Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
„GTA” może skłonić do ponownego obejrzenia filmów gangsterskich, ale dramatycznych wyborów ich bohaterów nie zastąpi systemem kolejnych misji do wykonania. Na ilustracji kadr z „Chłopaków z sąsiedztwa” (1991)
Zanim nadchodząca premiera „GTA VI” – nowej odsłony niezwykle popularnej serii gier, w których gracze robią gangsterską karierę – zaleje nas w listopadzie falą newsów, komentarzy, rolek na platformach społecznościowych i dyskusji o granicach rozrywki opartej na odwołaniach do przemocy, spójrzmy na pełne zbrodni miasto, które nauczyliśmy się „czytać” dzięki kinu.
Samochód może być tu drogą ucieczki albo pułapką, klub nocny – interesem i pralnią pieniędzy, a radiowy przebój – kroniką życia dzielnicy. Nie chodzi tylko o „Człowieka z blizną”, którego duch unosił się nad dawnym Vice City, fikcyjnym miastem z serii GTA. Za współczesnym światem tych gier stoi również długa historia czarnego filmu gangsterskiego: od kina Harlemu przez „New Jack City” i „Chłopaków z sąsiedztwa” po „Amerykańskiego gangstera”. Te filmy pokazały, że ulica to nie dekoracja dla pościgów. Jest miejscem, w którym rozstrzyga się, kto może zarobić, kto może się stąd wyrwać i komu wolno opowiedzieć własną historię. Przed premierą gry warto więc wrócić do tych filmów. Na początek cofnijmy się o prawie 90 lat.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: