Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Jesteśmy coraz usilniej bombardowani „umiarkowanymi” receptami na „nieuniknione przecież” włączanie AI w lekcje
Tuż przed wakacjami odbyłem szkolenie organizowane przez kalifornijskiego olbrzyma i dwie – niby to szlachetne – fundacje. Grają tę samą ponurą komedię, co poprzednio: wspieramy nauczycieli, nie mamy nic do dzieci. Owszem, nauczyciele są idealnym celem – zaniedbana grupa szukająca pomocy, która zarazem jest silnie wzorotwórcza i jeżeli wprost nie modeluje zachowań, to przynajmniej je oswaja i normalizuje. Niech na oczach dzieci nauczyciele korzystają z botów! Wystarczy.
Podczas wspomnianego kursu wysypano na głowy parudziesięciu entuzjastów nowoczesności górę bzdur i zachęcono ich do tego, aby przeszkolili następnie setkę swoich uczniów (wtedy dostaną zaświadczenie o ukończeniu własnego szkolenia) oraz swoich kolegów (wtedy dostaną ekstra 5 tys. zł). Zanim za pięć lat te same fundacje, które dziś wciskają AI do klasy, zaczną brać pieniądze na szkolenia dotyczące uzależnienia od AI, chciałbym już teraz napisać o kilku rzeczach, o których nauczyciele powinni zapomnieć, i o kilku, o których wypada pamiętać, kiedy spotkają się oko w oko z takimi szczwanymi handlarzami, jak ci, w których łapy na moment wpadłem.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: