Teza 1: Kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego pogłębia się i jedynym wyjściem z patowej sytuacji jest tzw. reset konstytucyjny, czyli wyzerowanie obecnego TK i wybranie jego składu od nowa.
Uważam, że tzw. "reset ustrojowy" powinien nastąpić nie tylko w zakresie Trybunału Konstytucyjnego, ale również niektórych innych organów władzy publicznej, ale potrzeba do tego w pierwszej kolejności zdrowego kompromisu politycznego: pragmatycznego, nawet "zgniłego" (odrzucającego przekonanie o własnej racji, wyższości moralnej, aksjologii, prawdzie historycznej itp.), rozczarowującego dla radykałów z obu stron politycznej barykady, ograniczonego do kilku wybranych zagadnień i trwałego.
Teza 2: Sędziowie TK powinni być wybierani w Sejmie większością kwalifikowaną (np. 3/5), co wymusi podejmowanie decyzji ponad partyjnymi podziałami.
Teza 1: Potrzebne są przepisy zgodne z dyrektywą unijną, gwarantujące jednakowe wynagrodzenie mężczyzn i kobiet za jednakową pracę.
Teza 2: Wartościowanie stanowisk pracy oraz sporządzanie sprawozdań dotyczących luki płacowej są konieczne, a związane z tym koszty jakie poniosą firmy mogą pomóc w ograniczaniu nierówności płacowych.
Idea ograniczania nierówności płacowych jest oczywiście słuszna, a u wielu polskich pracodawców ten problem praktycznie nie występuje, ponieważ wynagrodzenie na danym stanowisku nie ma żadnego związku z płcią, a jest wynikiem wyłącznie formalnie zajmowanego stanowiska, zakresu obowiązków oraz odpowiedzialności albo kompetencji i efektywności pracy, co jest przecież kwestią indywidualną, niezależną od płci.
Teza 1: Artykuł 212 (dot. zniesławienia) powinien wreszcie zniknąć z kodeksu karnego.
Pragnę wyraźnie podkreślić: jestem zwolennikiem daleko idącej wolności słowa (w tym również tolerowania wypowiedzi kontrowersyjnych, prowokacyjnych, drażniących różne grupy społeczne czy wchodzących w konflikt z poprawnością polityczną) i sprzeciwiam się różnorakim – podejmowanym na poziomie krajowym oraz unijnym – próbom cenzurowania wypowiedzi, szczególnie jeśli kontrargumentem jest „wywoływanie złego samopoczucia” adresata czy subiektywne oraz wywołane nadwrażliwością „ból i przykrość”.
Ale nie oznacza to, że nie dostrzegam problemów z jej nadużywaniem we współczesnym świecie.
Po pierwsze – żyjemy w świecie social mediów, przebodźcowania informacjami, w tym fake newsami, które rozsiewają patoinfluencerzy, pseudoredakcje i samozwańczy dziennikarze, rzekomi celebryci, hejterzy itp. Opluć kogoś, obrzucić błotem, podać nieprawdziwą, a krzywdzącą informację do przestrzeni publicznej jest bardzo łatwo, a nigdy wcześniej (jak obecnie) nie rozprzestrzeniały się one tak szybko.
Po drugie: mam wątpliwości co do skuteczności trybu prywatnoprawnego ochrony dóbr osobistych.
Choć postrzegam prawo karne jako ostateczną reakcję, nie mam wątpliwości, że zwłaszcza w dzisiejszych czasach powinno ono, w sytuacjach skrajnych, chronić ofiary, a także społeczeństwo, tzw. opinię publiczną, przed treściami pomawiającymi, zniesławiającymi.
Teza 2: Artykuł 212 powinien pozostać w kodeksie karnym, ale należy zrezygnować z kary pozbawienia wolności, pozostawiając jedynie karę ograniczenia wolności lub grzywnę.
