Mati Staniszewski i Rafał Modrzewski usiedli wspólnie na scenie do rozmowy zatytułowanej „From AI to Orbit – ElevenLabs & ICEYE”. I zgodnie podkreślali, „to już nie jest rozmowa tylko o technologii, ale o odpowiedzialności i wpływie, jaki te technologie mają na świat”.
Zaufanie jako nowa waluta sztucznej inteligencji
Pytany o największe wyzwania stojące dziś przed sztuczną inteligencją, Staniszewski wskazywał jedno pojęcie, które coraz częściej dominuje rozmowy z klientami: zaufanie. Jak mówił, „wszyscy chcą dziś systemów, które są nie tylko skuteczne, ale przede wszystkim bezpieczne i przewidywalne”. W jego ocenie skala wdrożeń AI sprawia, że odpowiedzialność producentów rośnie wykładniczo. „Jeśli budujesz technologię, która wchodzi w bezpośrednią relację z ludźmi, to nie możesz ignorować ryzyka nadużyć. To jest fundament zaufania do marki” – podkreślał. W rozmowie pojawiło się pytanie o kierunek rozwoju systemów AI: czy przyszłość należy do jednego, uniwersalnego modelu, czy raczej do ekosystemu wyspecjalizowanych rozwiązań. Staniszewski nie miał wątpliwości, że „efektowne demo to za mało – w produkcji liczy się niezawodność”. Jak zaznaczał, „wiele firm testuje dziś modele wielomodalne, ale one wciąż zawodzą w kluczowych momentach”. Dlatego, jego zdaniem, przewagę zyskują rozwiązania, które łączą stabilne, wyspecjalizowane modele z nowymi technologiami dopiero wtedy, gdy te osiągną odpowiedni poziom dojrzałości.
Europejska przewaga: języki i różnorodność
Jednym z wątków, który szczególnie mocno wybrzmiał w rozmowie, była specyfika Europy. Staniszewski zwracał uwagę, że „większość globalnych modeli AI jest projektowana przede wszystkim pod język angielski”. Tymczasem realne rynki to dziesiątki języków, dialektów i akcentów. „Jeśli potrafisz zbudować dobry model dla języków trudnych, takich jak polski, to później znacznie łatwiej skalować go na inne regiony” – mówił. W jego ocenie to właśnie różnorodność językowa może stać się jednym z kluczowych atutów europejskich firm technologicznych.
Z zupełnie innej perspektywy na wyzwania patrzył Modrzewski, podkreślając, że w sektorze technologii satelitarnych granica między biznesem a polityką praktycznie się zatarła. „Dziś nie da się budować takich systemów w oderwaniu od geopolityki” – mówił. Jak zaznaczał, wojna w Ukrainie brutalnie uświadomiła decydentom, jak istotny jest szybki dostęp do danych. „Technologia satelitarna przestała być wsparciem – stała się jednym z kluczowych elementów procesu decyzyjnego państw”.
Czytaj więcej
– Autostrada Szeginie-Lwów może być pierwszym polskim projektem w odbudowie Ukrainy – zapowiada B...
Europa przegrywa tempem decyzji
Modrzewski zwracał uwagę, że zbyt długo myśleliśmy o świecie w kategoriach Zachodu. „Europa i Stany Zjednoczone to nie są jedyne rynki, które istnieją” – podkreślał.
Jak mówił, „Indie, Azja i Pacyfik czy Afryka będą rosły szybciej, niż wielu się dziś wydaje”. W tym kontekście kluczowe staje się pytanie, czy europejskie firmy mają wystarczające wsparcie instytucjonalne, by skutecznie konkurować globalnie.
Jednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy była krytyka europejskich procedur zakupowych, szczególnie w obszarze obronności. Modrzewski nie krył frustracji: „nasze systemy zamówień są po prostu zbyt wolne”. Przywołując przykład Ukrainy, wskazywał, że „tam decyzje zapadają w tygodnie, a nie w lata”. Jego zdaniem brak wspólnego rynku zamówień w Europie sprawia, że „27 różnych systemów oznacza w praktyce osłabienie konkurencyjności całego kontynentu”.
Kapitał i apetyt na ryzyko
Obaj rozmówcy zgodnie wskazywali, że jednym z największych ograniczeń europejskiego ekosystemu innowacji pozostaje dostęp do kapitału i skłonność do ryzyka. „W Europie wciąż trudniej finansować skalowanie firm niż w Stanach Zjednoczonych” – mówił Modrzewski, odnosząc się do braku realnej unii rynków kapitałowych. Staniszewski dodawał, że „największym wsparciem dla start-upów nie są deklaracje, ale realna szansa na pilotaż i szybkie wdrożenie”. Jak podkreślał, „jeśli nie damy młodym firmom przestrzeni do testów, to nie zbudujemy kolejnego pokolenia globalnych czempionów”.
Rozmówcy zgodnie opisywali Davos jako miejsce, w którym równolegle toczą się dwie gry. „To trochę jak Super Bowl dla innowacji, a jednocześnie arena bardzo poważnych napięć geopolitycznych” – zauważał Staniszewski. Modrzewski dodawał, że „czuć wyraźne napięcie – wszyscy czekają na decyzje i sygnały, które mogą zmienić układ sił”. W takim świecie przewagę zyskują ci, którzy potrafią łączyć technologiczną odwagę z odpowiedzialnością i szybkością działania.