O mocarstwowych planach Widzewa informuje portal Meczyki.pl. Bukari podobno przeszedł już testy medyczne i złożył podpis pod kontraktem, ale piłka jest teraz po stronie jego dotychczasowego pracodawcy – klubu Austin FC grającego w amerykańskiej Major League Soccer.

„Transakcja była objęta w klubie ścisłą tajemnicą. Zawodnik był nawet badany w innym mieście, zmieniono mu nazwisko, aby przed podpisaniem umowy ta informacja nie ujrzała światła dziennego” – napisały Meczyki.pl.

Nowy właściciel Widzewa nie zamierza oszczędzać

Wygląda więc na to, że w najbliższych dniach będziemy świadkami nowego rekordu w Ekstraklasie. Dotąd najdroższy był Mileta Rajović, na którego Legia Warszawa wydała latem 3 mln euro.

Czytaj więcej

Przy Łazienkowskiej czekają na zbawcę. Legia kończy rok na dnie, niechlubny rekord pobity

Nowy właściciel Widzewa Robert Dobrzycki nie zamierza oszczędzać, bo chce uczynić z drużyny piłkarską potęgę, a na razie zajmuje ona 15. miejsce w tabeli – tuż nad strefą spadkową (za nią są tylko GKS Katowice, Legia i beniaminek Bruk-Bet Termalica Nieciecza).

Sprowadzony przez Legię Rajović okazał się niewypałem. Nic dziwnego, że kibice zadają sobie pytanie, jak będzie z Bukarim. Czy okaże się być wart takich pieniędzy?

Kim jest Osman Bukari?

W tym sezonie zagrał w 34 meczach MLS, strzelił trzy gole i zaliczył pięć asyst. W przeszłości występował w Trenczynie, Gent, Nantes i Crvenej Zvezdzie Belgrad. Do Teksasu trafił przed rokiem za 7 mln euro.

Czytaj więcej

Marek Papszun w Legii? Niemoralna propozycja

W 2021 r. zadebiutował w reprezentacji Ghany. Rok później pojechał do Kataru na mundial. Już w pierwszym meczu z Portugalią (porażka 2:3) zdobył bramkę, po której wykonał cieszynkę w stylu Cristiano Ronaldo, czym najwyraźniej zdenerwował gwiazdora z Madery. Później zagrał jeszcze w spotkaniu z Urugwajem (również porażka 0:2).

W CV ma także występy w Lidze Mistrzów, strzelał gole Manchesterowi City i Young Boys Berno. Teraz będzie jeździł do Radomia, Kielc czy Płocka, ale wszędzie będzie spotykał się z zainteresowaniem, jakiego być może jeszcze w swojej karierze nie doświadczył.