Materiał powstał we współpracy z Orlenem

Dla Grupy Orlen – największego koncernu energetycznego w Europie Środkowo-Wschodniej i głównego dostawcy gazu w Polsce – ta zmiana to szansa na dalszy wzrost. Dokonane inwestycje w infrastrukturę LNG i regionalne połączenia przesyłowe dziś procentują, a rosnąca skala działalności koncernu w regionie Morza Bałtyckiego daje grupie miejsce w czołówce podmiotów otwierających nowy rozdział w europejskiej energetyce. Fundamentem tych ambitnych planów są m.in. długoterminowe kontrakty na dostawy surowców zawarte z producentami z USA.

Rekonfiguracja krajobrazu energetycznego na kontynencie

Agresja Rosji na Ukrainę obaliła unijne paradygmaty dotyczące bezpieczeństwa zarówno fizycznego, jak i ekonomicznego. Niestabilna sytuacja geopolityczna wymusza zmianę kierunków przepływu towarów oraz kapitału. Jednocześnie Bruksela konsekwentnie wdraża jedną z najdalej idących na świecie politykę dekarbonizacji. Wszystko to w obliczu wysiłków podejmowanych przez państwa na rzecz zapewnienia globalnej konkurencyjności własnemu przemysłowi, co wymaga taniej energii i stabilnych łańcuchów dostaw.

Stojące przed Europą wyzwania spiętrzyły się w 2022 r. w wyniku kryzysu energetycznego wywołanego wojną w Ukrainie. Zachwiała ona rynkami surowców i doprowadziła do gwałtownego wzrostu cen energii. To niemal z dnia na dzień zmieniło mapę przepływów handlowych. Kierunki dostaw zasilających europejski system energetyczny uległy odwróceniu. Kontynent zaopatrujący się od wielu lat w ropę i gaz płynące rurociągami ze wschodu został zmuszony do wykonania błyskawicznego zwrotu i poszukiwania możliwości zastąpienia ich surowcami, w tym LNG, sprowadzanymi drogą morską z zachodu.

Bałtyk pozwolił na wypełnienie luki powstałej w systemie dostaw, stając się strategicznym węzłem w nowej europejskiej architekturze energetycznej.

Gaz jako czynnik redefiniujący europejską energetykę

Przez dziesięciolecia Europa Środkowo-Wschodnia polegała na dostawach ropy naftowej i gazu ziemnego z Rosji. Gęsta sieć rurociągów ściśle związała kraje regionu z rosyjskimi źródłami surowców energetycznych, z których z czasem zaczęła korzystać także Europa Zachodnia, zachęcona niskimi cenami i długoterminowymi kontraktami. Cała infrastruktura została zaprojektowana z myślą o jednym kierunku przepływów, tj. ze wschodu na zachód. Z ekonomicznego punktu widzenia model ten wydawał się atrakcyjny. Z politycznego – niekoniecznie.

Problemy się pojawiły, gdy Rosja zaczęła ograniczać dostawy, wywołując skokowy wzrost cen hurtowych. Po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny w Ukrainie deficyt podaży przeszedł w głęboki kryzys, co zapoczątkowało batalię o dywersyfikację źródeł energii w Europie.

Czytaj więcej

Davos – miejsce, w którym dzieje się wielka historia

Bałtyk jako nowy korytarz zaopatrzenia Europy w surowce energetyczne

Kiedy w 2022 r. europejski porządek energetyczny się załamał, infrastruktura powstała w regionie Morza Bałtyckiego była gotowa do obsługi dostaw z nowych kierunków.

Dzięki istniejącej i wciąż rozwijanej sieci terminali LNG, jednostek FSRU oraz morskich baz służących do przeładunku i magazynowania ropy naftowej i paliw region otworzył sobie drogę do rynków globalnych i, co kluczowe, dostawców innych niż Rosja. Stworzyło to państwom mającym dostęp do morza, jak i tym położonym w głębi kontynentu, możliwości, które jeszcze dziesięć lat temu były trudne do wyobrażenia.

