Z tego artykułu dowiesz się:
- Kto jest główną postacią zarządzającą obecną edycją Forum Ekonomicznego w Davos?
- Jakie zmiany i decyzje podjął Larry Fink w kontekście swojej roli w Davos?
- Którzy liderzy biznesu z Doliny Krzemowej zostali zaproszeni na tegoroczną konferencję?
- Dlaczego Larry Fink zmienił swoje podejście do niektórych kwestii, takich jak walka ze zmianami klimatycznymi?
Od poniedziałku do najbliższego piątku 23 stycznia to właśnie Larry Fink, prezes największego na świecie amerykańskiego funduszu inwestycyjnego BlackRock zarządzającego aktywami wartymi 14 bln dol. i współprzewodniczący Światowego Forum Ekonomicznego będzie rządził w Davos. Pełni tę funkcję razem z André Hoffmanem, wiceprezesem szwajcarskiego giganta farmaceutycznego Roche Holding, ale to Fink właśnie jest uważany za następcę założyciela forum, Klausa Schwaba, który po 55 latach ustąpił ze stanowiska w sierpniu 2025 r.
Jak się z tego wywiąże? I czy będzie w stanie w jakikolwiek sposób znaleźć przeciwwagę dla dominacji Donalda Trumpa i podporządkować dyskusję tegorocznej edycji WEF zatytułowanej „Duch dialogu”?
Oczekiwania, zwłaszcza ze strony Wall Street i Waszyngtonu są ogromne. W ich opinii Fink ma jedyną okazję, aby zmienić forum.
I z pewnością już je zmienia. Jeden sukces już ma na koncie: to obecność Donalda Trumpa. To gwarantuje, że w tym tygodniu uwaga świata będzie zwrócona właśnie na Davos.
Prestiżu konferencji doda także obecność najważniejszych prezesów z Doliny Krzemowej, w tym prezesa Nvidii, Jensena Huanga, który nigdy wcześniej do Davos nie przyjechał. Teraz Fink go skusił obiecując, że to on sam przeprowadzi z nim programową rozmowę. Udało mu się także przekonać Kena Griffina, prezesa funduszu wysokiego ryzyka Citadel do powrotu po 15 latach nieobecności.
Czytaj więcej
Szwajcarskie Davos na początku roku staje się stolicą światowego biznesu, polityki i nauki. Będą...
Skąd przebicie Finka w światowym biznesie?
BlackRock zarządza aktywami wycenionymi dzisiaj na 14 bln dol. A to znaczy, że jeśli Larry Fink do kogoś dzwoni, to ten ktoś telefon odbiera.
Rok temu Larry Fink podkreślał w Davos wagę walki ze zmianami klimatycznymi i koniecznością transformacji energetycznej. Dzisiaj już o tym nie mówi, bo za poprzednie wypowiedzi potężnie oberwał od bliskich prezydentowi prezesów amerykańskich koncernów naftowych. Szybko jednak dopasował się do dzisiejszych trendów, opowiedział się za przejęciem zarządzania Kanałem Panamskim przez Stany Zjednoczone i był gotowy wziąć to na swoją firmę i szukał poparcia Donalda Trumpa w tym projekcie. Swoje argumenty poparł dokładając 2,5 mln dol. na wybudowanie sali balowej w Białym Domu.
Rok temu mówił, że to dobry czas, żeby inwestować w Europie i narzekał, że na naszym kontynencie jest zbyt dużo pesymizmu i mówił w tym samym tonie, co dyrektor generalna MFW Kristalina Georgieva i prezes EBC Christine Lagarde.
To raczej już przeszłość. Tak samo jak idea kapitalizmu interesariuszy (stakeholder capitalism), którą promował wspólnie z Klausem Schwabem. Chodzi w niej o to, że firmy w swojej działalności powinny brać pod uwagę nie tylko dobro swoich akcjonariuszy, ale także pracowników, społeczności i generalnie społeczeństwa.
Kim jest Larry Fink?
74-letni dzisiaj Laurence Douglas Fink, najpotężniejszy człowiek światowych finansów, pochodzi z niebogatej żydowskiej rodziny. Studiował nauki polityczne i zarządzanie nieruchomościami na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles. W 1976 roku zaczął pracę w banku First Boston w Nowym Jorku. Tam zarobił swój pierwszy miliard dolarów. Tam też poniósł pierwszą porażkę, kiedy na inwestowaniu stracił 100 mln dol. Mówił potem, że to niepowodzenie tylko go wzmocniło.
W 1988 przeszedł do Blackstone Group i w ramach tej instytucji założył fundusz BlackRock. Z pracodawcą rozstał się w 1994 r., ale pozostał prezesem i dyrektorem generalnym funduszu, którego wartość nieustannie wzrasta. To dlatego właśnie Fink jest słuchany przez wszystkich, chociaż rzadko pojawia się w mediach, wywiady z nim należą do rzadkości. Jak ma coś do przekazania, wysyła komunikaty do kogo trzeba.
Jak na majątek, którym zarządza, nie jest niebotycznie bogaty. Zarabia po 40 mln dol. rocznie. Jest jednak miliarderem, na liście „Forbesa” jego aktywa wycenione są na 1,3 mld dol.
Teraz w Davos mówi się, że już doszło tam do „Fink-ifikacji” WEF. Ile ona potrwa? W założeniu rola współprezesa jest przejściowa i powszechnie uważa się, że rada nadzorcza będzie chciała przekonać do objęcia tej funkcji Christine Lagarde, kiedy wygaśnie jej kadencja w EBC w 2027 r.