Czego prezes takiej grupy jak Comarch szuka podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos?

Davos i Forum są przez kilka dni centrum światowej geopolityki. Wszyscy decydenci polityczni, gospodarczy i przedstawiciele największych globalnych firm, w tym z sektora technologicznego, są tutaj na miejscu. Można spotkać Tima Cooka czy Billa Gatesa – legendy świata technologii.

Przyjechałem po inspirację i by zobaczyć, gdzie jest Comarch w kontekście megatrendów związanych ze sztuczną inteligencją. Davos daje skondensowany, bardzo szczery feedback – pozwala ocenić, czy jesteśmy we właściwym miejscu transformacji AI. To może budzić satysfakcję, ale czasem również uzasadniony niepokój.

W kontekście AI coraz głośniej mówi się o bańce. W którym momencie rozwoju sztucznej inteligencji jesteśmy?

Jako dojrzały menedżer przeszedłem przez bańkę internetową, bańkę e-commerce, więc wiem, jak w praktyce wyglądają fale megatrendów. AI jest teraz na hype'ie inwestycyjnym. Oczywiście, zimny prysznic nadejdzie, bo te wyceny w niektórych przypadkach są prawdopodobnie zawyżone.

Jednocześnie AI jest tak głęboko zakorzenione w środowisku gospodarczym i społecznym, że jest już megatrendem nie do zatrzymania. Ta głęboka wartość polega na upraszczaniu ludzkiego życia i procesów. To nie ma modowego charakteru – to jest autentycznie przekrojowo pożyteczne rozwiązanie dla ludzkiego życia.

Jak zatem AI zmienia pana biznes?

Z perspektywy firmy software'owej patrzymy na trzy kluczowe obszary. Pierwszy to innowacja produktowa. AI upraszcza procesy, z którymi na co dzień mierzą się nasi klienci. Jest cichym silnikiem, który można aplikować do procesów biznesowych – to np. analiza wniosków kredytowych, działania call centers, customer care, ale też funkcje związane z antycypacją problemów w sieci autonomicznej telekomunikacji. AI daje poczucie predykcji problemów. Druga warstwa to jakość produktów. Dokumentacja kodu, klarowność kodu, dbałość o jego przejrzystość jest poprawiona dzięki używaniu narzędzi AI. Mówię głównie o rozwiązaniach copilotowych, z których korzystają inżynierowie. Trzecia warstwa to time to market, czyli szybkość adaptowania do potrzeb rynku. Rozwiązania copilotowe przyspieszają pisanie kodu, upraszczają go, lepiej go dokumentują. Ten kod jest lepszej jakości, więc adopcja następuje naturalnie.

Co ten megatrend oznacza dla inżynierów z Comarchu?

Adopcję rozwiązań AI na masową skalę zaczęliśmy na początku ubiegłego roku i sądziłem, że będę miał do czynienia z pewnym oporem w zespołach, ale okazało się, że ta adopcja idzie bardzo szybko. Przeszkoliliśmy 2000 inżynierów w minionym roku, a dziś 80 proc. z nich korzysta na bieżąco z rozwiązań AI.

Sztuczna inteligencja spowoduje przesunięcia w rolach i funkcjach, które pełni pracownik. Kolejna fala AI to tzw. agentyzacja, czyli budowanie środowiska agentów AI-owych, którzy szerzej rozwiązują problemy technologiczne. Agent AI to wspólna praca analityka biznesowego z inżynierem, dzięki czemu można wyprodukować dobrej jakości prompt, który daje możliwość osadzenia tego agenta w rzeczywistych potrzebach biznesu.

Edukujemy naszych inżynierów, żeby rozumieli, że samo pisanie kodu nie wystarczy. Muszą także rozumieć procesy, umieć pracować z agentami i współpracować z biznesem. Czy AI niesie zagrożenie dla pracowników? Nie. Zagrożenie może natomiast wynikać z tego, że pracownicy nie używają dostępnych, nowych narzędzi.

Czytaj więcej

Prof. Piątkowski w Davos: Polska doszła do końca początku. Czas na Ligę Mistrzów

Analitycy rynku zauważają już, że to przez szybki rozwój AI firmy technologiczne zwalniają ludzi.

AI weszło bardzo szybko i mocno w obszary, które pomagają optymalizować pracę, czyli obniżyć koszty wytworzenia produktu czy usługi. Ta pierwsza fala skutkuje właśnie optymalizacją kosztową firm. Natomiast w długim horyzoncie edukacja, która odbywa się na poziomie inżynierów, skutkować będzie tym, że będziemy produkowali szybciej, więcej i lepiej te produkty, których oczekują od nas klienci. Młodzi inżynierowie muszą być bardzo otwarci na rozwiązania copilotowe, na umiejętność pracy z promptami, a prompt engineering staje się nową, wartościową kompetencją. W Comarchu budujemy własną akademię AI, w której cały nasz narybek inżynierski będzie systemowo rozwijać te umiejętności.

A czy klienci chcą już szeroko wykorzystywać AI?

Szum medialny wokół AI powoduje, że każdy prezes pyta: „A gdzie my jesteśmy z AI?”. Mamy tu dwa nurty. Pierwszy to bardzo dużo eksperymentów z klientami, tzw. POC, czyli proofs of concept. Realizujemy ich wiele i widzimy, że część z nich przełoży się na pełnowymiarowe projekty. Druga warstwa to praktyczne rozwiązania, które dajemy klientom już teraz, realnie poprawiając efektywność ich działania. Zainteresowanie tymi projektami jest ogromne, mamy wręcz niedobór zasobów na POC, bo nasi inżynierowie pracują na co dzień tam, gdzie oczekują tego klienci, ale staramy się równoważyć wyzwania w obu strumieniach.

Jaką firmą jest dziś Comarch, po transformacji i zmianie właścicielskiej (od 2024 r. to fundusz private equity CVC Capital Partners)?

Comarch jest jedną z niewielu polskich firm o prawdziwie globalnym charakterze. Jesteśmy największym dostawcą rozwiązań ERP w Polsce i w regionie Europy Środkowej; bardzo silnym, globalnym graczem w rozwiązaniach lojalnościowych. W zakresie e-invoicingu obsługujemy ponad dwa i pół tysiąca firm w 50 krajach (także korporacje). Odgrywamy istotną rolę na rynku telekomunikacji i rozwiązań dla sektora finansowego.

Mamy biura w Nowym Jorku, Chicago, São Paulo, Rijadzie, Dubaju, Tokio, Seulu, Bangkoku, a także w największych europejskich miastach. Nasze serce bije w Krakowie, ale nasza globalna obecność jest ekonomicznie uzasadniona. We wszystkich tych miejscach prowadzimy rosnący i dochodowy biznes.

A jaką firmą może być Comarch za pięć lat?

Będzie ultrainnowacyjny, natywnie oparty na AI, z wyraźnymi liniami biznesowymi. Każda z nich będzie miała pełną tożsamość biznesową, z wyłącznymi strukturami sprzedażowymi, marketingowymi, R&D. Chcemy być kuźnią kadr dla polskich firm w zakresie rozwiązań AI-owych i jednocześnie osiągać sukces finansowy, bo na koniec dnia prowadzimy przecież biznes i dbamy o to, by liczby się zgadzały.