Przyjechał pan do Davos szukać finansowania dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej?
W Davos nie prowadzimy rozmów na temat finansowania Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Oczywiście zarząd spółki, w ramach szerokich działań związanych z jej restrukturyzacją, prowadzi rozmowy na rynkach międzynarodowych oraz z instytucjami finansowymi w sprawie pozyskania finansowania komercyjnego. Są to rozmowy konstruktywne, choć trzeba jasno powiedzieć, że takie finansowanie zawsze wiąże się z bardzo trudnymi warunkami. Kluczowe jest wysłanie przez spółkę wyraźnego sygnału gotowości do realnych działań naprawczych.
W praktyce mówimy o bardzo ostrym planie restrukturyzacyjnym.
Trwają rozmowy. W poniedziałek odbyło się całodzienne spotkanie w Jastrzębiu z udziałem strony społecznej, pracodawcy oraz przedstawicieli ministerstwa. Sam fakt, że rozmowy trwały wiele godzin i że wszystkie strony wyraziły wolę dalszej dyskusji, jest pozytywnym sygnałem. Nie zakończyły się one jeszcze konkretnymi ustaleniami, ale będą kontynuowane w najbliższy piątek. Dziękuję stronie społecznej za konstruktywne podejście.
Uda się znaleźć finansowanie dla JSW?
Jestem przekonany, że przy pełnym zaangażowaniu wszystkich stron finansowanie zostanie znalezione. Jeśli spółka wdroży konieczne działania restrukturyzacyjne, w pewnym momencie wyjdzie na prostą.
Czytaj więcej
- Europa potrzebuje dziś większej decyzyjności i skupienia na odbudowie potęgi gospodarczej – mów...
Przenieśmy się do Davos. Przyjechał pan tu jako właściciel spółek Skarbu Państwa, aby je promować?
Nie tyle promować, ile wspierać w realizacji projektów międzynarodowych. Najwięksi narodowi czempioni nie potrzebują klasycznej promocji, natomiast prowadzą przedsięwzięcia o skali międzynarodowej, a czasem globalnej. Sygnał wysyłany przez właściciela – czyli Ministerstwo Aktywów Państwowych – często podnosi rangę rozmów i przenosi je na bardziej efektywny poziom. Taka jest moja rola. Widzę ogromny potencjał w budowaniu bardzo konkretnych platform do rozmów, a nawet negocjacji na styku polityki i biznesu, szczególnie przy dużych projektach strategicznych. Mam już wnioski na przyszłość i jestem przekonany, że będziemy konsekwentnie iść do przodu.
Mówimy o ogólnych założeniach czy o konkretnych spółkach z udziałem Skarbu Państwa?
Mówimy o konkretnych projektach. Odbyliśmy dziś bardzo dobre spotkania – nie mogę ujawniać szczegółów ze względu na charakter relacji gospodarczych. Udzieliłem pełnego wsparcia prezesowi Orlenu, a także rozmawiam z przedstawicielami międzynarodowych firm z sektora energetyki wiatrowej, dzieląc się doświadczeniami dotyczącymi budowy farm morskich i lądowych. Tych rozmów jest bardzo dużo.
Czy rozmowy w Davos uwzględniają ryzyko powstawania nowego ładu gospodarczego i odchodzenia od klasycznej globalizacji?
Coraz wyraźniej dominuje pragmatyzm i myślenie w kategoriach interesów narodowych. W takich warunkach trzeba być konsekwentnym, zdecydowanym i bardzo uważnie pilnować własnej perspektywy.
Donald Trump daje tu przykład takiego podejścia?
Prezydent Trump reprezentuje największe mocarstwo świata. Jego wystąpienie było uważnie analizowane przez wszystkich uczestników Forum. To sygnał, że musimy myśleć inaczej niż jeszcze kilka lat temu, kiedy zakładaliśmy, że świat opiera się na wzajemnym zaufaniu i dobrej woli. Polska znajduje się dziś w bardzo dobrym momencie swojej historii gospodarczej. Aby utrzymać tę dynamikę, musimy pragmatycznie budować sojusze i konsekwentnie bronić własnych interesów.
Czy to oznacza, że musimy przestać być „dżentelmenami”, a zacząć być „kowbojami”?
Uważam, że wiele celów można osiągać w białych rękawiczkach, z profesjonalizmem i kulturą. Nie trzeba sięgać po brutalne metody. Natomiast czasy większej asertywności – zarówno w polityce, jak i w gospodarce – z całą pewnością nadeszły.
Polska jest na to gotowa?
Przeszliśmy bardzo długą drogę. Transformacja po 1989 roku była kosztowna, ale pozwoliła zbudować kompetencje. Polacy są narodem utalentowanym, a w mniej komfortowych warunkach te talenty często ujawniają się najsilniej. To dobra mieszanka, która pozwala nam działać skutecznie.
Czytaj więcej
Donald Trump używa języka i narzędzi, które są brutalne i trudne do zaakceptowania dla większości...
Czy rozmowy w Davos można już dziś przeliczać na miliardy inwestycji i kontraktów?
Rozmawiamy o dużych projektach – o centrach danych, o energetyce, o sektorze finansowym. Jestem dopiero w pierwszym dniu rozmów, jutro będą kontynuowane. To nie jest miejsce, w którym zamyka się wszystkie transakcje, ale gdzie tworzy się warunki do ich realizacji. Sygnał wysyłany przez polityków ma tu ogromne znaczenie.
Biznes zwraca uwagę, że Polsce brakuje spójnej narracji o własnym sukcesie.
Sposób komunikacji wpływa na to, jak jesteśmy postrzegani i jak sami oceniamy swoje osiągnięcia. Nie chodzi o propagandę, lecz o rzetelne pokazywanie tego, co udało się zrobić. To element budowania pewności państwa i obywateli.
Czyli w przyszłym roku powinniśmy zobaczyć w Davos jeden duży Polish House?
Uważam, że powinniśmy mieć takie ambicje.
Spotykając się z zagranicznymi przedsiębiorcami musi pan tłumaczyć, że za local contentem nie stoi wstrzymanie ich inwestycji w Polsce?
Nie miałem takich sygnałów. Zachodnie państwa bardzo skutecznie wspierają własne firmy i my po prostu korzystamy z najlepszych praktyk. Local content powinien służyć całej gospodarce, przede wszystkim firmom prywatnym, zwłaszcza z sektora MŚP. Kraj, który ma ambicje bycia liderem regionalnym i członkiem G20, musi kierować się własnym pragmatyzmem.
I być – jak mówił w rozmowie z „Rzeczpospolitą” minister finansów i gospodarki Andrzej Domański - „disruptive country” w Unii Europejskiej?
Polska, osiągając spektakularny sukces gospodarczy, wysłała bardzo wyraźny sygnał, że zmieniają się paradygmaty. Nasza dynamika i myślenie „out of the box” mogą pomóc wstrząsnąć systemem i dostosować go do świata, który właśnie się przeprogramowuje.