Premier wypowiadał się na konferencji poświęconej przedstawieniu definicji local content, która odbyła się pod Toruniem, w siedzibie Apatora. Producent liczników podpisał właśnie z firmą Enea umowę na dostawę inteligentnych liczników. - Dziś rozumiemy, że potrzeba repolonizacji, która w tym przypadku nosi nazwę local content, (…) to kwestia kluczowa w świecie niepewnym, gdzie słowo suwerenność przekłada się wprost na bezpieczeństwo państwa i obywateli – mówił Tusk. - Ktoś może być zdziwiony, że przy okazji umowy między dwiema firmami używam tak wielkich słów, ale w tym nie ma żadnej ekstrawagancji – dodał.
Premier podkreślał, że warto wybierać polskie, nie zagraniczne, nie tylko dlatego, że inwestowanie w polskie przedsiębiorstwa to koło zamachowe dla polskiej gospodarki, ale też dlatego, że takie podejście wspiera rozwój myśli technologicznej i bezpieczeństwa. Jak zastrzegł, nie chodzi o to, by polska gospodarka była w stu procentach samowystarczalna, „ale by była suwerenna, by decyzje o tym, co produkujemy i komu sprzedajemy, zapadały w Polsce”. Przyznał, że są dziedziny, gdzie polski produkt nie zastąpi unikatowego wyrobu osiągalnego tylko w kooperacji z podmiotami zagranicznymi. - Tak jest i nie obrażamy się na to, ale wykorzystamy każdą szansę, by tam, gdzie to możliwe, polskie było na pierwszym miejscu – zapewniał Tusk.
Czytaj więcej
Pełne wykorzystanie potencjału Morza Bałtyckiego oznacza budowę 33 GW mocy wiatrowych i inwestycje o wartości blisko 900 mld zł. Tak znaczący impul...
Podkreślał, że interes narodowy powinien być realizowany „mądrze, inteligentnie i zwinnie”. - To wymaga elastyczności, kreatywności i determinacji – mówił premier. – Tam, gdzie rząd ma cokolwiek do powiedzenia, gdzie będą zamawiane usługi, produkty przez spółki Skarbu Państwa, gdzie będziemy mówić o współpracy między firmami, będziemy pilnowali tych kwestii i egzekwowali te zasady - dodał.
Polskie - ma być na pierwszym miejscu. – Nie chodzi o wciskanie gorszego, droższego produktu. Dziś polskie firmy nie są gorsze, ich produkty czy usługi nie muszą być droższe. Nie ma powodu, by krajowe podmioty miały jakiekolwiek kompleksy wobec konkurencji zagranicznej. Trzeba natomiast dobrej woli, wspólnego wysiłku tych, którzy chcą coś zamówić, sprzedać – informował Donald Tusk. Mechanizm wyboru krajowych dostawców powinien być automatyczny.
- Sytuacja geopolityczna nie zmieni się z dnia na dzień, a to oznacza, że kryterium bezpieczeństwa będzie miało kluczowe znaczenie i będzie wpływało na decyzje co kupować i od kogo. Po pierwsze: polskie. Po drugie: europejskie (…). Po trzecie: kupowane od krajów zaprzyjaźnionych spoza UE, z którymi blisko współpracujmy – mówił. Wskazał tu m.in. na Stany Zjednoczone i Norwegię.
Zaznaczył, że jest grupa państw, co do których należy wykazać szczególną ostrożność. - Czasem będzie trzeba wybrać produkt być może trochę droższy, ale gwarantujący bezpieczeństwo państwa. Będziemy chronili procedury przetargowe przed ryzykiem wejścia na polski rynek czegoś, czego byśmy tu nie chcieli – informował premier.
Podkreślał, że rolę do odegrania w promowaniu idei local content będą miały również samorządy, które także realizują znaczące inwestycje. Wydawane przez nie pieniądze powinny trafiać przede wszystkim do polskich wytwórców i firm usługowych. Donald Tusk zapowiedział, że prowadzony będzie ranking samorządów pod tym kątem.
- Dziś możemy mówić o realnym przełomie nie tylko w myśleniu, ale i w działaniu. To nasze wspólne zobowiązanie – mówił. – Tak, będziemy egoistami. Będziemy dbali przede wszystkim o swój interes. Pamiętajcie: co polskie, to pierwsze – podsumował premier.