Teza 1: Aferze Zondacrypto można było przeciwdziałać opierając się na obecnych narzędziach i przepisach bez czekania na ustawę o kryptowalutach.
Jeżeli mówimy o możliwościach przeciwdziałania w Polsce, sam fakt istnienia rozporządzenia unijnego nie jest wystarczający, bowiem nie ma wynikającego z rozporządzenia ustawowego mechanizmu nadzoru nad działalnością w sferze kryptowalut.
Teza 2: Przypadek Zondacrypto to kolejny sygnał systemowej nieskuteczności państwa — obok spraw takich jak Getin Bank czy Amber Gold — w zakresie ochrony obywateli przed nadużyciami na rynku finansowym.
Rynek kryptowalut ma — ze względu na ich istotę, różną od pieniądza (narodowego albo euro) jako ustawowego środka wykonywania zobowiązań, emitowanego przez właściwy bank emisyjny na rynku regulowanym przez właściwą władzę publiczną — inny charakter niż klasyczne rynki finansowe. Afery Getin Banku (która nie jest jednoznaczna) czy (szczególnie) Amber Gold można wiązać z nieskutecznością, wraz z zaniechaniami, właściwych władz publicznych. W przypadku kryptowalut powinno się mówić, wobec braku odpowiednich przepisów, nie o nieskuteczności właściwych władz, ale o niekorzystnych skutkach konfliktu politycznego między większością parlamentarną i rządową a Prezydentem RP — w wyniku którego nie ma wystarczających instrumentów prawnych (do których stosować trzeba zasadę „co nie dozwolone, jest zabronione”).
Teza 3: Nadzór nad rynkiem kryptowalut powinna sprawować Komisja Nadzoru Finansowego, czego chce rząd, a przeciwko czemu protestuje sama branża kryptowalut.
W sytuacji funkcjonowania instytucji nadzoru nad klasycznymi rynkami finansowymi, tj. KNF, niewykorzystanie jej i — jak można rozumieć — tworzenie od nowa odrębnej wyspecjalizowanej instytucji należałoby uznać za niekierowanie się zasadami sprawności działania instytucji publicznych (zasada wymieniona w preambule Konstytucji RP) i gospodarności środkami publicznymi.
Teza 1: Kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego pogłębia się i jedynym wyjściem z patowej sytuacji jest tzw. reset konstytucyjny, czyli wyzerowanie obecnego TK i wybranie jego składu od nowa.
„Wyzerowanie” wymagałoby albo zmiany Konstytucji (a nie powinno się jej zmieniać w reakcji na konkretny problem polityczny), albo rezygnacji całego składu TK. Jedno i drugie, nie dość, że mało prawdopodobne, stanowiłoby zły precedens dla rozwiązywania sporów o charakterze politycznym.
Teza 2: Sędziowie TK powinni być wybierani w Sejmie większością kwalifikowaną (np. 3/5), co wymusi podejmowanie decyzji ponad partyjnymi podziałami.
Byłoby to bardzo dobre rozwiązanie - pod warunkiem ustalenia, co dzieje się w sytuacji, gdy wygasła kadencja danego sędziego, a nie udało się wybrać jego następcy.
Teza 1: Potrzebne są przepisy zgodne z dyrektywą unijną, gwarantujące jednakowe wynagrodzenie mężczyzn i kobiet za jednakową pracę.
Potrzeba zapewnienia jednakowego wynagrodzenia za jednakową pracę (przy czym warunek jednakowej pracy musi być określony na tyle precyzyjnie, na ile jest to możliwe), jako oczywista, nie wymaga dalszego komentarza.
Teza 2: Wartościowanie stanowisk pracy oraz sporządzanie sprawozdań dotyczących luki płacowej są konieczne, a związane z tym koszty jakie poniosą firmy mogą pomóc w ograniczaniu nierówności płacowych.
Kryteria uwzględniane w wartościowaniu są wskazane w dyrektywie 2023/970 w sposób bardzo ogólny – i wymagają konkretyzacji w odniesieniu do rodzajów stanowisk u danego przedsiębiorcy, a ponadto nie ma w nich istotnego, moim zdaniem, kryterium, mianowicie oczekiwanych efektów pracy.
Teza 1: Obecny sztywny, ośmiogodzinny czas pracy jest optymalny i niepotrzebny jest nowy system czasu pracy.
Zgadzam się - lecz z tym zastrzeżeniem, że możliwe są inne rozwiązania (w tym skrócenie tygodniowego wymiaru czasu pracy, czyli np. praca przez cztery, a nie pięć dni), bez jednak możliwości systemowego naruszenia zasady ośmiogodzinnego dnia pracy.
Teza 2: Polskie firmy nie są gotowe na czterodniowy tydzień pracy.
Zależy o jakie firmy chodzi. Jeżeli firmą jest administracja publiczna, to w jej ramach - chyba że chodzi o pracę polegającą na stałym kontakcie z użytkownikami (jak punkt informacyjny) - czterodniowy dzień pracy jest, jak wynika z zadeklarowanego zainteresowania, możliwe. W wielu przypadkach zwiększenie intensywności pracy indywidualnej nie wydaje się możliwe, a zatem wystąpić by musiała potrzeba zatrudnienia nowych pracowników - co oznacza zarówno trudność w znalezieniu ich, a w razie znalezienia dodatkowe koszty.
Teza 3: Rządowy program pilotażowy, opłacany ze środków Funduszu Pracy, nie powinien skupiać się tylko na testowaniu krótszego tygodnia pracy w administracji publicznej z pominięciem przedsiębiorców.
Jak rozumiem, taki program opłacany ze środków Funduszu Pracy powinien być adresowany do - zainteresowanych - przedsiębiorców, a nie do pracodawców sektora publicznego w podmiotach nieprowadzących działalności gospodarczej.
Teza 1.Inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy powinni mieć kompetencje do kwalifikowania umowy zlecenia i B2B jako umowy o pracę. :
Taką kompetencję inspektorzy PIP mają już obecnie - tyle że polega ona, w szczególności, na skierowaniu sprawy do sądu, który dokonuje rozstrzygnięcia (często nie zgadzając się ze stanowiskiem inspektora). Rozszerzenie kompetencji o rozstrzyganie w przedmiotowej kwestii w drodze decyzji nie musi samo z siebie budzić wątpliwości - jednakże pod warunkiem, z jednej strony, zapewnienia odpowiedniej procedury prowadzącej do wydania decyzji (przy czym najistotniejsze powinno być stanowisko samego zatrudnionego, bowiem kwalifikacja wbrew jego stanowisku oznaczałaby zmuszenie go do poddania się innemu, niekoniecznie dla niego korzystniejszemu, reżimowi prawnemu niż on sam tego chce), z drugiej zaś strony, przy braku natychmiastowej wykonalności, zapewnienie szybkiego rozpoznania sprawy przez sąd w razie zaskarżenia decyzji.
Teza 2. Nadanie nowych uprawień inspektorów PIP nie poprawi ochrony zatrudnionych i stworzy jedynie iluzję kontroli. :
Odpowiedź na to pytanie musi zależeć od szczegółów rozwiązania - które, po pierwsze, nie są do końca w wydaniu projektodawców jasne, a po wtóre, co wynika już z odpowiedzi na pytanie pierwsze, powinny być poważnie i na nowo rozwązone.
Teza 3.Nowe uprawnienia inspektorów w sprawie przekształcania umów, to nadmierna regulacja, która będzie miały realne konsekwencje dla konkurencyjności polskich firm. :
Powyższa pozytywna odpowiedź dotyczy propozycji w aktualnie prezentowanym kształcie - a nie każdego wyobrażalnego rozwiązania.