Uważam, że to dobre, sensowne i proporcjonalne rozwiązanie. Nie chodzi tu bowiem – w sytuacjach drastycznego nadużycia, naruszenia wolności słowa – o dolegliwość konkretnej kary, ale o sam tryb i reżim jej dochodzenia oraz charakter odpowiedzialności.
Teza 1: Prawo nie pozwala na szybkie i skuteczne ściganie hejtu w internecie. Niezbędne jest wprowadzenie instytucji tzw. ślepego pozwu.
Projekt w aktualnym kształcie wydaje mi się mało realistyczny (trudny do aplikacji w razie wejścia w życie projektowanych przepisów) oraz ryzykowny z punktu widzenia kilku ogólnych zasad ustrojowych oraz prawa Unii Europejskiej (m.in. zasada proporcjonalności, prawo do sądu itp.). Podzielając zatem pogląd o problemie hejtu oraz konieczności ograniczenia tego zjawiska, mam wątpliwości czy akurat kierunek zmian jest słuszny, a proponowane rozwiązania adekwatne.
Teza 2: Należy zobowiązać platformy społecznościowe do wypłacania odszkodowań ofiarom hejtu – o ile nie udowodnią, że dołożyły wszelkich (a nie pozorowanych) starań, aby szkalowaniu i poniżaniu danej osoby zapobiec.
I tu mam wątpliwość, czy proponowana koncepcja jest w ogóle realna. Możemy wyobrazić sobie praktycznie dowolną regulację prawną oraz zaproponować różnorakie formy interwencji legislacyjnej w życie społeczne i gospodarcze, licząc że przyniosą one pozytywne skutki, ale nie oznacza to, że rzeczywistość się zmieni. Zwłaszcza gdy mówimy o takiej sferze jak internet, platformy społecznościowe, miliony użytkowników i globalnie działający operatorzy.
Teza 1: Sposobem na uzdrowienie Krajowej Rady Sądownictwa może być rozważane przez Ministerstwo Sprawiedliwości rozwiązanie przewidujące wygaszenie obecnej KRS uchwałą Sejmu i reaktywowanie składu KRS sprzed reform PiS.
Teza 2: Jedynym właściwym rozwiązaniem, które naprawi Krajową Radę Sądownictwa, jest przyjęcie nowej ustawy.
Właściwym rozwiązaniem jest w pierwszej kolejności powstrzymanie się przez prawników, polityków i publicystów od instrumentalnego traktowania Konstytucji oraz jej woluntarystycznej wykładni, która każdorazowo służy wykazaniu, że działania przeciwników politycznych są nielegalne, sprzeczne z zasadami ustrojowymi itp., a nasze prawidłowe i szczytne. Jej efektem są różne kurioza interpretacyjne typu "neo-sędzia", "neo-KRS" oraz absurdalne koncepcje, zgodnie z którymi wybrane (partykularnie korzystne) orzeczenia są rzekomo poprawne, a inne rzekomo nielegalne. Niezależnie od towarzyszącej temu pozornej finezji, dobranej argumentacji oraz rangi osób wypowiadających się - przeciętny obywatel nie ma wątpliwości jakie rzeczywiste motywacje za tym stoją i stan ten degraduje autorytet Konstytucji, prawa oraz środowiska prawniczego.
Teza 3: Nowa ustawa o KRS powinna przesądzać, że wybór sędziowskich członków KRS powinien być przywrócony środowisku sędziowskiemu. Bierne i czynne prawo wyborcze do KRS powinni mieć również neosędziowie.
Konstytucja w przepisie art. 187 ust. 1 pkt 2 stanowi, że "Krajowa Rada Sądownictwa składa się z (...) piętnastu członków wybranych spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych" - nie wskazując kto konkretnie i w jakiej procedurze wybiera. Doprecyzowanie tego należy do ustawodawcy. Można oczywiście twierdzić, że ten generalny przepis uzasadnia przyznanie prawa wyboru środowisku sędziowskiemu - tak samo, jak uzasadnione jest rozwiązanie alternatywne, w którym wybierze ich inny organ.