„Sukces gospodarczy Polski: modelem dla Europy?” – to temat kolejnej debaty w Davos, w położonym przy głównej ulicy miasta „Polish Business Hub”. – Nasi rozmówcy czekają na wystąpienie prezydenta Trumpa w Davos. Kto wie, czy po nim wypowiedzi nie byłyby inne – żartuje prowadzący debatę prof. Marcin Piątkowski z Akademii Leona Koźmińskiego.

Piątkowski pracuje także dla banku Światowego, obecnie głównie w stolicy Indii. Jest wielkim entuzjastą polskiego sukcesu gospodarczego. Na każdym kroku przekonuje, że nasz kraj przeżywa właśnie swoje złote lata. I przypomina, że w 35 lat Polska 3,5-krotnie powiększyła swój PKB na osobę (mierzony siłą nabywczą), najbardziej w Europie, jeśli nie liczyć Litwy. – Nigdy nie byliśmy tak blisko zachodnich krajów – podkreśla. I pyta dyskutantów o źródła sukcesu.

Na początku był Balcerowicz, potem akces do UE

Beata Javorcik, główna ekonomistka EBOR, profesor z Oxfordu wylicza: wielkie, śmiałe i szybkie reformy podjęte w latach 90., m.in. przez Leszka Balcerowicza. A po drugie, transfer wiedzy dzięki inwestycjom zagranicznym, który okazał się nawet ważniejszy niż zainwestowane sumy.

– Wejście do UE sprawiło, że zbudowano zachodnie instytucje. Korzyści z inwestycji zagranicznych nie pojawiłyby się, gdyby nie przystąpienie do Wspólnoty – uzupełnia Jeromin Zettelmeyer, dyrektor brukselskiego think-tanku Bruegel. – Wszyscy wychodzili z komunistycznej „tabula rasa”, ale w Polsce stało się to tak szybko – mówi.

I dodaje, że dobrą stroną, która pomoże w podtrzymaniu wzrostu jest zakorzenienie Polski we Wspólnocie, ale jest też mniej optymistyczna wiadomość: instytucje, jakie znamy z zaawansowanych krajów Zachodu, nie działają zbyt dobrze.

Czytaj więcej

Amerykanie mają swój pomysł na przyszłość Davos. To przeprowadzka za granicę

Zdaniem Zettelmeyera Polska ma sporo cech podobnych np. do Szwajcarii czy Danii, co sprawia, że system gospodarczy nad Wisłą jest bardziej liberalny. Ale ma też cechy dużo bardziej podobne do Niemiec: równie gigantyczny problem z demografią, system emerytalny oparty na zasadzie pay as you go, a także problem z finansami publicznymi (deficyt sektora finansów publicznych grubo ponad 6 proc. PKB – red.).

Jak pozostać dzieckiem sukcesu?

– Co Polska powinna zrobić, by pozostać „poster child of success”? – pyta Piątkowski.

Dla m.in. Marcina Przydacza z Kancelarii Prezydenta słowa klucze to produktywność i bezpieczeństwo kraju: – Bez bezpieczeństwa możemy mieć najlepiej wykształconą młodzież, która będzie emigrować, jak często w ostatnich 100 latach – mówi Przydacz.

A jaki jest stosunek prawicy do Unii, obecność w której jest jednym z głównych źródeł polskiego sukcesu? – Będąc konserwatystami jesteśmy szczęśliwi jako część rodziny UE, ale nie uważamy, że jest ona doskonała – mówi Przydacz, krytykując „starania Komisji Europejskiej do nadregulacji i centralizacji”. – Nie ma europejskiego demosu, są Polacy, Niemcy. Trzeba wrócić do korzeni (w UE) i skupić się na gospodarce. Mniej regulacji, więcej wolności dla biznesu, przedsiębiorcy będą szczęśliwi – mówi Przydacz.

Najważniejszy jest konsensus w gospodarce

Dla Martina Wolfa, guru komentatorów ekonomicznych z „Financial Times”, Polsce, w przeciwieństwie do Węgier, które od lat tkwią w stagnacji, udało się, bo u nas, mimo zmieniających się ekip rządzących, zawsze istniał wyjątkowy konsensus w sprawach gospodarczych. – Właściwe środowisko, właściwy rynek, właściwi ludzie – wymienia Wolf. Ale ostrzega: wzrost, gdy się nadgania jest szybki, ale jego kontynuacja – już niekoniecznie. Plakatowym przykładem jest zwijająca się gospodarka Japonii.

Japonia zmaga się z gigantycznym problemem demograficznym. A demografia w starzejącym się społeczeństwie „zabiera” niemal 0,5 punktu procentowego wzrostu gospodarczego rocznie, przypomina Beata Javorcik. I dodaje, że będzie się tak działo przez ćwierć wieku.

Czytaj więcej

Zwrot w rozmowach rosyjsko-amerykańskich. Kijów walczy o inwestycje

To przestroga dla Polski. Obecnie kobiety wielokrotnie rzadziej decydują się na posiadanie dziecka, niż w przeszłości. To jest uwarunkowane kulturowo i zdaniem Javorcik żadna prodemograficzna polityka nie uratuje demografii. Jak w takiej sytuacji zapewnić wzrost gospodarczy w Polsce w nadchodzących dekadach? Zdaniem Beaty Javorcik odpowiedzią jest większe zaangażowanie zawodowe kobiet i późniejsze przechodzenie na emeryturę. Bo imigracja nas nie uratuje. Musiałaby – zdaniem Beaty Javorcik – obejmować aż 1 proc. populacji rocznie. – A to z przyczyn politycznych jest niemożliwe – dodaje główna ekonomistka EBOR.

Po pierwsze, innowacje. Po drugie, integracja

– W geopolityce rok 2026 będzie punktem zwrotnym, nie wiemy, jak się sprawy potoczą. Politycy są tym bardzo zajęci, ale nie powinni odwracać wzroku od wyzwań długoterminowych. A najważniejszym jest oparcie wzrostu gospodarczego na innowacjach – zwraca uwagę prof. Javorcik. I dodaje, że nie jest z tym dobrze, skoro na liście 2000 firm z największymi wydatkami na badania i rozwój nie ma żadnej polskiej.

Zdaniem szefa Bruegela, Wielkiej Brytanii przed brexitem wydawało się, że ma alternatywę dla obecności w UE i może być drugim Singapurem. – Polska nie ma takiego wyboru, dlatego powinna naciskać na integrację w kierunku usprawnienia wspólnych rynków – mówi Jeromin Zettelmeyer, którego zdaniem reformy w UE powinny iść w kierunku większej elastyczności.

– To nie przypadek, że kraje o największych rynkach odnoszą sukcesy w innowacjach. Trzeba integrować więcej. Wszyscy jesteśmy mali w porównaniu do Chin i USA – mówi Wolf. I dodaje, że przykład Danii pokazuje, że nawet nieduże kraje mogą odnieść sukces, jak Dania.

Recepta Beaty Javorcik na sukces Polski w przyszłości? – Powinno być wiele start-upów tworzonych przez młodych Polaków. Ale w kraju, niekoniecznie w Silicon Valley – mówi główna ekonomistka EBOR.