Jej współzałożycielka Anna Rutkowska-Didiuk opowiada o ekspansji na rynki zagraniczne, znaczeniu lokalnych partnerów, trendzie longevity oraz kosmetykach odpowiadających na potrzeby współczesnych kobiet. Zdradza też, z jakimi wyzwaniami mierzą się kobiety próbujące być perfekcyjne w każdej dziedzinie życia.

Reklama
Reklama

Ekspansja zagraniczna była wyborem naturalnym

Mokosh rozpoczął zagraniczną ekspansję około 2019 r., kiedy marka miała już ugruntowaną pozycję w Polsce i lojalną grupę klientek. Wyjście poza rodzimy rynek stało się sposobem na dalszy rozwój i skalowanie biznesu. Jak podkreśla Anna Rutkowska-Didiuk, była to naturalna odpowiedź na ograniczenia niszowej marki na polskim rynku. – Wyjście za granicę i powtórzenie modelu polskiego na jakimś rynku zagranicznym w oczywisty sposób wydało nam się najlepszym, naturalnym wyborem – mówi gościni podcastu.

Jednym z najciekawszych przykładów zagranicznego sukcesu jest Litwa, gdzie zainteresowanie marką okazało się wyjątkowo duże w stosunku do wielkości rynku. Nie był to jednak przypadek. Znaczenie miały bliskość geograficzna, odpowiedni moment wejścia na rynek, popyt na kosmetyki oraz przede wszystkim współpraca z dystrybutorem, który skoncentrował się na rozwoju polskiej marki. To dowód, że w ekspansji międzynarodowej liczy się nie tylko sam produkt, ale również ludzie, którzy potrafią zbudować dla niego lokalną pozycję.

Jak znaleźć właściwego partnera biznesowego za granicą? Zdaniem Rutkowskiej-Didiuk wcale nie musi to być największy dystrybutor w kraju. Zbyt szerokie portfolio marek może oznaczać, że każdej z nich poświęci on niewiele uwagi. Najlepszym rozwiązaniem jest partner, który zna branżę, ma kontakty i zaplecze logistyczne, ale jednocześnie dysponuje energią i czasem, by rozwijać konkretny biznes. – Czyli nie szukamy przedstawiciela bez doświadczenia, nie szukamy największego dystrybutora, szukamy właśnie takiego złotego środka, kogoś, kto jest w stanie w ten biznes wejść płynnie, bo ma już kontakty, bo ma już jakieś doświadczenie, ma know-how, ale z drugiej strony nadal ma mnóstwo energii, entuzjazmu, zaangażowania do tego, żeby się skupić na naszym brandzie – wylicza Anna Rutkowska-Didiuk.

Ekspansja wiąże się również z koniecznością dostosowania marki do lokalnych realiów. W niektórych krajach Mokosh funkcjonuje pod nazwą Mokann – między innymi ze względu na kwestie związane z rejestracją znaków towarowych i różnice w odbiorze nazwy. Firma rozwija działalność na kolejnych rynkach, między innymi w Mołdawii, Grecji, Hongkongu i Norwegii. Za każdym razem potrzebne są analiza konkurencji, znajomość lokalnej kultury, odpowiednia komunikacja i współpraca z ludźmi, którzy rozumieją tamtejszych konsumentów. – Z poziomu Polski, zza biurka, nie da się zrobić dobrego eksportu. To jest niemożliwe – mówi Anna Rutkowska-Didiuk.

Longevity jako działanie u podstaw

Ważnym tematem rozmowy jest także longevity, czyli podejście do pielęgnacji, które wykracza poza doraźne maskowanie zmarszczek czy innych niedoskonałości. W Mokosh ta idea pojawiła się, zanim stała się jednym z najgłośniejszych trendów w branży beauty. Firma koncentruje się na potrzebach skóry, jakości składników, badaniach i tworzeniu formuł, które mają wspierać jej funkcjonowanie na poziomie komórkowym. Jednocześnie podkreśla znaczenie codziennych nawyków: snu, odżywiania, nawodnienia i ograniczania stresu. – Longevity w kosmetologii to jest działanie u podstaw. To jest zrozumienie, że skóra jako organ powinna być zaopiekowana na poziomie komórkowym, co jest potwornie trudne, ponieważ bariera skórna działa tak, że nie każdy składnik jest w stanie przeniknąć – mówi Anna Rutkowska-Didiuk.

To podejście łączy się z doświadczeniem samych założycielek: jedna jest kosmetolożką, druga – psycholożką z doświadczeniem biznesowym. Dzięki temu marka patrzy na pielęgnację szerzej, uwzględniając styl życia i codzienne obciążenia konsumentek. W rozmowie pojawia się również temat nowego produktu opracowanego z myślą o skutkach niedoboru snu, podwyższonego poziomu kortyzolu i nadmiernego spożycia cukru. To właśnie te czynniki mogą odbijać się na kondycji skóry, a kosmetyki w nurcie longevity mają wspierać ją w radzeniu sobie z ich konsekwencjami.

Kobiety chcą być perfekcyjne

Mokosh rozwija również warsztaty dla kobiet pracujących w korporacjach, łącząc pielęgnację, psychologię i corporate wellbeing. Pomysł wyrósł z doświadczeń założycielek firmy w środowisku biznesowym i pracy przy projektach rozwojowych. Podczas spotkań z pracownikami korporacji szczególnie wyraźnie powraca jeden problem: presja, by być doskonałą w pracy, w domu, w relacjach, w wychowywaniu dzieci i we własnym wyglądzie. Media społecznościowe dodatkowo wzmacniają to poczucie, pokazując wyidealizowane obrazy każdej sfery życia. Czy da się sprostać wszystkim tym oczekiwaniom, skoro doba wciąż ma tylko 24 godziny? Rutkowska-Didiuk zauważa, że współczesne kobiety często odczuwają frustrację, gdy skupiają się na jednym obszarze życia, a mają poczucie, że zaniedbują inny. Dlatego warsztaty mają nie tylko dostarczać wiedzy o pielęgnacji, ale również tworzyć przestrzeń do rozmowy o codziennych napięciach i potrzebach. To ważny element filozofii marki, która chce rozumieć konsumentki nie tylko jako klientki kupujące kosmetyki, lecz także jako osoby funkcjonujące pod presją wielu ról i oczekiwań.

Historia Mokosh pokazuje, jak polska firma może rozwijać się na konkurencyjnym rynku dzięki konsekwencji, wiarygodności i dobremu rozpoznaniu potrzeb swoich klientek.

Materiał powstał we współpracy z firmą Mokosh