Teza 1: Potrzebne są przepisy zgodne z dyrektywą unijną, gwarantujące jednakowe wynagrodzenie mężczyzn i kobiet za jednakową pracę.
Konsekwentnie jestem przeciwny narzucaniu przedsiębiorcom nakazów dotyczących zarówno składu kadry zarządzającej ich firmami, jak też polityki zatrudniania czy zasad wynagradzania pracowników. Pojęcie „jednakowej pracy” jest mitem. Ten sam zakres obowiązków jest różnie wykonywany (i w różnym czasie) przez poszczególne osoby i (poza obowiązkami wymagającymi większej siły fizycznej) nie ma to żadnego związku z płcią, ale umiejętnościami, zaangażowaniem czy wreszcie ambicjami. Przedsiębiorcy naprawdę to wiedzą i naprawdę lepiej niż politycy i biurokraci (krajowi czy europejscy) wiedzą, jak prowadzić swoje firmy.
Teza 2: Wartościowanie stanowisk pracy oraz sporządzanie sprawozdań dotyczących luki płacowej są konieczne, a związane z tym koszty jakie poniosą firmy mogą pomóc w ograniczaniu nierówności płacowych.
Jest nieprawdą, że te koszty poniosą firmy. Finalnie takie koszty poniesiemy my jako nabywcy towarów tych firm lub odbiorcy ich usług. Pytanie jest natomiast inne. Czy nakładanie takich obowiązków na przedsiębiorców jest konieczne i proporcjonalne co do efektów, jakie zamierza w ten sposób osiągnąć? Moim zdaniem odpowiedź jest oczywiście negatywna. Kiedy stykam się z takimi kolejnymi „sprawozdawczymi” propozycjami ustawowymi, to zawsze przypomina mi się znakomity film Andrzeja Munka „Zezowate szczęście” i jego główny bohater, Piszczyk – „król sprawozdawczości” – kreowany przez niezapomnianego Bogumiła Kobielę. Wirus i nonsens wszechmocnej sprawozdawczości, z którego dzięki Munkowi i Kobieli już w ponurych latach komunizmu śmiali się nasi dziadkowie i rodzice, w naszych czasach zaczyna być nie tylko traktowany, ale wręcz stosowany ze śmiertelną powagą. A mnie się wydaje, że wszechobecna i wszechmocna sprawozdawczość nie jest cechą systemów, których głównymi wartościami są wolność i demokracja...
Teza 1: Artykuł 212 (dot. zniesławienia) powinien wreszcie zniknąć z kodeksu karnego.
Tak zdecydowane stanowisko wymaga komentarza i wyjaśnienia. Podkreślam zatem, że moim zdaniem art. 212 powinien wreszcie zniknąć z kodeksu karnego, ale… w jego aktualnym brzmieniu.
Podejmowane obecnie próby nowelizacji tego przepisu należy docenić, ale tylko dlatego, że jest on na tyle zły, że każda jego zmiana będzie mniejszym złem.
Jednocześnie dotychczasowe doświadczenie wskazuje, że nawet do tych obecnych niewystarczających prób nowelizacji należy podchodzić z dużą rezerwą i ostrożnością. Nie ma bowiem w Polsce politycznego lidera oraz większości rządowej, która w przeszłości nie obiecywała solennie i publicznie, że jak tylko dojdzie do władzy, to art. 212 kk od razu „zlikwiduje”, a jak doszła, to……… nigdy tego nie zrobiła.
Pytanie, jakie należy sobie postawić (i udzielić odpowiedzi), to pytanie, kiedy w warunkach europejskich standardów demokratycznego państwa prawa za wypowiedziane (opublikowane) słowa można człowieka uczynić przestępcą i osobą karaną?
Nie budzi wątpliwości, że można i należy to czynić za słowa powszechnie uznane za obelżywe, publicznie skierowane ad personam. Dlatego nikt nie postuluje likwidacji czy zmiany przepisu art. 216 kk penalizującego zniewagę. Przy czym należy pamiętać, oprócz tej ogólnej „prywatnej” zniewagi w obowiązującym kodeksie karnym występują także zniewagi szczególne o publicznoprawnym charakterze, ścigane z oskarżenia publicznego, które większych kontrowersji nie budzą.
Nie budzi także wątpliwości, że karanie „za słowo” jest oczywiste i niezbędne, kiedy owe słowo jest jedynie narzędziem popełniania szeregu innych przestępstw stypizowanych w obowiązującym kodeksie karnym. Na przykład: groźba karalna, uporczywe nękanie, zmuszanie, propagowanie ustroju faszystowskiego lub komunistycznego, propagowanie lub pochwalanie zachowań o charakterze pedofilskim.
