Reklama

Szlak krótszy i ryzykowny albo dłuższy i bezpieczniejszy. Tak Ukraińcy wywożą zboże

Ziarno jest, kupiec czeka, ale którędy dostarczyć mu towar, kiedy most jest uszkodzony, wagony stoją, a statkom zagrażają rosyjskie drony? Pojechałem nad Dunaj sprawdzić, co zamierzają zrobić ukraińscy eksporterzy.
Ukraińskie ziarno w portowym hangarze nad Dunajem, wrzesień 2026 r. Takie magazyny są często celem a

Ukraińskie ziarno w portowym hangarze nad Dunajem, wrzesień 2026 r. Takie magazyny są często celem ataków rosyjskich dronów

Foto: Andrzej Goworski

Reklama

Stoję na statku i patrzę w dół. Wielki stalowy chwytak przesuwa się znad nabrzeża nad jedną z trzech ładowni, otwiera i wypuszcza szeroki strumień pszenicy. Przez kilka sekund ziarno leci w słońcu jak złoto, nad pokładem podnosi się pył, a na dnie nieznacznie powiększa się kopiec. Miejsca jest tam tyle, że wszedłby gminny ośrodek zdrowia.

Statek nie należy do największych, ale dopiero z jego pokładu zaczynam rozumieć skalę handlu, o którym przez kilka poprzednich dni rozmawiałem. Kilka tysięcy ton: widać przestrzeń, którą trzeba nimi wypełnić, i urządzenie powtarzające ten sam ruch godzinami. Jeszcze niedawno naturalna droga ukraińskiej pszenicy na świat prowadziła przez wielkie porty Morza Czarnego. Dlaczego więc stoję nad Dunajem?

Pozostało jeszcze 96% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama