Grzegorz Gębka

Doradca podatkowy, właściel kancelarii podatkowej

Czy start KSeF trzeba przesunąć? Panel Prawników „Rzeczpospolitej”

Teza 1: Krajowy System e-Faktur, który wchodzi w życie 1 lutego 2026 r., jest potrzebny.

Krajowy System e-Faktur, który wchodzi w życie 1 lutego 2026 r., jest potrzebny.

Z pewnością inną perspektywę posiadają przedsiębiorcy, którzy KSeF-u nie potrzebują co do zasady – działają przecież obecnie bez niego i tak w gąszczu wielu innych przepisów oraz mnóstwa obowiązków, które na nich spoczywają. Po co więc im kolejne? Inną perspektywę ma pewnie Ministerstwo Finansów, które — jak zakładam — widzi w KSeF-ie olbrzymią bazę danych do analizy. W mojej ocenie KSeF ujednolici i uprości (docelowo) obieg dokumentów. Nie zrobi krzywdy przedsiębiorcom, którzy działają zgodnie z prawem, a będzie problemem dla tych (nie nazywam ich przedsiębiorcami), którzy naruszają regulacje (mam tu na myśli celowe i wręcz przestępcze działania). Natomiast czy system jest wystarczająco zabezpieczony, czy nie będzie zagrożeniem z tego punktu widzenia dla samych przedsiębiorców? To już ocena dla naszych państwowych służb. Nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek nosił się z zamiarem uruchomienia KSeF-u bez zabezpieczenia systemu z tego punktu widzenia.

Teza 2: Firmy i administracja nie są odpowiednio przygotowane do wdrożenia KSeF i należałoby przesunąć termin jego wejścia w życie.

 Firmy i administracja nie są odpowiednio przygotowane do wdrożenia KSeF i należałoby przesunąć termin jego wejścia w życie.

Zgodzę się z tym, że przedsiębiorcy nie posiadają wystarczającej wiedzy na temat funkcjonowania KSeF — dzieje się tak z prostego powodu. Modelowy przedsiębiorca musi skupić się na biznesie i niekoniecznie ma czas na wdrażanie kolejnych rozwiązań czy realizację obowiązków raz po raz na niego nakładanych. Stąd też, pomimo szerokiej kampanii informacyjnej, przedsiębiorcy niewiele wiedzą o KSeF. Czy przesunięcie wejścia w życie KSeF coś zmieni? Nie sądzę. To ogromna operacja logistyczna, która zawsze (niezależnie od tego, czy zacznie obowiązywać od 1 lutego 2026 r., czy później) będzie powodowała obawy przedsiębiorców, dostarczała problemów z technicznego punktu widzenia etc.

Firmy nie są gotowe na czterodniowy tydzień pracy? Panel prawników „Rzeczpospolitej”

Teza 1: Obecny sztywny, ośmiogodzinny czas pracy jest optymalny i niepotrzebny jest nowy system czasu pracy.

Obecny sztywny, ośmiogodzinny czas pracy jest optymalny i niepotrzebny jest nowy system czasu pracy.

Czy 8 godzinny system pracy jest optymalny? Nie wiem. Natomiast wiem, że od tego wyszliśmy, do tego jesteśmy co do zasady przyzwyczajeni i przez pryzmat tego założenia spoglądamy na planowane zmiany. W wielu firmach - w szczególności tych mniejszych; także w poszczególnych branżach - już od dawna nie funkcjonuje sztywne 8 godzin pracy dziennie i to działa. Tym samym na rynku już obecnie występuje pewna elastyczność w tym zakresie, co może przekładać się np. na większą atrakcyjność danego zatrudnienia w porównaniu właśnie z pracą sztywne 8 godzin dziennie. Czy nowy system pracy jest potrzebny - w mojej ocenie - narzucenie pracodawcom 4 dniowego tygodnia pracy będzie wielkim kłopotem dla biznesu. 

