Nie zawsze są to słowa przywódców państw czy szefów koncernów. Owszem, w Davos przemawiali w ostatnich latach Donald Trump („Polityka America First nie oznacza Ameryki w izolacji”, 2018), Władimir Putin („Banki inwestycyjne, duma Wall Street, praktycznie przestały istnieć”, 2009), a nawet – w liście do uczestników Forum – papież Franciszek („Postęp technologiczny, który nie poprawia życia wszystkich ludzi, a zamiast tego pogłębia nierówności i konflikty, nie może być nazywany prawdziwym postępem”, 2025). Ale równie często to nie głowy państw, lecz aktywiści, badacze czy przedsiębiorcy spoza ścisłego establishmentu wypowiadali zdania, które później obiegały świat – bo to one przerywały rytuał grzeczności i wprowadzały do Davos ton sprzeciwu, niepokoju i autentycznego pytania o przyszłość.

Koniec zysków za wszelką cenę

– Kapitalizm, jaki dotąd znaliśmy, umarł. Obsesja, by maksymalizować zyski wyłącznie dla akcjonariuszy, doprowadziła do niewiarygodnych nierówności i do kryzysu naszej planety – słowa Marca Benioffa (CEO Salesforce) z Davos 2020 weszły do obiegu jako skrót myślowy zmiany w stronę „kapitalizmu interesariuszy”. To propozycja, by w centrum decyzji korporacyjnych postawić nie tylko akcjonariuszy, ale również pracowników, społeczności i środowisko. Na tle konwencji forum – zwykle poprawnego, „procesowego” – brzmi to jak deklaracja zerwania z dotychczasową logiką zysków.

W tym samym roku szwedzka aktywistka klimatyczna Greta Thunberg apelowała do liderów światowego biznesu, by… panikowali. – Nasz dom się pali – mówiła. – Chcę, żebyście (…) poczuli strach, który odczuwam każdego dnia. A potem chcę, żebyście zaczęli działać – wzywała, a słowa wówczas jeszcze nastolatki zapisały się w historii forum.

Czytaj więcej

Davos – miejsce, w którym dzieje się wielka historia

Rok wcześniej, podczas jednego z paneli, metafory związanej z pożarem użył holenderski historyk Rutger Bregman. I wywołał sensację, otwarcie krytykując miliarderów za unikanie podatków. Zwrócił uwagę, że na forum przyleciało 1500 osób prywatnymi odrzutowcami, by słuchać o zmianach klimatu, a nikt nie mówi o podniesieniu podatków dla najbogatszych.

– Podatki, podatki, podatki – cała reszta to bzdury – mówił, dodając, że czuje się „jak na konferencji strażaków, na której nie wolno mówić o wodzie”. W odpowiedzi były dyrektor finansowy Yahoo, Ken Goldman, argumentował, że obowiązujące na świecie zasady fiskalne okazały się skuteczne, o czym ma świadczyć rekordowy poziom zatrudnienia. W jego stronę zwróciła się jednak Winnie Byanyima z Oxfamu, przypominając o pracownikach w USA, którzy z powodu braku przerw na toaletę muszą nosić pieluchy. – Liczycie nie to, co trzeba – nie godność ludzi, lecz ich wyzysk – odpowiedziała.

Starcie Erdogana z Peresem

Głośnym echem odbiła się także gorąca debata o Bliskim Wschodzie w 2009 r. z udziałem ówczesnego premiera, dziś prezydenta Turcji i prezydenta Izraela. – Jeśli chodzi o zabijanie, doskonale wiesz, jak zabijać – mówił Recep Tayyip Erdogan pod adresem Szimona Peresa, który wygłosił płomienną mowę w obronie izraelskiej operacji w Strefie Gazy. Później, rozwścieczony odmową moderatora, który w odpowiedzi na długą wypowiedź Peresa dał mu tylko minutę na ripostę, premier Turcji zapowiedział, że dla niego „Davos się skończyło”. Nigdy na Forum nie wrócił, a relacje Turcji i Izraela, wcześniej sojuszników, uległy wkrótce gwałtownemu pogorszeniu.

Czytaj więcej

10 najbardziej pamiętnych momentów w historii Forum Ekonomicznego w Davos

Najgłośniejsze słowa z Davos rzadko wpisywały się w ton oficjalnych debat o biznesie, ekonomii i geopolityce. Najczęściej zapadały w pamięć te wypowiedzi, które przecinały rytuał grzeczności i elitarności – głosy sprzeciwu, gniewu, moralnego niepokoju. To one z miejsca spotkań najbogatszych czyniły przestrzeń, w której wybrzmiewały też pytania o sens władzy, własności i odpowiedzialności.

Ale czy może być inaczej? – Jeszcze nie widziałem, by właściwi ludzie zebrali się w jednym pokoju, zamknęli drzwi i wyszli z rozwiązaniem – ironicznie zauważył w Davos w 2009 r. Jamie Dimon, dyrektor JPMorgan Chase, przyznając jednocześnie, że „bankierzy zrobili kilka naprawdę głupich rzeczy”, czego efektem był kryzys finansowy. Ta wypowiedź – choć padła z ust przedstawiciela finansowej elity – sama w sobie stanowi swego rodzaju krytykę rytuału debat elit.