Jakie są najważniejsze trendy w branży nowych technologii, w której działa Billennium? Także z perspektywy Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, gdzie AI jest odmieniane przez wszystkie przypadki, choć w tym roku polityka wisiała nad Davos mocniej niż normalnie.

Tak, polityka absolutnie zdominowała tegoroczne Davos. Natomiast niezmiennie AI, intelligent automation, zabezpieczanie łańcucha dostaw, cybersecurity – to są z naszego punktu widzenia rzeczy, które dominują. Dual use i defense to obszary, które bardzo wyraźnie są elementem rozróżniającym to, co było wcześniej. To pokazuje kierunek rozwoju, co jest także konsekwencją rosnących budżetów na te cele.

Z naszego punktu widzenia szalenie ciekawe jest też to, w jaki sposób budowana jest wspólnota państw bałtyckich i regionu Środkowo-Wschodniej Europy. Ostatnie dni pokazują, jak niestabilne jest środowisko geopolityczne. Mieliśmy szalenie ciekawe rozmowy z przedstawicielami Finlandii, Litwy i Estonii, gdzie ta świadomość jest bardzo duża. Warto wspomnieć, że te kraje w dużej mierze liczą na nas. Dla nich gwarantem bezpieczeństwa jest silna Polska i wsparcie Europy.

Także patrząc na technologię?

My niezmiennie idziemy w kierunku dual use, cybersecurity, automatyzacji i zabezpieczenia łańcucha dostaw. Mamy duże doświadczenia jako firma z dwudziestoletnim stażem, która wyrosła na wsparciu dużych organizacji z life science. Ale czasy wymagają zmiany. Od wsparcia łańcucha dostaw w firmach farmaceutycznych przechodzimy w stronę dual use.

To potwierdzenie kierunku, który obraliśmy, a także rozwoju przez akwizycje spółek np. na Ukrainie. Bardzo wierzymy, że rośniemy jako region i jako Polska, dlatego konsolidacja rynku jest ważna. Mieliśmy w Davos bardzo ciekawe rozmowy zarówno z organizacjami pozarządowymi, jak i rządowymi na temat tego, że teraz jest moment dla regionu i Polski, żeby zbudować silne podmioty.

W Davos widać zainteresowanie polskimi firmami?

Bardzo mnie cieszy, że w ramach Polish Business Club, którego byliśmy partnerem, mogliśmy przyjmować gości z całego świata. Zainteresowanie jest, a świadomość budowana jest dzięki firmom, które pokazują, że w Polsce da się robić rozwiązania na skalę światową – takie są przecież nasze eksportowe jednorożce. Ale jest też Billennium jako silny, wiarygodny podmiot współpracujący z instytucjami w kraju i za granicą. Już dziś jesteśmy obecni nie tylko w Europie – w Polsce, Niemczech, Szwajcarii, Holandii – ale również w Malezji, Indiach, Kanadzie i Stanach.

Prowadzimy rozmowy na temat wspierania globalnie firm oraz partnerstw technologicznych. Liczymy, że będziemy w stanie pomóc w procesach zakupowych i konsolidacyjnych, bo jest wiele innowacyjnych firm np. w obszarze produkcji dronów, oprogramowania logistycznego i defense. Pamiętajmy, że proces innowacji skrócił się do tygodni, a procesy zakupowe wciąż trwają miesiące. Wymaga to dialogu i dużych organizacji jak nasza, żeby pomóc w akceleracji, bo obserwowany dziś wyścig technologiczny jest bezprecedensowy.

Bardzo ciekawym elementem jest także technologiczna niezależność. Organizacje muszą skutecznie i bezpiecznie dostarczać rozwiązania hybrydowe. Należy starannie identyfikować, które dane gdzie powinny być przechowywane i podchodzić do tych rozwiązań hybrydowo.

Konsolidacja, fuzje i przejęcia – to element strategii Billennium?

Mamy prawie dwa tysiące ludzi, jesteśmy jednym z większych podmiotów w naszej branży w Polsce, ale konkurując z największymi napotykamy organizacje o rząd wielkości większe. Przyszedł więc moment, w którym w Europie pojawiła się świadomość, że musimy się jednoczyć. Musimy tworzyć duże, silne podmioty, żeby stanowić realną alternatywę dla największych korporacji. Bardzo wierzę, że z udziałem partnerów finansowych i wsparcia instytucjonalnego jesteśmy w stanie stworzyć ciekawe propozycje dla mniejszych firm, które będą chciały wziąć udział w tworzeniu większego podmiotu.

Jaką firmą może być Billennium za 5 lat?

Będziemy unicornem. Budujemy wiarygodny podmiot, który realizuje strategiczne systemy zarówno dla korporacji, jak i w obszarze publicznym. Przez lata uczyliśmy się, jak to robić skutecznie i odpowiedzialnie. Z naszymi aspiracjami międzynarodowymi staramy się mieć ofertę globalną. Ale to wymaga tzw. governance i tutaj jest miejsce na wykorzystanie AI.

Nie jesteśmy liderem innowacji – prym wiodą tu Stany Zjednoczone, nie jesteśmy też liderem produkcji – tu z kolei dominują Chiny. Europa specjalizuje się dziś w regulacjach. Ale ja jako przedsiębiorca staram się znaleźć w tych zagrożeniach szansę. Stąd jedno z naszych rozwiązań to e-governance – z wykorzystaniem AI upewniamy się w czasie rzeczywistym, czy spełniane są poszczególne normy. Tę usługę świadczyliśmy przez lata jako centrum walidacji działające globalnie. Teraz wprowadzamy standardy umożliwiające tworzenie lokalnego modułu e-governance w modelu hybrydowym, gdzie monitorujemy, czy wszystko jest zgodne i bezpieczne. Regulacje w Europie były tworzone z myślą o bezpieczeństwie obywateli. Z nową technologią jesteśmy w stanie dać sobie z nimi radę, bo np. mamy sieć agentów AI, którzy non-stop weryfikują poszczególne zgodności, o czym wspomniałem wcześniej.