Teza 2: Polskie firmy nie są gotowe na czterodniowy tydzień pracy.

Polskie firmy nie są gotowe na czterodniowy tydzień pracy.

Polskie firmy nie są gotowe na taką rewolucję. Narzucone zmiany w tym zakresie w wielu wypadkach oznaczałyby konieczność zatrudnienia nowych pracowników (co przy utrzymaniu pensji dotychczasowych) stanowiłoby dodatkowe koszty biznesu. To także rewolucja w grafikach, planowaniu produkcji, etc. Uzasadnieniem zmian jest zwiększenie efektywności pracowników. Myślę jednak, że niekoniecznie ten cel zostałby zrealizowany proponowanymi zmianami. 

Teza 3: Rządowy program pilotażowy, opłacany ze środków Funduszu Pracy, nie powinien skupiać się tylko na testowaniu krótszego tygodnia pracy w administracji publicznej z pominięciem przedsiębiorców.

Rządowy program pilotażowy, opłacany ze środków Funduszu Pracy, nie powinien skupiać się tylko na testowaniu krótszego tygodnia pracy w administracji publicznej z pominięciem przedsiębiorców.

Program pilotażowy powinien skupiać się przede wszystkim na przedsiębiorcach. Przecież administracja publiczna może zupełnie niezależnie od planowanych zmian zrobić swój program pilotażowy w tym zakresie, który sfinansuje samodzielnie. 

Reforma PIP zbiera baty. Eksperci ostrzegają przed chaosem i kłopotami dla firm

Teza 1.Inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy powinni mieć kompetencje do kwalifikowania umowy zlecenia i B2B jako umowy o pracę. :

Omawiany temat, to tzw. odgrzewane kotlety, które co jakiś czas wracają na tapet. Dotychczas za każdym razem kończyło się na "straszeniu" planowanymi zmianami. Obecnie ustawodawca zamierza - na to wygląda - pójść krok dalej niż dotychczas. Temat w mojej ocenie należałoby załatwić inaczej. Obecnie znamy założenia, plany, cele, przedsiębiorcy nie mają natomiast większego pojęcia w jakiej konkretnie sytuacji ich relacja z osobą zatrudnioną (czy to prywatne zlecenie, czy B2B) może być zakwestionowana. Uważam, że rządzący przede wszystkim powinni zacząć od pewnego rodzaju akcji promocyjnej, która tłumaczyłaby w jakich przypadkach będzie możliwe uznanie danej współpracy za etat. Dopiero następnie - po czasie na przygotowanie się do tego biznesu - powinno się prowadzić realne kontrole.

Teza 2. Nadanie nowych uprawień inspektorów PIP nie poprawi ochrony zatrudnionych i stworzy jedynie iluzję kontroli. :

Biznes będzie musiał sobie jakoś radzić z nową sytuacją. Oczywiście wszystko zależy jak będą wyglądały kontrole, w jakich sytuacjach będzie dochodziło do przekształcenia na umowę o pracę, o skalę kontroli, etc. Jednak w mojej ocenie, jeśli PIP podejdzie agresywnie do tematu, skutkiem tego będzie utrata przez wiele osób zatrudnienia. Niektórych przedsiębiorców po prostu nie będzie stać na zatrudnienie danej osoby na etacie.  

Teza 3.Nowe uprawnienia inspektorów w sprawie przekształcania umów, to nadmierna regulacja, która będzie miały realne konsekwencje dla konkurencyjności polskich firm. :

Jest to ogromna ingerencja w biznes i rynek pracy. Tym bardziej zasady na jakich dotychczasowa współpraca z przedsiębiorcą, miałaby być zmieniana na umowę o pracę, powinny być znane. Być może część przedsiębiorców nie ma świadomości istniejącego zagrożenia. Nadanie tak szerokich uprawnień może spowodować dużo zamieszania. Tym bardziej, że nie jest tajemnicą iż w przypadku funkcjonowania różnego rodzaju instytucji publicznych, praktyka przy stosowaniu tych samych przepisów jest często różna w zależności od tego w jakiej części kraju działają te organy. Mogłoby więc teoretycznie dochodzić do sytuacji, w której w Lublinie dane okoliczności byłoby traktowane jako przemawiające za przymusowym przekształceniem danej relacji w st. pracy, a we Wrocławiu już np. nie, etc. 