Nie był to wynik wymuszonych sytuacją prowizorycznych działań. Od lat kraje basenu Morza Bałtyckiego zwracały uwagę na zagrożenia, jakie niosło ze sobą uzależnienie od rosyjskich węglowodorów. Polska, Litwa i Finlandia nie poprzestały na ostrzeżeniach, lecz poczyniły też konkretne inwestycje. Terminal LNG w Świnoujściu, uruchomiony pod koniec 2015 r., dysponuje dziś przepustowością na poziomie 8,3 mld m sześc. rocznie. Rok wcześniej oddano do użytku terminal FSRU w litewskiej Kłajpedzie.

W ramach drugiej fali rozbudowy infrastruktury strategicznej powstały gazociągi Balticconnector, o przepustowości 2,6 mld m sześc., oraz Baltic Pipe, zdolny przesyłać 10 mld m sześc. gazu rocznie. Obie inwestycje ukończono przed wybuchem wojny w Ukrainie, co z dzisiejszej perspektywy należy postrzegać jako efekt dalekowzrocznej polityki energetycznej i chłodnych kalkulacji.

Rozwój infrastruktury postępuje – w Zatoce Gdańskiej budowane są obecnie dwa kolejne terminale FSRU. Po ich uruchomieniu możliwości importu LNG do Polski wzrosną trzykrotnie w stosunku do stanu sprzed wybuchu wojny, co z kolei pozwoli na zaopatrywanie w gaz spoza Rosji nie tylko rynku krajowego, ale i innych państw regionu. Orlen pozyskuje większość skroplonego gazu ziemnego od dostawców z USA i Kataru w ramach kontraktów długoterminowych, które uzupełnia zakupami na rynku spot. Dostawy są realizowane poprzez Bramę Północną, czyli korytarz gazowy północ–południe łączący wybrzeże Bałtyku z Ukrainą, Czechami i Słowacją.

W krytycznym momencie, gdy okazało się, że Europa potrzebuje dodatkowych możliwości w zakresie zaopatrzenia w surowce, kraje basenu Morza Bałtyckiego już nimi dysponowały.

Budowanie odporności gospodarki poprzez dekarbonizację

Bałtyk zaistniał na energetycznej mapie Europy dzięki rozwiniętej infrastrukturze do importu gazu ziemnego. Działania na rzecz dekarbonizacji jeszcze umocnią jego pozycję.

Z uwagi na swoje położenie i znaczenie militarne Morze Bałtyckie jest często nazywane „wewnętrznym jeziorem NATO”. Jednak rola regionu sięga dziś daleko poza kwestie bezpieczeństwa. Od 2022 r. równolegle realizuje on dwa kluczowe i uzupełniające się zadania – umożliwia dostawy surowców z alternatywnych źródeł oraz konsekwentnie wdrażane działania przyspieszające transformację energetyczną.

O jak wysoką stawkę toczy się gra, dobrze ilustrują liczby. Osiem państw leżących nad Bałtykiem – Polska, Litwa, Łotwa, Estonia, Finlandia, Szwecja, Dania i Niemcy – odpowiada łącznie za mniej więcej jedną trzecią emisji CO2 i zapotrzebowania na energię w UE. To, jak poradzą sobie ze stojącymi przed nimi wyzwaniami, w dużej mierze zdecyduje o tempie dekarbonizacji Europy.

Polska, Niemcy i państwa bałtyckie szybko nadrabiają dystans dzielący je od krajów nordyckich, od lat przodujących pod względem rozwoju OZE, m.in. na dużą skalę zwiększając moce energetyki wiatrowej i słonecznej oraz stawiając na elektryfikację swoich gospodarek. Ich tkwiące w niemal niepodważalnych przez lata paradygmatach systemy energetyczne przechodzą obecnie głęboką przebudowę.

Największe możliwości oferuje morska energetyka wiatrowa. Według szacunków Orlenu i S&P potencjał Bałtyku w zakresie farm wiatrowych, w większości jeszcze niewykorzystany, wynosi aż 93 GW. Należy jednocześnie zwrócić uwagę, że niskoemisyjna przyszłość regionu to nie tylko turbiny. Dno morskie może być wykorzystywane do składowania CO2 wychwytywanego z instalacji przemysłowych. Coraz bardziej na znaczeniu zyskują wodór oraz e-paliwa, a do debaty publicznej powraca temat energii jądrowej, której szczególną zaletą jest możliwość zapewnienia stabilnej mocy bazowej w sytuacji, gdy coraz większą część miksu energetycznego stanowią zmienne źródła wytwarzania.

Rozwój infrastruktury nadąża za tą wizją. Budowa połączeń międzysystemowych pogłębia integrację sieci krajowych. Dodatkowo w 2025 r. nastąpiła synchronizacja sieci elektroenergetycznych Litwy, Łotwy i Estonii z systemem UE, co oznacza ostateczne zerwanie połączenia tych krajów z siecią rosyjską.

Czytaj więcej

10 najbardziej pamiętnych momentów w historii Forum Ekonomicznego w Davos

Rola regionu Morza Bałtyckiego w przyszłości – czego będzie wymagać?

Działania podjęte przez kraje basenu Morza Bałtyckiego zasługują na uznanie. Podczas gdy inne regiony „trwały w uśpieniu”, uzależniając się od ograniczonych źródeł dostaw surowców energetycznych, państwa nadbałtyckie konsekwentnie poszukiwały alternatywnych rozwiązań. Ta zapobiegliwość przynosi dziś wymierne korzyści.

Jednak samo potwierdzenie słuszności wcześniejszych decyzji nie zastępuje strategii na kolejne lata. Kluczowym zadaniem w najbliższej przyszłości będzie przekucie obecnej dynamiki w trwałą przewagę konkurencyjną zarówno dla regionu, jak i całej Europy.

Pełne wykorzystanie potencjału morskiej energetyki wiatrowej, technologii wychwytywania i magazynowania dwutlenku węgla, wodoru i jego pochodnych, energetyki jądrowej czy paliw niskoemisyjnych wymaga podjęcia działań, których zakres wykracza poza możliwości pojedynczych państw. Konieczna jest ścisła koordynacja w większym niż dotychczas stopniu na linii rządy–organy regulacyjne–przemysł. Morze Bałtyckie stało się pod względem logistycznym obszarem o kluczowym znaczeniu dla europejskiej energetyki, a zatem powinno znaleźć się także w centrum unijnej agendy energetycznej. Co istotne, muszą z niej wynikać ramy regulacyjne dostosowane do lokalnych uwarunkowań geograficznych oraz horyzont inwestycyjny odpowiadający skali możliwości, jakie Bałtyk oferuje.

Sukcesu nie zagwarantuje żadna pojedyncza technologia. Potrzebna jest wielowymiarowa transformacja: pragmatyczna, neutralna technologicznie i oparta na realnej współpracy ponad granicami państw i sektorów gospodarki.

Działania realizowane przez Orlen już dziś wpisują się w tę transformację. Jako największa firma energetyczną w Europie Środkowo-Wschodniej, a także główny dostawca gazu na rynku krajowym oraz pierwszy w Polsce podmiot realizujący inwestycje w morską energetykę wiatrową Grupa Orlen nie czeka, aż przepisy prawa w pełni uwzględnią nową rzeczywistość, lecz aktywnie uczestniczy w ich tworzeniu, umacniając rolę krajów nadbałtyckich jako regionu o kluczowym znaczeniu dla rozwoju europejskiej energetyki w kolejnych dekadach.

Materiał powstał we współpracy z Orlenem