Problem z art. 212 polega na tym, że jest on użytecznym „biczykiem” oraz narzędziem, przy użyciu którego praktycznie każdego można uczynić przestępcą, nie patrząc na to, że dana wypowiedź jest wypowiedzią oceny, opinii, poglądu, krytyki, że nie wywołała żadnego wykazanego dowodowo negatywnego skutku, nie mówiąc już o tym, że osoba oskarżana nie działała w celu poniżenia poszkodowanego lub narażenia na utratę zaufania.
Należy przyznać, że polskie sądy coraz odważniej „sprzeciwiają się” obecnemu art. 212, bądź to umarzając na wstępie postępowania, bądź uniewinniając osoby, w stosunku do których ich adwersarze próbują użyć tego środka z arsenału środków właściwych raczej dla ustrojów totalitarnych.
Jednak nie tak jest wszędzie i zawsze. Blankietowy i uznaniowy charakter tego przepisu powoduje, że może on zostać intencjonalnie użyty praktycznie zawsze, a jego użycie może zawsze zostać uzasadnione samą możliwością wystąpienia negatywnego skutku czy narażenia.
Chociażby z tych względów z aktualnego art. 212 w kodeksie karnym moim zdaniem powinien ostać się jedynie jego numer. Natomiast na pytanie, czy i jaką nową treścią należy ten numer artykułu wypełniać, trzeba będzie udzielić odpowiedzi, jak takie pytanie zostanie przez organizatorów panelu zadane.
Teza 2: Artykuł 212 powinien pozostać w kodeksie karnym, ale należy zrezygnować z kary pozbawienia wolności, pozostawiając jedynie karę ograniczenia wolności lub grzywnę.
Moim zdaniem art. 212 nie da się „popudrować” i zostawić, ponieważ w obecnym brzmieniu sama istota i zakres tego przepisu są wadliwe oraz sprzeczne ze standardami demokratycznego państwa prawa. W przypadku tak wadliwej normy karnej rzecz nie polega wyłącznie na rodzaju przewidzianej kary czy jej wymiarze (chociaż ma to oczywiście znaczenie w przestrzeni społecznej i medialnej), ale problemem jest samo skazanie, czyli możliwość – „zgodnie z literą prawa” – uczynienia przestępcą człowieka (obywatela) korzystającego z elementarnych praw podmiotowych, jak wolność słowa, wypowiedzi, krytyki etc.
Teza 1: Prezydent ma prawo odmówić nominacji czy awansu sędziego, ale powinien to uzasadnić w odniesieniu do każdej kandydatury.
To jest oczywista prerogatywa Prezydenta RP wynikająca z Konstytucji RP stanowiąca jeden z elementów zapewniających równowagę między władzą sądowniczą i pozostałymi władzami . Najprościej rzecz ujmując Prezydent RP powołując danego sędziego w naszym imieniu jako obywateli daje gwarancję że dana osoba na danym stanowisku daje rękojmię obiektywnego i apolitycznego orzekania . Jeżeli Prezydent RP ma w tym zakresie jakiekolwiek wątpliwości to musi odmówić takiemu powołaniu ponieważ nie może w obrocie prawnym wystąpić jako gwarant niezawisłości i apolityczności konkretnego kandydata.
Teza 2: Odmowa nominacji sędziów, którzy m.in. podpisywali listy w sprawie respektowania wyroków TSUE, może być interpretowana wyłącznie jako działanie motywowane politycznie.
TSUE nie ma żadnych kompetencji co do wypowiadania się odnośnie powoływania przez Prezydenta RP jakiekolwiek osoby do pełnienia funkcji sędziego , na jakimkolwiek szczeblu polskiego wymiaru sprawiedliwości . Polska została przyjęta do UE ze świadomością wszystkich ówczesnych członków UE że nasza Konstytucja jest w Polsce najwyższym prawem oraz, że to prerogatywą Prezydenta RP - który jest wybierany w powszechnych wyborach przez większość obywateli - jest powoływanie sędziów na każde stanowisko poczynając od sędziego rejonowego a kończąc na sędzim Sądu Najwyższego . Jeżeli Prezydent RP ma jakiekolwiek wątpliwości że dana osoba jego zdaniem nie spełnia kryteriów apolityczności , niezawisłości i obiektywizmu to nie tylko może ale wręcz musi odmówić wnioskowi KRS który przedstawia daną osobę jako kandydata na na dane stanowisko . Swoje umocowanie do podjęcia takiej decyzji Prezydent RP czerpie z faktu że został wybrany na podstawie powszechnych wyborów przez większość obywateli RP biorących udział w wyborach . Kwestią polityki nie jest zatem to że Prezydent RP ma taką prerogatywę ale sprzeczne z Konstytucją RP kwestionowanie tej oczywistej prerogatywy Prezydenta RP .
