Łukasz Goczek

Dr hab. Łukasz Goczek, profesor na Wydziale Nauk Ekonomicznych UW

Profesor ekonomii na WNE UW

Łukasz Goczek jest doktorem habilitowanym nauk ekonomicznych, profesorem uczelni na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w makroekonomii, ekonomii międzynarodowej, ekonometrii i ekonomii sektora publicznego. Uczestnik i kierownik projektów badawczych finansowanych przez NBP i NCN oraz znane korporacje. Zdobywca wielu nagród, m.in. dla najlepiej publikujących pracowników WNE UW.

CV

WNE UW

Google Scholar

Panel Ekonomistów „Rzeczpospolitej”: masowy wyjazd Ukraińców zabolałby Polskę

Teza : W wariancie pokoju w Ukrainie, scenariusz masowego wyjazdu Ukraińców z Polski jest realnym wyzwaniem dla rynku pracy i tempa wzrostu gospodarczego

W wariancie pokoju w Ukrainie, scenariusz masowego wyjazdu Ukraińców z Polski jest realnym wyzwaniem dla rynku pracy i tempa wzrostu gospodarczego

Ukraińcy na polskim rynku pracy to bezcenni pracownicy. Jednakże scenariusz masowego powrotu Ukraińców jest pod każdym możliwym względem nierealistyczny. Nic nie zapowiada końca wojny. Nic nie zapowiada początku ożywienia gospodarczego w Ukrainie po tym konflikcie, zwłaszcza jeśli ewentualny pokój nie zagwarantuje, że nie dojdzie do kolejnej rosyjskiej napaści. Nawet jeśli dojdzie do zawarcia pokoju, to przez ostatnie stulecia Rosja różne pakty, pokoje, sojusze zawsze łamała, że wspomnieć o Układzie Warszawskim, jedynym sojuszu wojskowym, który atakował wyłącznie swoich członków. Na uniknięcie zatem kolejnej rosyjskiej agresji szanse są obecnie nikłe. Załóżmy, że pomimo tych licznych moich zastrzeżeń dochodzi do trwałego pokoju. Wówczas może dojść wyłącznie do wymiany części pracowników - w miejsce części kobiet, które wrócą do domu - przyjadą mężczyźni, którzy mają obecnie ograniczone możliwości przyjazdu ze względu na służbę wojskową. Różnice w płacach i możliwościach pomiędzy Polską a Ukrainą są olbrzymie. Różnych deklaracji powrotu nie traktowałbym poważnie - historycznie takie deklaracje składała również polska emigracja do Zachodniej Europy i pomimo znaczącego dogonienia krajów Zachodu, tych polskich powrotów nie ma wcale zbyt dużo.

Panel Ekonomistów „Rzeczpospolitej”: wyższa inflacja może zmusić RPP do podwyżek stóp

Teza : Jeśli w efekcie szoku energetycznego związanego z wojną w Zatoce Perskiej inflacja w Polsce przekroczy górną granicę celu NBP (3,5 proc. r/r), Rada Polityki Pieniężnej powinna podnieść stopy procentowe

Jeśli w efekcie szoku energetycznego związanego z wojną w Zatoce Perskiej inflacja w Polsce przekroczy górną granicę celu NBP (3,5 proc. r/r), Rada Polityki Pieniężnej powinna podnieść stopy procentowe

Wydaję się, że jest to zbyt szybka konstatacja. Przeniesienie szoku podażowego z ropy naftowej może mieć bardzo różne konsekwencje, które wymagają różnej odpowiedzi politycznej. Na dziś zakładanie, że podniesienie stóp jest konieczne, jest przedwczesne. Trzeba czekać w trybie wait-and-see na schodzące dane i w miarę ich spływania podjąć decyz

Reklama
Reklama

Czas skończyć z mrożeniem cen energii? Ekonomiści o decyzjach rządu

Teza : Rząd powinien ingerować (np. poprzez mechanizm ceny maksymalnej) w wysokość cen energii dla gospodarstw domowych

Rząd powinien ingerować (np. poprzez mechanizm ceny maksymalnej) w wysokość cen energii dla gospodarstw domowych

Ograniczenie kosztów energii zmniejsza ryzyko ubóstwa energetycznego, a także wspiera stabilność gospodarczą poprzez zwiększenie siły nabywczej konsumentów. W okresach wysokiej inflacji lub globalnych kryzysów energetycznych kontrola cen może być skutecznym narzędziem zapobiegającym eskalacji problemów społecznych i ekonomicznych. W tym sensie interwencja na początku rosyjskiej agresji na Ukrainę była krokiem słusznym. W krótkim okresie mechanizmy takie pozwalają gospodarstwom domowym efektywniej alokować środki na inne podstawowe potrzeby.
Z drugiej strony interwencja rządu w mechanizmy cenowe niesie ze sobą ryzyko poważnych zakłóceń rynkowych, zwłaszcza jak jest utrzymywania przez lata. Sztuczne ograniczanie cen może prowadzić do niedoborów energii, ponieważ dostawcy tracą bodźce do inwestowania w infrastrukturę i nowe źródła produkcji. Ponadto utrzymanie maksymalnych cen często wiąże się z kosztownymi dotacjami państwowymi, które mogą obciążać budżet i ograniczać możliwości finansowania innych kluczowych sektorów, takich jak edukacja czy ochrona zdrowia. W dłuższej perspektywie nadmierne poleganie na kontrolach cen może spowolnić rozwój odnawialnych źródeł energii, zmniejszając ich atrakcyjność inwestycyjną.
Krótko mówiąc, interwencje rządowe mogą stabilizować budżety domowe w krótkim okresie, ale nie rozwiązują podstawowych problemów rynku energetycznego, takich jak brak konkurencji czy nieefektywności sieci energetycznej, budowanej dla zupełnie innego kraju niż dzisiejsza, coraz nowocześniejsza, bardziej skoncentrowana w dużych miastach Polska. Dla najuboższych rodzin mechanizmy ochronne mogą być niezbędne do zapewnienia dostępu do podstawowych usług energetycznych, lecz równocześnie działania te nie powinny zastępować długofalowych reform.

Ekonomiści życzliwie patrzą na podatek katastralny w Polsce

Teza : W Polsce należy przyjąć system opodatkowania nieruchomości bazujący na ich wartości (tzw. podatek katastralny)

W Polsce należy przyjąć system opodatkowania nieruchomości bazujący na ich wartości (tzw. podatek katastralny)

Podatki od nieruchomości uchodzą za jedne z najbardziej efektywnych, ponieważ – w przeciwieństwie do podatków dochodowych czy konsumpcyjnych – nie zniekształcają alokacji zasobów. Są również postrzegane jako sprawiedliwe, ponieważ w większym stopniu obciążają osoby posiadające cenniejsze nieruchomości, a więc z reguły zamożniejsze. Dobrze zaprojektowany kataster mógłby dodatkowo stabilizować rynek, ograniczając spekulację, która w Polsce przybiera absurdalne formy: liczba pustostanów jest ogromna, mimo że wciąż panuje przekonanie, iż „betonowe złoto” nigdy nie traci na wartości.
Często pojawia się argument, że właściciele nieruchomości w atrakcyjnych lokalizacjach mogliby przerzucać koszty podatku na najemców. Jest on jednak zupełnie bezpodstawny – gdyby rzeczywiście mieli taką możliwość, już dawno by to zrobili, zwłaszcza biorąc pod uwagę falę narzekań, jaka przetoczyła się przez media po ostatnich podwyżkach na głównym serwisie ogłoszeniowym. W rzeczywistości to rynek – a nie koszty właściciela – determinuje wysokość czynszów.
Dodatkowe wpływy z podatku od nieruchomości mogłyby natomiast poprawić jakość usług publicznych, co w dłuższej perspektywie przyczyniałoby się do wzrostu wartości nieruchomości. Doświadczenia innych krajów UE wskazują, że kluczowe znaczenie dla skuteczności takiego podatku mają trzy elementy: odpowiednio ustalone progi zwolnień (np. dla głównego miejsca zamieszkania), progresywna skala podatkowa (jak w Wielkiej Brytanii) oraz systematyczna aktualizacja wycen. Jednak brak mechanizmów osłonowych dla najuboższych mógłby prowadzić do negatywnych skutków społecznych – zwłaszcza dla właścicieli o niskich dochodach czy emerytów o ograniczonej płynności finansowej.
Ostatecznie jednak pozostaje pytanie, czy w Polsce istnieje intelektualna zdolność do zaprojektowania i wdrożenia optymalnego podatku od nieruchomości. Od dłuższego czasu polityka fiskalna sprowadza się do jak najprostszego modelu: rozdawania pieniędzy w formie transferów i zabierania ich równie bezpośrednimi metodami. Trudno też nie zauważyć, że znaczna część posłów sama czerpie spore dochody z wynajmu i posiada liczne nieruchomości – podczas gdy rynek kapitałowy jest dla nich obcy. Nic więc dziwnego, jakie priorytety przyświecają polityce państwa w tej kwestii.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama