Teza 1: Artykuł 212 (dot. zniesławienia) powinien wreszcie zniknąć z kodeksu karnego.
W mojej ocenie, jeśli ktoś w dzisiejszych warunkach zdecydowanie popiera całkowitą likwidację art. 212 k.k., to oznacza, że nie ma najmniejszej wiedzy o tym, jak w praktyce wygląda w Polsce ochrona dobrego imienia i czci. A już teraz jest ona iluzoryczna. Ofiary hejtu są pozostawione praktycznie same sobie. Istnieją także wyspecjalizowane firmy, które oferują za wynagrodzeniem pisanie nieprawdziwych artykułów w mediach. Procesy cywilne o ochronę dóbr osobistych trwają po 5–8 lat, co oznacza, że nie zapewniają żadnej ochrony. Nie wspominając o tym, że mamy całkowity, podkreślę – całkowity, brak odpowiedzialności za podawanie nieprawdy chociażby na takich portalach jak X (dawny Twitter). Dopóki nie wprowadzimy skutecznych i szybkich mechanizmów ochrony dóbr osobistych na gruncie cywilnym, mówienie o likwidacji art. 212 k.k. jest po prostu utopią.
Teza 2: Artykuł 212 powinien pozostać w kodeksie karnym, ale należy zrezygnować z kary pozbawienia wolności, pozostawiając jedynie karę ograniczenia wolności lub grzywnę.
Jakiekolwiek zmiany w zakresie art. 212 k.k. powinny następować jedynie przy pełnej reformie ochrony dóbr osobistych na gruncie cywilnym. Jakiekolwiek zmiany w aktualnym stanie prawnym jedynie pogłębią obecny stan, który nie daje ofiarom praktycznie żadnych realnych możliwości dochodzenia sprawiedliwości w sądach.
Teza 1: Krajowy System e-Faktur, który wchodzi w życie 1 lutego 2026 r., jest potrzebny.
Teza 2: Firmy i administracja nie są odpowiednio przygotowane do wdrożenia KSeF i należałoby przesunąć termin jego wejścia w życie.
Teza 1: Obecny sztywny, ośmiogodzinny czas pracy jest optymalny i niepotrzebny jest nowy system czasu pracy.
Skrócenie czasu pracy oczywiście jest technicznie możliwe, ale z całą pewnością nie przyniesie nic dobrego polskiej gospodarce. Na pewno zaś nie powinno o tym decydować państwo, a same firmy. W szczególności w branży prawniczej (poza nielicznymi wyjątkami) ciężko mi sobie wyobrazić tego typu zmiany. Przykładowo w sprawach z zakresu prawa karnego wymagana jest bardzo duża dyspozycyjność i żadne sztywne reguły tutaj się nie sprawdzą.
Teza 2: Polskie firmy nie są gotowe na czterodniowy tydzień pracy.
O wprowadzeniu tego typu zmian powinny decydować same firmy a nie odgórnie państwo.
Teza 3: Rządowy program pilotażowy, opłacany ze środków Funduszu Pracy, nie powinien skupiać się tylko na testowaniu krótszego tygodnia pracy w administracji publicznej z pominięciem przedsiębiorców.
Teza 1.Inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy powinni mieć kompetencje do kwalifikowania umowy zlecenia i B2B jako umowy o pracę. :
To niestety kolejny przykład interwencjonizmu państwowego i ingerowania w wolny rynek. Każdy kto prowadzi własny biznes zdaje sobie sprawę jak duże już teraz są liczne daniny i podatki, które utrudniają prowadzenie własnej działalności gospodarczej. Co istotne, na tych zmianach stracą najbardziej mali i średni przedsiębiorcy.
Teza 2. Nadanie nowych uprawień inspektorów PIP nie poprawi ochrony zatrudnionych i stworzy jedynie iluzję kontroli. :
Państwo radykalnie szuka pieniędzy aby załatać dziurę budżetową. Większość polityków nigdy nie prowadziła żadnej własnej działalności i nigdy nie zrozumie jak duże są już aktualne obciążenia ze strony państwa.
Teza 3.Nowe uprawnienia inspektorów w sprawie przekształcania umów, to nadmierna regulacja, która będzie miały realne konsekwencje dla konkurencyjności polskich firm. :
Na własne życzenie od lat, pomimo ostrzeżeń organizacji zrzeszających pracodawców, pogorszamy naszą konkurencyjność względem innych państw. Powinniśmy patrzeć jednak nie na przeregulowaną i niekonkurencyjną Europę zachodnią a państwa, które stawiają na niskie podatki i nowoczesną administrację i gospodarkę.
Teza 1: Prawo nie pozwala na szybkie i skuteczne ściganie hejtu w internecie. Niezbędne jest wprowadzenie instytucji tzw. ślepego pozwu.
Prawdziwym problemem w Polsce jest niewydolność sądownictwa. Proces o ochronę dóbr osobistych trwa w I instancji średnio 3-4 lata. Razem z rozpoznaniem apelacji i ewentualnie skargą kasacyjną do Sądu Najwyższego sprawa wydłuża się nawet do 8 lat. Po takim czasie wyrok odnoszący się do naruszenia czci lub dobrego imienia ma znaczenie praktycznie marginalne, a czasem nawet jest niekorzystne, bo przypomina słowa osoby która dopuściła się naruszenia. Bez gruntownej realnej reformy sądownictwa w Polsce, żadne nowe przepisy nic nie zmienią na lepsze.
Teza 2: Należy zobowiązać platformy społecznościowe do wypłacania odszkodowań ofiarom hejtu – o ile nie udowodnią, że dołożyły wszelkich (a nie pozorowanych) starań, aby szkalowaniu i poniżaniu danej osoby zapobiec.
Aktualnie w Polsce platformy społecznościowe są całkowicie bezkarne. W przypadku opublikowania zniesławiających treści na portalu X (dawniej Tweeter) osoba, której dobra osobiste zostały naruszone nie ma praktycznie żadnych możliwości działań prawnych. Należy to niezwłocznie zmienić.