Teza 1: Prawo nie pozwala na szybkie i skuteczne ściganie hejtu w internecie. Niezbędne jest wprowadzenie instytucji tzw. ślepego pozwu.
Obecnie występuje stan w którym ochrona danych osobowych i ich retencja stanowi wyższą wartość od tak podstawowych dóbr osobistych człowieka jak cześć czy godność . Jest to stan który należy niezwłocznie zmienić i to na poziomie regulacji krajowej jak też europejskiej.
Teza 2: Należy zobowiązać platformy społecznościowe do wypłacania odszkodowań ofiarom hejtu – o ile nie udowodnią, że dołożyły wszelkich (a nie pozorowanych) starań, aby szkalowaniu i poniżaniu danej osoby zapobiec.
Nie jestem przekonany do tak radykalnego postulatu . Zacząłbym raczej od bardzo wysokich zadośćuczynień za brak natychmiastowej reakcji w postaci usunięcia bezprawnych treści i zablokowania możliwości dalszych działań osoby która opublikowała treści naruszające dobra osobiste.
Teza 1: Sposobem na uzdrowienie Krajowej Rady Sądownictwa może być rozważane przez Ministerstwo Sprawiedliwości rozwiązanie przewidujące wygaszenie obecnej KRS uchwałą Sejmu i reaktywowanie składu KRS sprzed reform PiS.
W ramach ,,burzy mózgów”, można oczywiście rozważać wszystko, lecz nie zawsze należy dzielić się publicznie ich wynikiem . Myślę, że jest to właśnie taki przypadek, gdzie autor długo bił się z własnymi myślami i ……… zdecydowanie przegrał .
Teza 2: Jedynym właściwym rozwiązaniem, które naprawi Krajową Radę Sądownictwa, jest przyjęcie nowej ustawy.
Zmiana ustroju KRS, w tym sposobu powoływania jej członków, jest możliwa wyłącznie poprzez nowelizację obowiązującej ustawy lub przez uchwalenie nowej ustawy. Nie jest to zatem rozwiązanie ,, jedynie właściwe” ale jedynie prawnie i ustrojowo możliwe . Co więcej aby ta ,, jedyna możliwość” faktycznie wystąpiła niezbędny jest kompromis i zgoda wszystkich uczestników procesu legislacyjnego tj. większości sejmowej , senackiej oraz Prezydenta RP. Jakakolwiek próba narzucenia swojej wizji nowej ustawy o KRS jako jedynie słusznej przez któregokolwiek z uczestników procesu legislacyjnego spowoduje, że nowa ustawa o KRS – jako obowiązujące prawo – w najbliższej przyszłości po prostu nie wystąpi w obrocie prawnym . Z kolei dokonywanie oceny czy nowa regulacja cokolwiek naprawi jest możliwe kiedy po pierwsze będzie ona obowiązującym prawem a po drugie będzie można przyjrzeć się jej funkcjonowaniu w praktyce.
Teza 3: Nowa ustawa o KRS powinna przesądzać, że wybór sędziowskich członków KRS powinien być przywrócony środowisku sędziowskiemu. Bierne i czynne prawo wyborcze do KRS powinni mieć również neosędziowie.
Mandat sędziowskich członków KRS powinien być możliwie najsilniejszym i reprezenatywnym mandatem będącym wynikiem wyborów w których bierne i czynne prawo wyborcze posiadają wszyscy polscy sędziowie. Odrębną kwestią jest to czy miały by to być wybory w których następuje bezpośredni wybór sędziowskich członków KRS czy też wybierani są kandydaci na sędziowskich członków KRS ( np. w liczbie trzydziestu) gdzie spośród tak wybranych przez wszystkich sędziów kandydatów wyboru dokonuje Sejm. Osobiście jestem zwolennikiem wyboru bezpośredniego , jednak tej drugiej możliwości ,w szczególności kiedy mogłaby stanowić przedmiot kompromisu, także bym nie odrzucał . Kluczową kwestią jest bowiem to żeby mandat sędziowskich członków KRS był silny, reprezentatywny i pochodził od możliwie największej liczby polskich sędziów.