Czy Karol Nawrocki może blokować nominacje sędziów bez uzasadnienia? Eksperci podzieleni

Teza 1: Prezydent ma prawo odmówić nominacji czy awansu sędziego, ale powinien to uzasadnić w odniesieniu do każdej kandydatury.

Prezydent ma prawo odmówić nominacji czy awansu sędziego, ale powinien to uzasadnić w odniesieniu do każdej kandydatury.

To kolejna część sporu de facto politycznego, który psuje nasze państwo i demokrację. To jest w tym najsmutniejsze. Ukazuje jednocześnie, że przez ponad 100 lat od kiedy odzyskaliśmy niepodległość, nie potrafiliśmy wypracować (już nawet nie idzie o samą treść przepisów, ale o) kultury prawnej osadzonej w nadrzędnych wartościach. Dotąd (przed powstaniem w zakresie prerogatyw) system działał, ponieważ nikt nie odważył się iść o krok dalej przy obronie swojego stanowiska. W mojej ocenie powinniśmy dążyć do szybkiej zmiany Konstytucji, która niestety nie powinna pozostawiać (patrząc na działania polityków) pola do innej interpretacji kluczowych zapisów. 

Teza 2: Odmowa nominacji sędziów, którzy m.in. podpisywali listy w sprawie respektowania wyroków TSUE, może być interpretowana wyłącznie jako działanie motywowane politycznie.

Odmowa nominacji sędziów, którzy m.in. podpisywali listy w sprawie respektowania wyroków TSUE, może być interpretowana wyłącznie jako działanie motywowane politycznie.

Nie ma to chyba większego znaczenia, czy działanie to jest motywowane wyłącznie politycznie, czy nie. Istota jest taka, że sytuacja ta w ogóle się zdarzyła, do czego nie powinno dojść. Patrząc na polaryzację obozów politycznych w Polsce, nie trudno sobie wyobrazić takich sytuacji w przyszłości. Nie możemy pozwolić na to, aby problem ten pozostał nierozwiązany. Nie służy to nikomu.

Prawnicy: Aby walczyć z hejtem potrzebujemy ślepych pozwów

Teza 1: Prawo nie pozwala na szybkie i skuteczne ściganie hejtu w internecie. Niezbędne jest wprowadzenie instytucji tzw. ślepego pozwu.

Prawo nie pozwala na szybkie i skuteczne ściganie hejtu w internecie. Niezbędne jest wprowadzenie instytucji tzw. ślepego pozwu.

To prawda, że prawo nie pozwala na szybkie i skuteczne ściganie hejtu. Niemniej jednak w mojej opinii tzw. ślepy pozew to rozwiązanie, które dodatkowo obciąży i tak już przeciążony wymiar sprawiedliwości. Niemniej jednak jakieś instrumenty - zarówno dla osób działających prywatnie, jak i przedsiębiorców - powinny być wprowadzane. Być może pomysłem jest próba rozwiązania tego zagadnienia poza sądem.

Teza 2: Należy zobowiązać platformy społecznościowe do wypłacania odszkodowań ofiarom hejtu – o ile nie udowodnią, że dołożyły wszelkich (a nie pozorowanych) starań, aby szkalowaniu i poniżaniu danej osoby zapobiec.

Należy zobowiązać platformy społecznościowe do wypłacania odszkodowań ofiarom hejtu – o ile nie udowodnią, że dołożyły wszelkich (a nie pozorowanych) starań, aby szkalowaniu i poniżaniu danej osoby zapobiec.

Wiadomo, że wszyscy szukają dobrego rozwiązania dot. problemu hejtu. Łatwo też mówić, że nie podoba się nam ani to, ani tamto, nie dając jednocześnie alternatywy. Temat jest złożony. Nikt też nie ma wątpliwości, że dobrem tu chronionym ma być osoba (instytucja), która jest hejtowana. Rozwiązanie dot. wypłaty odszkodowań w mojej ocenie nie ma sensu. Dążyłbym raczej do tego, aby na zastrzeżenia dot. hejtu była bardzo szybka reakcja tych serwisów.

Reklama
Reklama

Panel Prawników „Rzeczpospolitej”: Reaktywacja KRS to zły pomysł

Teza 1: Sposobem na uzdrowienie Krajowej Rady Sądownictwa może być rozważane przez Ministerstwo Sprawiedliwości rozwiązanie przewidujące wygaszenie obecnej KRS uchwałą Sejmu i reaktywowanie składu KRS sprzed reform PiS.

Sposobem na uzdrowienie Krajowej Rady Sądownictwa może być rozważane przez Ministerstwo Sprawiedliwości rozwiązanie przewidujące wygaszenie obecnej KRS uchwałą Sejmu i reaktywowanie składu KRS sprzed reform PiS.

Temat jest niezwykle skomplikowany, jeśli idzie o ramy prawne tego zagadnienia - na co wskazują nasi wybitni konstytucjonaliści. Ubolewam nad tym, że tak ważna instytucja dla naszego Państwa jest już od jakiegoś czasu polem do rozgrywek politycznych. Przypomina mi to o historycznych już czasach, które osłabiły nasz kraj na tyle, że stracił niepodległość na wiele lat. 

Teza 2: Jedynym właściwym rozwiązaniem, które naprawi Krajową Radę Sądownictwa, jest przyjęcie nowej ustawy.

Jedynym właściwym rozwiązaniem, które naprawi Krajową Radę Sądownictwa, jest przyjęcie nowej ustawy.

Wydaje się to być najwłaściwszym rozwiązaniem, jednocześnie nie do osiągnięcia w tym momencie. Czy jest to jedyne właściwe rozwiązanie - patrząc na sytuację i wachlarz możliwości, które planowane są przez rządzących? Wydaje się, że głównym celem jest zaprowadzenie porządku, przy czym wówczas powstają dylematy prawne co do poprawności tego rozwiązania. 

Teza 3: Nowa ustawa o KRS powinna przesądzać, że wybór sędziowskich członków KRS powinien być przywrócony środowisku sędziowskiemu. Bierne i czynne prawo wyborcze do KRS powinni mieć również neosędziowie.

Nowa ustawa o KRS powinna przesądzać, że wybór sędziowskich członków KRS powinien być przywrócony środowisku sędziowskiemu. Bierne i czynne prawo wyborcze do KRS powinni mieć również neosędziowie.

Eksperci: Wakaty w Trybunale trzeba obsadzić, a wybór sędziów odpolitycznić

Teza 1: Wakaty sędziowskie w Trybunale Konstytucyjnym powinny zostać niezwłocznie obsadzone

Wakaty sędziowskie w Trybunale Konstytucyjnym powinny zostać niezwłocznie obsadzone

Spór wokół TK trwa już lata. Niestety TK stał się instytucją wykorzystywaną do celów politycznych a pamiętajmy, że jego działania (wydawane orzeczenia) mogą mieć ogromne skutki prawne dla każdego przeciętnego obywatela i całego kraju. Z jednej strony ubolewam, że jako społeczeństwo (pozwoliliśmy na to politykom) doprowadziliśmy do stanu obecnego. Z drugiej strony ta historia pokazuje konieczność zmian (reformy) TK, właśnie po to, aby było to ciało jak najmniej narażone na polityczne rozgrywki. W obecnej sytuacji nie ma złotego środka, można podjąć różne działania i każde z nich znajdzie u części osób/ekspertów legitymizację, część będzie przeciwna. Niemniej jednak uważam, że TK jako instytucja kolegialna powinna składać się z określonej ilości sędziów, do czego powinniśmy dążyć.

Teza 2: Potrzebne są zmiany sposób wyboru sędziów TK i odpolitycznienie tej procedury

Potrzebne są zmiany sposób wyboru sędziów TK i odpolitycznienie tej procedury

Nic dodać, nic ująć. Ostatnie lata pokazały, że procedury dotyczące powoływania sędziów do TK są niewystarczające. Nie zabezpieczają one interesu społecznego i mogą stać się polem do rozgrywki politycznej. Nie takie są cele TK. Jeśli chcemy aby nasze Państwo było silne, powinniśmy postulować o zmianach w tym zakresie i to w trybie pilnym. Zwłoka w tym zakresie prowadzi tylko i wyłącznie do osłabiania pozycji i znaczenia TK w Polsce (na wszelkich polach).

Warto poświęcić szybkość sądów na ołtarzu jakości wyroków

Teza 1: Powrót trzyosobowych składów orzekających w apelacji to właściwe rozwiązanie, mimo że może wydłużyć rozpatrywanie spraw przez sądy

Powrót trzyosobowych składów orzekających w apelacji to właściwe rozwiązanie, mimo że może wydłużyć rozpatrywanie spraw przez sądy

Teza 2: Komisja Kodyfikacyjna proponuje powrót do pionowego systemy rozpatrywania zażaleń. Miały by to robić sądy wyższej instancji. Takie rozwiązanie podniesie jakość orzekania i nie powinno wpłynąć na długość procesów cywilnych

Komisja Kodyfikacyjna proponuje powrót do pionowego systemy rozpatrywania zażaleń. Miały by to robić sądy wyższej instancji. Takie rozwiązanie podniesie jakość orzekania i nie powinno wpłynąć na długość procesów cywilnych

To nie neosędziowie są zmorą wymiaru sprawiedliwości. Jak uleczyć sądy?

Teza 1: Długie procesy to poważniejszy problem wymiaru sprawiedliwości niż spór wokół neosędziów.

Długie procesy to poważniejszy problem wymiaru sprawiedliwości niż spór wokół neosędziów.

Odczucia obywatela w głównej mierze, w mojej opinii, są wynikiem efektywności działania wymiaru sprawiedliwości, w tym działania sądów. Jeśli sądy działają wolno, bezpośrednio przekłada się to na ocenę ich pracy przez obywateli. Powody tego stanu rzeczy (np. spór wokół neosędziów) jest z tego puntu widzenia elementem wtórnym.

Teza 2: Reformy, które pozwolą skrócić czas rozpatrywania spraw w sądach należy wprowadzić niezależnie od tego, kiedy zostanie rozwiązany kryzys związany z powołaniami sędziowskimi.

 Reformy, które pozwolą skrócić czas rozpatrywania spraw w sądach należy wprowadzić niezależnie od tego, kiedy zostanie rozwiązany kryzys związany z powołaniami sędziowskimi.

Jak pokazuje historia naszego wymiaru sprawiedliwości kręcimy się w kółko. Nie zostały w ostatnich kilkunastu latach wprowadzone rozwiązania, które realnie doprowadziły do skrócenia czasu rozpoznawania spraw.

Teza 3: Wyprowadzenie określonych spraw z sądów może znacząco wpłynąć na przyspieszenie procesów sądowych bez jakości dla poczucia sprawiedliwości obywateli.

Wyprowadzenie określonych spraw z sądów może znacząco wpłynąć na przyspieszenie procesów sądowych bez jakości dla poczucia sprawiedliwości obywateli.

Uważam, że jest to niezbędne. Określone sprawy (być może mniejszej wagi przez wzgląd na wartość przedmiotu sprawy, być może także z innymi elementami rozróżnienia) muszą być rozpoznawane w innym trybie. Bez tego w mojej ocenie żadna reforma, która zostałaby przeprowadzona nie da szybkiego i odczuwalnego rezultatu.

Jak walczyć z biurokracją? Eksperci: deregulacja to nie wszystko

Teza 1: Rząd powinien przygotować propozycje deregulacyjne na podstawie pomysłów zespołu Rafała Brzoski, ale po starannej analizie ich celowości i zgodności z systemem prawnym

Rząd powinien przygotować propozycje deregulacyjne na podstawie pomysłów zespołu Rafała Brzoski, ale po starannej analizie ich celowości i zgodności z systemem prawnym

Deregulacja w pewnych dziedzinach życia jest niezbędna. Szkoda, że działania w tym zakresie wpisują się w kampanię polityczną a nie są owocem pracy wynikającej ze sprawowania władzy jako takiej. Mnóstwo przepisów wydaje się być zbędnych, bezsensownych, zbyt rygorystycznych. Te elementy zależą oczywiście często od sytuacji, w których mają być stosowane, wielości podmiotu, którego mają dotyczyć, etc. Uważam jednocześnie, że obecny trend i pomysły SprawdzaMY powinny być wstępem w zakresie większego i systemowego projektu deregulacji w niektórych dziedzinach życia. Przykładowo w prawie podatkowym i tym, które wpływa na obciążenia MŚP, z roku na rok wydać coraz więcej nowych - często mało sensownych - regulacji. Z drugiej strony deregulacja nie może prowadzić do sytuacji, w której będziemy bazować wyłącznie na zasadzie: "co nie jest zabronione, jest dozwolone". Niemniej jednak odchudzenie przepisów to coś, co wydaje się być niezbędne aby ułatwić m.in. prowadzenie MŚP biznesu w Polsce.

Teza 2: Zamiast głębokiej deregulacji rząd powinien raczej rozpocząć działania na szeroką skalę, uświadamiające urzędnikom konieczność takiego stosowania obowiązującego prawa, by nie utrudniać życia uczciwym przedsiębiorcom i obywatelom

Zamiast głębokiej deregulacji rząd powinien raczej rozpocząć działania na szeroką skalę, uświadamiające urzędnikom konieczność takiego stosowania obowiązującego prawa, by nie utrudniać życia uczciwym przedsiębiorcom i obywatelom

Deregulacja i nawet niekoniecznie uświadamianie urzędników, ale ich szkolenie i inwestowanie w nich, powinny iść w parze. Niestety smutnym obrazem polskiej rzeczywistości jest to, że organy w różnych dziedzinach życia w różnych regionach kraju, w różny sposób reagują na te same zagadnienia. Często jest tak, że organy - często poprzez brak właściwej wiedzy osób tam zatrudnionych - działają niezgodnie z prawem. To działanie nie wynika (z moich doświadczeń) z tego, że urzędnicy, to krwiopijcy i celowo nie chcą "iść na rękę" Klientom urzędów (celowo nie piszę petenci). To normalni, fajni ludzie, którzy w swoim znaczeniu są ofiarą naszego systemu. Niedofinansowanego, zostawiającego często urzędnika samemu sobie z jego problemami (paradoksalnie dotyczącymi spraw obsługiwanych przez urząd), który płaci się słabo za wykonaną pracę urzędnika, nie dba o niego, nie szkoli, nie chwali a wyłącznie stawia wysokie (bo przecież nasz system prawny do najprostszych nie należy) wymagania. Przez brak właściwego finansowania strefy budżetowej sami zapędzamy siebie (jako państwo) w kozi róg. Im gorzej wyszkoleni urzędnicy im mniej zmotywowani, tym gorzej działa aparat państwowy i docelowo wszyscy na tym tracimy. Podobnie jest zresztą z edukacją dla najmłodszych, systemem szkolnych, czy uniwersytetami.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama