Teza 1: Kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego pogłębia się i jedynym wyjściem z patowej sytuacji jest tzw. reset konstytucyjny, czyli wyzerowanie obecnego TK i wybranie jego składu od nowa.
Teza 2: Sędziowie TK powinni być wybierani w Sejmie większością kwalifikowaną (np. 3/5), co wymusi podejmowanie decyzji ponad partyjnymi podziałami.
Polski model wyboru sędziów TK stanowi jeden z wielu przykładów braku wyobraźni ustrojowej twórców Konstytucji z 1997 r. Podniesienie progu większości z bezwzględnej na kwalifikowaną (np. 3/5) jest jednym z możliwych rozwiązań – często zresztą postulowanych. Byłoby to przybliżenie – choć niepełne – do modelu niemieckiego. W grę wchodzą jednak także inne rozwiązania, jak choćby system kontyngentowy, w którym różni aktorzy (np. prezydent, izba niższa, izba wyższa, organ przedstawicielski środowiska sędziowskiego) mają zagwarantowaną określoną liczbę miejsc do obsadzenia (często parytetowo, np. 3-3-3, 5-5-5). Innym możliwym rozwiązaniem jest model współdecydowania, gdzie potrzebne jest porozumienie dwóch różnych ośrodków władzy – np. jednej z izb parlamentu i prezydenta. Model kontyngentowy jest praktykowany w wielu państwach europejskich, np. we Francji, Włoszech, Hiszpanii, Rumunii, Bułgarii, Austrii. Model współdecydowania wybrały Stany Zjednoczone, a z krajów europejskich przykładowo Czechy i Słowacja. Model kontyngentowy prowadzi do równoważenia, a zatem do pluralizmu w nominacjach. Model współdecydowania, podobnie jak model kwalifikowanej większości, wymaga zazwyczaj (choć nie zawsze) ponadpartyjnej zgody. Próba "wyszarpnięcia" sobie przez Prezydenta Nawrockiego prawa do uczestniczenia w procedurze elekcji sędziów TK może być uznana za manewr zmierzający do urzeczywistnienia modelu współdecydowania. Każdy z opisanych modeli – czy to kontyngentowy czy współdecydowania – jest niewątpliwie lepszy od modelu przyjętego w polskiej Konstytucji, modelu, który sprowadza się do zasady „zwycięzca bierze wszystko”.
Teza 1: Obecny sztywny, ośmiogodzinny czas pracy jest optymalny i niepotrzebny jest nowy system czasu pracy.
Redukcja czasu pracy nie jest dobrym pomysłem jako rozwiązanie generalne, może być za to rozważana w związku z polityką pro-demograficzną, np. zmniejszenie czasu pracy dla rodziców przeznaczających ten czas na opiekę nad dziećmi w powiązaniu z kompensatą z budżetu ubytku w wynagrodzeniu. Poza tym rozwiązania dotyczące czasu pracy urzędników mogłyby podlegać decentralizacji i pozostawać w gestii samorządów. Odgórna interwencja państwa jest niecelowa i nieuzasadniona.
Teza 2: Polskie firmy nie są gotowe na czterodniowy tydzień pracy.
Polska powinna dbać o konkurencyjność biznesu, a proponowane rozwiązania idą w przeciwnym kierunku.
Teza 3: Rządowy program pilotażowy, opłacany ze środków Funduszu Pracy, nie powinien skupiać się tylko na testowaniu krótszego tygodnia pracy w administracji publicznej z pominięciem przedsiębiorców.
Proponowane rozwiązanie jest całościowo chybione.
Teza 1: Prezydent ma prawo odmówić nominacji czy awansu sędziego, ale powinien to uzasadnić w odniesieniu do każdej kandydatury.
Konflikt o nominacje sędziowskie (podobnie jak spór o ambasadorów) to konsekwencja nieprzemyślanego usytuowania Prezydenta RP w systemie ustrojowym ustanowionym Konstytucją z 1997 r. Ustawa Zasadnicza ujawnia swoje deficyty zwłaszcza w przypadku kohabitacji. Z drugiej strony jest to to kolejny przejaw sporu politycznego o kształt sądownictwa - Prezydent jest czynnikiem demokratycznym w systemie nominacji sędziowskich, a brak tego czynnika leży u źródeł konserwatywnej rewolucji w wymiarze sprawiedliwości, która nie tyle wymierzona jest w niezależność sądów ile w uzupełnienie niezależności o rozliczalność wymiaru sprawiedliwości wobec społeczeństwa. Jest to zatem fundamentalnie spór aksjologiczny o charakterze politycznym, którego kolejną odsłoną jest spór prawny o naturę prezydenckiej prerogatywy określonej w Art. 144 ust. 3 pkt 17 (powoływanie sędziów).
Teza 2: Odmowa nominacji sędziów, którzy m.in. podpisywali listy w sprawie respektowania wyroków TSUE, może być interpretowana wyłącznie jako działanie motywowane politycznie.
Teza 1: Prawo nie pozwala na szybkie i skuteczne ściganie hejtu w internecie. Niezbędne jest wprowadzenie instytucji tzw. ślepego pozwu.
Wprowadzenie ślepego pozwu byłoby przykładem transplantu prawnego z państw o tradycji common-law. Przy takich transplantach potrzebna jest szczególna ostrożność, ponieważ w krajach "źródłowych" funkcjonują one w odmiennym od polskiego otoczeniu instytucjonalnym.
W mojej ocenie nieodzowne jest wprowadzenie do postępowania instytucji przedsądu, który stanowiłby swoiste sito pozwalające na nieangażowanie wymiaru sprawiedliwości w sprawy, które tego nie wymagają. W ramach tego postępowania sąd badałby, czy nie zachodzi oczywista bezzasadność powództwa. Postanowienie mogłoby być zaskarżone przez powoda. Istotne będzie wypracowanie rozsądnej praktyki orzeczniczej - chodzi o to, aby instytucja ślepego pozwu nie doprowadziła do faktycznego załamania się systemu recenzji znanego z rynku sprzedaży dóbr (np. przez platformy sprzedażowe) i usług (np. medycznych, hotelarskich, gastronomicznych).
Instytucja ślepego pozwu coraz częściej okaże się jednak niewystarczająca w rzeczywistości, w której treści stanowiące naruszenia dóbr osobistych będą generowane i rozpowszechniane przy użyciu botów i sztucznej inteligencji. W takich przypadkach dokonanie ustaleń personalnych może okazać się znacząco utrudnione. Zasadne wydaje się wówczas skupienie się na odpowiedzialności platform cyfrowych.
Teza 2: Należy zobowiązać platformy społecznościowe do wypłacania odszkodowań ofiarom hejtu – o ile nie udowodnią, że dołożyły wszelkich (a nie pozorowanych) starań, aby szkalowaniu i poniżaniu danej osoby zapobiec.
Teza 1: Sposobem na uzdrowienie Krajowej Rady Sądownictwa może być rozważane przez Ministerstwo Sprawiedliwości rozwiązanie przewidujące wygaszenie obecnej KRS uchwałą Sejmu i reaktywowanie składu KRS sprzed reform PiS.
Operacja wygaszenia obecnej KRS uchwałą Sejmu i reaktywowanie składu KRS sprzed reform PiS ma tyle wad, że trudno traktować ją jako spójną koncepcję prawną czy poważną propozycję polityczną. W warunkach normalnej praktyki politycznej wyglądałoby to raczej na wyjściową pozycję negocjacyjną rządu do rozmów z prezydentem i opozycją parlamentarną. W warunkach skrajnej polaryzacji, z jaką mamy do czynienia, nie wydaje się jednak, aby Ministrowi Żurkowi chodziło o otwarcie negocjacji. Chodzi raczej o pewne uzyski w sferze symbolicznej. Nie można bowiem racjonalnie oczekiwać od tej propozycji, aby przyczyniła się do rozwiązania jakichkolwiek realnych problemów związanych z nominacjami sędziowskimi. Taka równoległa stara-nowa KRS byłaby bowiem z całą pewnością ignorowana przez prezydenta, wszelkie jej rekomendacje miałyby zatem jedynie walor symboliczny a nie realny, ponieważ nie przekładałyby się na prezydenckie nominacje.
Teza 2: Jedynym właściwym rozwiązaniem, które naprawi Krajową Radę Sądownictwa, jest przyjęcie nowej ustawy.
Nowe rozwiązania powinny zostać wypracowane w drodze kompromisu pomiędzy większością parlamentarną a prezydentem, optymalnie przy poparciu choćby części z obecnej opozycji, co dałoby nowej ustawie szansę na przetrwanie kadencji obecnego parlamentu. Wprawdzie spór o nominacje ma charakter polityczny, niemniej jednak pozwala na rozpoznanie leżących u jego podstaw różnic w sferze aksjologicznej. Obecna większość parlamentarna podkreśla potrzebę gwarancji niezależności sądownictwa oraz merytoryczności przy doborze kadr, co zapewniać ma zamknięty system decydowania o nominacjach i awansach przez samo środowisko sędziowskie. Opozycja, która - za czasów swoich rządów doprowadziła do przyjęcia obecnej ustawy - podkreśla potrzebę rozliczalności władzy sądowniczej i wzmocnienia jej demokratycznej legitymacji, czego poprzednie rozwiązania nie zapewniały. Kompromis powinien polegać na wypracowaniu rozwiązań uwzględniających wymienione wartości, mimo iż pozostają one w pewnym napięciu: "niezależność vs rozliczalność" oraz "czynnik merytoryczny vs czynnik demokratyczny".
Teza 3: Nowa ustawa o KRS powinna przesądzać, że wybór sędziowskich członków KRS powinien być przywrócony środowisku sędziowskiemu. Bierne i czynne prawo wyborcze do KRS powinni mieć również neosędziowie.