji opanował postpolitykę, „dojutrkizm” i podążanie zgodnie z prądami epoki.
Google Ustaw „Rzeczpospolitą” jako swoje ulubione źródło informacji w Google
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Szymon Hołownia

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Szymon Hołownia

Foto: Fotorzepa, Jakub Czermiński

Reklama
Reklama
Reklama

Do tej dymisji musiało prędzej czy później dojść. Bardzo trudno jest być ciałem obcym – zarówno w rządzie, który się współtworzy, jak i w partii, którą teoretycznie się kieruje. Taki właśnie los spotkał Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz, do czwartkowego wieczora ministrę funduszy i polityki regionalnej.

Zacznijmy od rządu. Pełczyńska-Nałęcz, choć przecież przed laty związana z gabinetem Platformy Obywatelskiej, nie pasuje do politycznej filozofii Donalda Tuska. Była już ministra chce pisać strategie, myśleć długofalowo i kreślić wizje, nie będąc jednocześnie odsyłana do lekarza. Premier odwrotnie – do perfekcji opanował postpolitykę, „dojutrkizm” i podążanie zgodnie z prądami epoki.

Pozostało jeszcze 86% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama